„Kolendziaki” z Ełku zdobywają Sopot

Share on facebook
Share on twitter

19-letni Michał to fan Derricka Rose’a, ale jest skrzydłowym. 17-letni Łukasz uwielbia LeBrona Jamesa, ale jest rozgrywającym. Bracia Kolenda zaliczają kolejny sezon postępów, obaj mają szansę na poważne granie w kosza.

Łukasz Kolenda (fot. Tomasz „Fijołek” Fijałkowski)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

W środę błysnął Michał – w zaciętym, zwycięskim dla Trefla meczu w Zgorzelcu zdobył 11 punktów, z czego aż 9 w samej drugiej kwarcie. Zagrał bardzo dojrzale i odważnie – był skuteczny pod koszem, trafiał w trudnych sytuacjach, m.in. po wejściu z obwodu na lewą rękę. Pokazał trochę inną grę niż niedawno ze Stelmetem – wówczas, w swoim rekordowym jak dotąd meczu w PLK, 16 punktów zdobył głównie dzięki rzutom z dystansu (4/5 za trzy!).

W całym sezonie, swoim drugim w PLK, Michał Kolenda gra średnio po 14 minut i zdobywa po 4,5 punktu oraz 1,3 zbiórki na mecz. Trafia bardzo dobre 52 proc. rzutów z gry (32/61), w tym 40 proc. za trzy (13/32). Jest nadzieją Trefla, podobnie jak jego młodszy brat.

Praca zamiast molo

„Kolendziaki”, jak mówią na nich w Sopocie, to wychowankowie Nenufara Ełk, w którym świetną pracę wykonuje trener Edward Traskowski. – Miałem szczęście, że trafiłem na pana Edwarda. To trener, ale też wychowawca, który nauczył mnie nie tylko koszykówki, ale też życia. Na turniejach, na obozach, ważny był nie tylko sport, liczyła się dyscyplina, profesjonalizm, ścielenie łóżka itd. Doceniam go do dziś, pan Edward był dla nas wzorem – opisuje go Łukasz Wilczek, dziś rozgrywający Legii, którego Traskowski uczył koszykówki w Łomży.

„Kolendziaki” powtórzyliby pewnie to samo. Lubią pracować, bo wiedzą, że tylko tak mogą naprawdę wykorzystać swój talent. W Treflu podkreślają, że ogromną zasługę mają też rodzice Michała i Łukasza, którzy pomagają chłopakom koncentrować się na treningach, a nie bujaniu w obłokach przy sopockim molo.

To właśnie rodzice nastolatków uparli się pięć lat temu, że jeśli Trefl chce pozyskać wypatrzonego na turnieju w Grójcu Michała, to musi wziąć także Łukasza. Albo obaj, albo żaden. Trefl się zgodził, nie żałuje. „Kolendziaki” przyjechały do Sopotu wcześnie – Michał szedł do I klasy liceum, Łukasz był jeszcze w gimnazjum.

Charakter i talent

Dzisiaj obaj są czołowymi graczami swoich roczników w całej Polsce. Urodzony w 1997 roku Michał jest fanem Derricka Rose’a, jednak gra inaczej niż swój idol. Przy 200 cm wzrostu w tej chwili jest skrzydłowym w typie 3-and-D, choć w Treflu chcieliby, by zaadaptował się także do gry na dwójce. Do tego potrzebna jest jednak lepsza na z piłką.

Dwa lata młodszy Łukasz to z kolei fan LeBrona Jamesa, ale na boisku jest typowym rozgrywającym. Niektórzy używają nawet określenia „artystą”. Młodszy Kolenda, koszykarz leworęczny, to jeden z największych polskich talentów, urodzony lider, który gra w pozytywnie bezczelny sposób. Są tacy, którzy – ostrożnie, ale jednak – mówią, że to nadzieja reprezentacji. Wyczekiwany następca Łukasza Koszarka i to nie tylko ze względu na imię.

Łukasz patrzy na brata i grać tak, jak on, bo Michał imponuje charakterem, zadziornością, na boisku nie odpuszcza. Młodszy „Kolendziak” też miał już jednak kilka swoich wyskoków – m.in. 7/7 za trzy w 14 minut meczu II ligi, czy niedawne 9/12 z dystansu w półfinale mistrzostw Polski juniorów.

To dopiero początek!

Młodzieżowych medali wymieniać nie ma sensu, „Kolendziaki” trochę złota już zdobyli. Teraz ich celem jest regularna, dobra gra w seniorach. Michał jest już pełnoprawnym członkiem rotacji Zorana Marticia, to nie jest młody gracz, który dostaje szansę w rozstrzygniętych końcówkach.

Powtórzmy: w środę w Zgorzelcu był bohaterem drugiej kwarty w meczu, w którym w jego zespole nie było kontuzji, a rywalem była drużyna, która kilka dni wcześniej stawiała się Stelmetowi w półfinale Pucharu Polski. „Kolendziak” nie czuł jednak żadnego strachu.

Łukasz jest jeszcze w liceum, dopiero w II klasie. Z tego względu z pierwszym zespołem trenuje rzadziej, ale jednak też na stałe. Nie uczestniczy w zajęciach II ligi czy juniorów – no, może przed ważniejszymi meczami czy turniejami. W PLK zadebiutował, rozegrał niespełna 7 minut w czterech meczach, na pierwsze punkty czeka.

Doczeka się, to pewne. Zresztą, dla obu „Kolendziaków” to dopiero początek.

Łukasz Cegliński

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

POLECANE

tagi