PRAISE THE WEAR

Koniec zabawy – Cavs pogonili Celtics

Koniec zabawy – Cavs pogonili Celtics

Nie było złudzeń, kto jest lepszy – LeBron James rozegrał kolejny bardzo dobry mecz i jego zespół zepchnął Celtics z pierwszego miejsca na Wschodzie wygrywając 114:91.

(fot. Wikimedia Commons)

Buty, w których wymiata LBJ >>

Było trochę tak, jak się pewnie większość z nas spodziewała – niby Cleveland Cavaliers mieli kilka tygodni temu kryzys, niby stracili prowadzenie w Konferencji Wschodniej na rzecz Boston Celtics, ale wiadomo było, że jak przyjdzie co do czego – czytaj: decydujących momentów sezonu – to mistrzowie udowodnią swoją klasę.

I tak było w środę.

Cavaliers grali bez Tristana Thompsona, który ze względu na zwichnięty kciuk zakończył imponującą serię 447 kolejnych występów, ale to wcale im nie przeszkodziło. W drugiej kwarcie goście zaliczyli zryw 22:4, wyszli na wysokie prowadzenie i już do końca kontrolowali spotkanie.

LeBron James zdobył 36 punktów (14/22 z gry), miał też 10 zbiórek i 6 asyst, a Kyrie Irving i Kevin Love dodali odpowiednio 19 i 15 punktów. Cavs mieli lepszą skuteczność oraz wygrali walkę o zbiórki. Momentami dominowali na boisku.

Mistrzowie wygrali czwarty mecz z rzędu, mają bilans 51-27 i lepszy wynik w bezpośredniej rywalizacji z zepchniętymi na drugą pozycję Celtics (50-28). Dla bostończyków, którzy jednak w środę rozczarowali, 26 punktów zdobył Isaiah Thomas, który miał 9/19 z gry w tym słabiutkie 1/8 za trzy.

To są buty LeBrona Jamesa – sprawdź >>

https://www.youtube.com/watch?v=80i6IlgkjbA

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Los Angeles Lakers pokonali na wyjeździe New Orleans Pelicans 110:106. Tym sposobem “Jeziorowcy” zapewnili sobie awans do play-offów, a w pierwszej rundzie zmierzą się z Denver Nuggets. Z kolei Pelicans zagrają o ósme miejsce na zachodzie z Sacramento Kings, którzy rozbili Golden State Warriors aż 118:94. Dla “Wojowników” porażka oznacza koniec sezonu.
17 / 04 / 2024 6:38
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami