Koniec marzeń – Dywizja A to nie jest polska strefa

Share on facebook
Share on twitter

Reprezentacja do lat 20 przegrała w ćwierćfinale ME Dywizji B 69:71 z Wielką Brytanią i nigdzie nie awansuje. To ogromne rozczarowanie.

Marcel Ponitka (fot. FIBA.com)

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >>

Polacy w dobrym stylu wygrali pierwsze trzy mecze, potem zaliczyli wpadkę ze słabą Armenią. W piątkowym ćwierćfinale na początku wyglądali jednak dobrze – prowadziliśmy 13:3 i każdy z graczy pierwszej piątki dołożył punkty do tego wyniku. A po przerwie na żądanie dla rywali i trójce Mikołaja Kurpisza było nawet 16:3.

Ale wtedy znów stanęliśmy – może nie tak, jak we wtorek z Armenią, ale jednak Brytyjczycy szybko nas dogonili, także dzięki aktywnej strefie 2-3. Widać, że obejrzeli ostatni mecz grupowy Polaków i wyciągnęli wnioski.

Do tego doszła przewaga rywali na deskach, którzy zbierali dużo piłek w ataku, no i ich indywidualne akcje – zwinniejsi, szybsi i bardziej ruchliwi jako zespół Brytyjczycy wygrywali akcje jeden na jednego, zdobywali sporo łatwych punktów. Przez moment prowadzili 36:31, ale wtedy strefę postawili Polacy, którzy dzięki temu zmniejszyli do przerwy straty do 37:38.

W trzeciej kwarcie było lepiej, wyszliśmy na prowadzenie, które na początku kolejnej części, po koślawej kontrze Aleksandra Dziewy, doszło do sześciu punktów (53:47). Jednak wtedy rywale zrobili zryw 16:2 i przejęli inicjatywę.

Ok, nawet jeśli pomógł im kontrowersyjny gwizdek dla rywala, który stwierdził, że rzuci w kontrze z 10 metrów i dostał trzy wolne, to Polacy sami sobie zasłużyli – w całym meczu popełnili aż 21 strat. W ważnych momentach błędy popełniali liderzy – Dziewa i Marcel Ponitka. No i ta obrona, a w zasadzie momentami jej brak…

Biało-Czerwoni jednak walczyli i dzięki odważnemu i skutecznemu w końcówce Danielowi Gołębiowskiemu, zmniejszyli straty do 69:70 i mieli piłkę. Jednak najpierw kolejną stratę popełnił Mikołaj Kurpisz, a potem Ponitka niepotrzebnie wbijał się w tłum i trudny rzut spudłował.

I tak kończą się marzenia o awansie. Zawód jest ogromny, bo po wygranych z Finlandią i Belgią wydawało się, że kadra Tomasza Niedbalskiego jest na dobrej drodze, by zająć jedno z trzech pierwszych miejsc w Dywizji B i awansować. Okazało się jednak, że nie dała rady. W najważniejszym momencie była minimalnie słabsza niż Brytyjczycy.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC