• Home
  • NBA
  • Kompromitacja Chicago Bulls – ta drużyna się rozpada

Kompromitacja Chicago Bulls – ta drużyna się rozpada

Share on facebook
Share on twitter

Wczesne popołudnie, ogólnokrajowa telewizja, mecz w zawsze wyjątkowym Bostonie i… 26 punktów w pierwszej połowie. Gra Chicago Bulls nie wzbudzała nawet żalu, raczej pusty śmiech.

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Spudłowali pierwsze 12 rzutów. Mieli 1/19 z gry. W pierwszej kwarcie przegrywali 9:22. Do przerwy mieli 0/13 z pomalowanego. Uciułali 26 punktów do przerwy. 26 punktów. To wystarczyło, by stali się pośmiewiskiem.

Ostatecznie Bulls przegrali 80:100. W trzeciej kwarcie rzucili aż 31 punktów, w czwartej 23. Ale to i tak nie zatarło fatalnego obrazu pierwszej połowy. Zresztą drużyna z Chicago przegrała piąty mecz z rzędu, ma bilans 31-35, spadła na 10. miejsce na Wschodzie. I choć teoretycznie może wciąż myśleć o play-off, to z taką grą – absolutnie nie powinna.

Zresztą, zobaczcie te akcje:

Coś się w Bulls ewidentnie popsuło. I nawet nie chodzi o to, że wypadli z ósemki, w której byli przez długie tygodnie. Przecież jeszcze niedawno – na przełomie lutego i marca – drużyna Freda Hoiberga potrafiła pokonać Boston Celtics, Toronto Raptors, Cleveland Cavaliers i Golden State Warriors. Dziś aż trudno w to uwierzyć.

Ostatnie spotkania, to już brak pomysłu na grę i uwypuklenie szeregu problemów. Jakich? Bulls brakuje po prostu dobrych graczy, szczególnie po odejściu Taja Gibsona i Douga McDermotta do Oklahoma City. Na tych, którzy są, Hoiberg zaczął szukać pomysłu, niedawno w Houston wykorzystał całą 12 w 13 minut. Ale zostawił poza składem Nikolę Miroticia, wywołując u niego frustrację.

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Trójka gwiazd – Rajon Rondo, Dwyane Wade i Jimmy Butler – od początku była ryzykownym pomysłem, a obawy o zaburzenia podstaw ataku, czyli odpowiednie rozstawienie na boisku, się ziściły. Na dodatek Bulls są najgorszym zespołem w lidze, jeśli chodzi o trójki – trafiają (6,8) najmniej, rzucają (21,1) najmniej, ich skuteczność (32 proc.) jest najgorsza. A nikomu nie trzeba tłumaczyć, jak ważne w koszykówce jest zagrożenie rzutami z dystansu.

Sorry, tu nie ma szans na play-off. Drużyna wygląda tak, jakby każdy szedł w swoją stronę nie martwiąc się o całokształt. A rywale – Detroit Pistons, Milwaukee Bucks czy Miami Heat – wygrywają. Im bliżej finiszu walki o play-off, tym są lepsi. Z ostatnich 10 spotkań cała trójka wygrała aż 7.

https://www.youtube.com/watch?v=ZdIhwPOC2-I

ŁC