Klęska Rosy na Łotwie – katem były gracz Czarnych

Share on facebook
Share on twitter

Wyraźny kryzys wicemistrzów Polski. W drugim meczu koszykarskiej Ligi Mistrzów Rosa w bardzo kiepskim stylu przegrała z łotewskim Ventspils 53:74.

rosa-radom
fot. T. Fijałkowski, Rosa Radom

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Mecz z Ventspils był ciekawą historią dla miłośników koszykówki spod znaku PLK, z racji szeregu postaci niegdyś związanych z naszą ligą. W ekipie byłego trenera Trefla Karlisa Muiznieksa do przerwy najwięcej problemów Rosie sprawił Folarin Campbell (12 pkt. w 1 połowie), bez większego żalu pożegnany niedawno w Czarnych Słupsk.

Jednak to wicemistrzowie Polski lepiej weszli w mecz. Póki przez chwilę miał siłę, Darnell Jackson rządził pod koszami i szybko wyeliminował z gry Cheikha Mbodja, również byłego gracza Czarnych. Z dystansu trafiał Gary Bell (9 pkt. w 1 kwarcie) i Rosa prowadziła 20:15.

Jednak już chwilę później nastąpił totalny paraliż po obu stronach parkietu. Nie działała obrona Rosy – łatwiutkie punkty zdobywali Campbell i Aigars Skele, młodszy brat dawnej gwiazdy Anwilu Włocławek. Polska drużyna kompletnie nie radziła sobie z konstruowaniem ataku pozycyjnego, niemal co posiadanie trzeba było rzucać desperacko z 8 metrów przez ręce. Sam Michał Sokołowski był do tego zmuszony trzykrotnie. Brakowało też punktów spod kosza – Jackson raził nieporadnością. Z żadnej pozycji (0-7 z gry do przerwy) nie mógł trafić Tyrone Brazelton.

Łotysze, grając spokojnie i konsekwentnie, choć bez fajerwerków, w drugiej kwarcie rozbili radomian aż 20:6. Do przerwy prowadzili 9 oczkami.

Niestety Rosie potrzeba było jeszcze kolejnych 5 minut gry, by się obudzić. Niestety, bo zakończyło się to serią 10:0 dla Ventspils i przewagą sięgającą już 20 punktów. Grą gospodarzy pewnie dyrygował Wille Dean, były rozgrywający Turowa Zgorzelec, bardzo szybko i chętnie, jak na swoje 36 lat, biegający do kontry.

Nadzieję na lepszą grę dali Damian Jeszke (2 trójki z rzędu) i niepoddający się Michał Sokołowski (10 pkt., choć tylko 2-10 z gry). Stratę udało się zmniejszyć nawet do 11 punktów (41:52), ale najlepszy na boisku Campbell zdobył wtedy 5 punktów z rzędu i gracze Ventspils wrócili do pełnej kontroli nad meczem.

Trudno marzyć o zwycięstwie, jeśli tak fatalnie (tak samo było przy okazji porażki z Treflem) wypada się w walce na tablicach – skonczyło się 29:44. W ostatniej kwarcie trener Wojciech Kamiński nie wypuścił na boisko Brazeltona, który nie ukrywał na ławce frustracji w związku z eswoim beznadziejnym występem. Zastępujący go Filip Zegzuła nie jest jeszcze gotowy do gry na tym poziomie.

Rosa przegrała 3 z ostatnich 4 meczów. Niezależnie od samych wyników, wygląda gorzej ze spotkania na spotkanie. Coraz wyraźniej widać, że uzupełnienie składu będzie niezbędne.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ >>

TS

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>