Kobe Bryant – rok temu odeszła legenda

Share on facebook
Share on twitter
Dokładnie dziś mija rok od tragicznego wypadku helikoptera, w którym 26 stycznia 2020 roku życie straciło dziewięć osób, w tym legenda koszykówki Kobe Bryant i jego córka Gianna. Cały świat wspomina dziś tego niezwykłego zawodnika i człowieka.
Kobe Bryant / fot. wikimedia commons

Superbet – najlepsze kursy na NBA. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

Rok temu na koszykarski świat jak grom z jasnego nieba spadła informacja o śmierci Kobe Bryanta. Dla wielu osób to rzecz, z którą do dziś trudno jest się pogodzić. Niektórzy – jak m.in. LeBron James – cały czas nie potrafią tego przetrawić. Bryant był jedną z największych legend koszykówki i wielką inspiracją dla ludzi z całego świata, w tym także dla wielu koszykarzy NBA.

Odszedł niespodziewanie w wieku zaledwie 41 lat – w tragicznym wypadku helikoptera razem z ośmioma innymi osobami na pokładzie. Maszyna rozbiła się na zboczu na północnym zachodzie Los Angeles, a przyczyny wypadku do dziś nie są do końca jednoznaczne, choć jasne jest, że tamtego dnia panowały złe warunki atmosferyczne i słaba widoczność.

Bryant do NBA trafił prosto ze szkoły średniej. Wcześniej jako młody chłopak obserwował jak jego ojciec robi karierę – najpierw w Stanach Zjednoczonych, a potem także we Włoszech, gdzie Kobe po raz pierwszy zaczął grać w koszykówkę na poważnie. Polubił też piłkę nożną (w szczególności AC Milan) i nauczył się mówić płynnie po włosku. 

Po powrocie Bryantów do Filadelfii rozpoczęła się wielka kariera Kobe, który już w szkole średniej zyskał ogólnokrajową sławę jako jeden z największych młodych talentów w USA. Na ostatnim roku szkoły średniej poprowadził zresztą swoją drużynę do pierwszego stanowego mistrzostwa od 53 lat. W wieku 17 lat postanowił przejść na zawodowstwo i zgłosił się do draftu, choć dobre wyniki w nauce i wielki talent sprawiały, że mógł studiować w zasadzie gdziekolwiek tylko chciał.

W drafcie 1996 wybrali go Hornets, choć zawodnikiem Charlotte był tylko przez tydzień. Tak naprawdę wyboru dokonali Lakers, którzy dogadali się z Hornets w sprawie umowy – jedyną przeszkodą była początkowa niechęć Vlade Divaca do wymiany, lecz serbski podkoszowy ostatecznie zgodził się na transfer, a Kobe niedługo potem został najmłodszym graczem w historii NBA.

Początki Bryanta w NBA były trudne, ale z czasem zaczął dostawać więcej szans. Swój ogromny potencjał pokazał m.in. podczas Weekendu Gwiazd, kiedy to jako najmłodszy uczestnik w historii wygrał konkrus wsadów. Rok później był już starterem w Meczu Gwiazd, a duet Shaq-Kobe wyglądał coraz groźniej. Jednak dopiero nadejście Phila Jacksona odblokował potencjał Lakers. 

Drużyna z Los Angeles w latach 2000-2002 zdobyła trzy kolejne tytuły, a Kobe potwierdził swoje miejsce wśród najlepszych zawodników – jak i defensorów – w całej lidze. Współpraca z O’Nealem z roku na rok układa się jednak coraz gorzej, a w międzyczasie popsuła się także relacja Bryanta z Jacksonem, który w wydanej w 2004 roku książce nazwał nawet Kobego mianem „uncoachable”. 

