Kontrowersyjna wygrana Wizards – ale i tak są niesamowici!

Share on facebook
Share on twitter

Do przerwy tracili 21 punktów, 35 sekund przed końcem dogrywki przegrywali 121:124, ale wygrali w Portland dzięki rzutowi Markieffa Morrisa w ostatniej sekundzie! Tuż przed nim skrzydłowy z Waszyngtonu wyszedł jednak na aut.

To są buty najlepszych koszykarzy NBA – zobacz >>

Z powtórek telewizyjnych wynikało, że Morris rzeczywiście nadepnął na linię, robiąc zwód przed kluczowym rzutem meczu. Sędziowie jednak tego nie zauważyli, a tego typu zagranie nie podlega powtórce telewizyjnej, więc punkty zaliczono. A rzut rozpaczy Damiena Lillarda był niecelny.

Niezadowoleni fani opuszczali halę rzucając na boisko drobne przedmioty, ale wygrana Wizards była faktem.

https://www.youtube.com/watch?v=gELaH8unc3Q

Niezależnie od kontrowersji – był to niesamowity wyczyn koszykarzy z Waszyngotnu. Są w trakcie tournee po zachodzie USA, rozgrywali czwarty mecz w ciągu pięciu dni, w piątek mieli przedłużony o dogrywkę mecz w Sacramento, teraz trafili na walczącego o play-off, wypoczętego rywala – ale znów wygrali! 125:124 w Portland, to piąty w z rzędu sukces Washington Wizards, z czego czwarty na wyjeździe.

Zaczęli źle – po pierwszej kwarcie było tylko 30:36, ale do przerwy 49:70. Ale od trzeciej kwarty zaczęły się lepsza obrona i odrabianie strat – pierwsze punkty po zmianie stron zdobył Marcin Gortat (15 punktów i 15 zbiórek w meczu), a potem znakomity moment miał Bradley Beal, który rzucił 13 „oczek” z rzędu (w całym spotkaniu 26 punktów i 6 asyst).

Wizards się rozpędzili i stopniowo zmniejszali przewagę Blazers. Tym razem nie było popisów rezerwowych (tylko 14 punktów, z czego 11 Bojana Bodganovicia), ale świetnie grała pierwsza piątka – chwalić można wszystkich podstawowych graczy, ale szczególnie: Johna Walla.

Rozgrywający gości rzucił aż 39 punktów (13/23 z gry, 10/12 z wolnych) i miał 9 asyst, a na niespełna 5 minuty przed końcem czwartej kwarty, gdy Blazers prowadzili 106:97, trafił dwie trójki i dwa rzuty wolne, zaliczył asysty przy rzutach Beala i Otto Portera, znów trafił sam i Wizards prowadzili 112:107 na 70 sekund przed końcem. Zryw 15;0, wow!

To był jednak dopiero wstęp do emocji, bo gospodarze te straty odrobili, a w ostatniej akcji, przy remisie, Wall spudłował zwycięski rzut. I w dogrywce to Blazers prowadzili 124:121 po akcjach Damiana Lillarda (33 punkty w meczu).

Straty zmniejszył Beal, potem Wall zablokował rzut Lillarda i po przerwie na żądanie Wizards mieli ostatnią akcję. I właśnie ona zakończyła się kontrowersyjną akcją Morrisa.

Po wygranej koszykarze z Waszyngtonu mają bilans 41-24 i umocnili się na drugim miejscu w Konferencji Wschodniej. Prowadzący Cleveland Cavaliers, po wygranej 116:104 w Orlando, mają 43-21.

To są buty najlepszych koszykarzy NBA – zobacz >>

https://www.youtube.com/watch?v=OHW0NEVuUvk

POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.