Kotwica lepsza od Górnika – miażdżące 7 minut

Share on facebook
Share on twitter

Przez pierwsze 7 minut drugiej kwarty gospodarze zaliczyli niezwykłą serię 31:3 i zbudowali przewagę, która pozwoliła im gładko wygrać mecz. Energa Kotwica Kołobrzeg w piątek pokonała Górnik Trans.eu Wałbrzych 98:80.

Energa Kotwica Kołobrzeg / fot. Karol Skiba

adidas Harden Vol. 2 – w tych butach James Harden gra jak MVP >>

Po dalekiej podróży z Wałbrzycha goście nieźle zaczęli mecz – prowadzili nawet, a potem było 23:23 po pierwszej kwarcie. W drugiej ćwiartce nastąpił jednak koncert gry Kotwicy, przy jednoczesnej katastrofie ze strony Górnika. Tę cześć gospodarze wygrali aż 36:11, wychodząc na bardzo bezpieczne prowadzenie.

Kotwica w meczu trafiła 15 trójek na dobrej skuteczności (46%), aż 6 razy z dystansu trafił Jakub Zalewski, który skończył mecz z 25 punktami. Daniel Grujić dołożył 3×3 z dystansu i łącznie 17 punktów. Przemysław Wrona miał 10 punktów i 7 zbiórek, a pod koniec meczu więcej mogli pograć rezerwowi.

Goście z Wałbrzycha wcale nie wyglądali dużo gorzej statystycznie od Kotwicy, wygrali rywalizację o zbiórki i mieli podobną skuteczność z gry. Przegrali mecz, bo fatalnie zagapili się na te 7 minut, a później straty były już nie do odrobienia, tym bardziej, że narastała frustracja.

Najskuteczniejszym graczem Górnika był Hubert Kruszczyński, który zanotował wszechstronne 17 punktów, 8 zbiórek i 4 asysty. Rafał Glapiński dodał 16 oczek, a Piotr Niedźwiedzki zaliczył double – double, z 15 punktami i 13 zbiórkami.

Kotwica po kiepskim początku sezonu nieco staje na nogi, choć wciąż ma olbrzymi problem z wygrywaniem na wyjazdach. Górnik ma się lepiej, pozostanie drużyną środka tabeli.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

RW

adidas Harden Vol. 2 – w tych butach James Harden gra jak MVP >>




POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.