Bryant w 2003 roku musiał mierzyć się również z zarzutami o gwałt, choć zostały one ostatecznie wycofane. Wszystko to spowodowało, że jego kariera po latach sukcesów znacznie wyhamowała, a Lakers w finałach w 2004 roku niespodziewanie przegrali w pięciu meczach z Detroit Pistons. Kilka miesięcy później Shaq był już graczem Heat, a Lakers byli drużyną Bryanta.

Kolejne lata to przede wszystkim pasmo rekordów strzeleckich Kobego – ten najsłynniejszy to 81 punktów zdobyte w styczniu 2006 roku przeciwko Toronto Raptors. Tego typu popisy nie przełożyły się jednak na sukcesy drużynowe Lakers, a zrezygnowany Bryant w pewnym momencie był już nawet bliski opuszczenia klubu, gdy w 2007 roku stwierdził, że wolałby grać na Plutonie. 

Ostatecznie został jednak w drużynie z Los Angeles, a Lakers sprowadzili mu wreszcie odpowiednią pomoc i w latach 2008-2010 trzykrotnie meldowali się w finałach, zwyciężając w 2009 i 2010 roku. W obu przypadkach Bryant został wybrany najlepszym graczem finałów, zdobywając odpowiednio czwarty i piąty mistrzowski tytuł, dzięki czemu wyprzedził w tym względzie Shaqa. 

Potem nigdy już jednak nie był blisko kolejnego tytułu, a ostatnie lata kariery spędził w przeciętnych drużynach Lakers. Karierę zakończył w 2016 roku – w swoim ostatnim meczu zdobył aż 60 oczek, raz jeszcze dając fanom noc, której nie da się zapomnieć. Buty na kołek odwieszał jako trzeci najlepszy strzelec w historii NBA za Kareemem Abdul-Jabbarem oraz Karlem Malone’em.

Po zakończeniu kariery pozostał blisko koszykówki, często bywając na meczach swoich ukochanych Lakers. Swoimi radami służył młodszym kolegom, obserwował także jak rozwija się jego córka Gianna, która również złapała koszykarskiego bakcyla. Tamtego feralnego dnia razem lecieli na jej mecz, podczas którego Bryant miał być trenerem jednej z drużyn. 

Zostawił po sobie niesamowite historie i mnóstwo pamiętnych meczów, którymi na stałe zapisał się w dziejach koszykówki. Kobe to także dwukrotny złoty medalista olimpijski z 2008 i 2012 roku. Sukcesy osiągał zresztą także na innych polach, a prawie wszystko, czego dotykał, zamieniało się w złoto – w 2018 roku otrzymał nawet Oscara za krótkometrażową animację „Dear Basketball”. 

Jego tragiczna śmierć odbiła się szerokim echem w NBA – Bryant utrzymywał relacje z wieloma graczami, a do tego był inspiracją dla ogromnej rzeszy młodych zawodników. Wciąż tą inspiracją pozostaje, bo jego mentalność, etyka pracy i wytrwałość w dążeniu do celu to cechy, których niemal każdy mógł mu pozazdrościć. Minął rok, ale nadal trudno jest uwierzyć, że tak wielkiej legendy nie ma już z nami.

Tomek Kordylewski

NBA

Wydanie specjalne! Kamil Chanas z ekspertami (Mihailo Uvalin i Radosław Hyży) rozmawiają o turnieju o Suzuki Puchar Polski 2021, który odbędzie się w dniach 11-14 lutego w Lublinie. Zapowiadają cztery ćwierćfinałowe mecze oraz typują wygranych tych spotkań. Kto zgarnie Puchar Polski w tym roku, a kto wygra konkurs rzutów za 3 punkty i konkurs wsadów?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Z pierwszych 4 meczów eliminacji do Eurobasketu 2022 Hiszpania wygrała tylko 2, lecz wystarczyło to, by zapewnić sobie awans. Korzysta z tego trener Sergio Scariolo, który na „bańkę” w Gliwicach przywiezie mocno eksperymentalny skład, z trzema potencjalnymi debiutantami.