Kroki w NBA – martwy przepis w praktyce

Share on facebook
Share on twitter

Gdyby Giannis Antetokounmpo był częścią programu Apollo 11, zostalibyśmy pozbawieni jednego z najsłynniejszych cytatów w historii świata. On małych kroków nie stawia, natomiast robi ich dużo.

(fot. YouTube)

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Wiele osób uważa – zwłaszcza po obejrzeniu w zasadzie dowolnego odcinka „Shaqtin’ A Fool”, że w NBA nie gwiżdże się kroków. Puryści lamentują, że to zamach na jedną z fundamentalnych reguł tego sportu, który ma bardzo niewychowawczy wpływ na młode pokolenie koszykarzy, Postępowcy zaś przyklaskują liberalnemu podejściu arbitrów pozwalającemu zwiększyć płynność gry. Test oka wyłapuje bardzo jaskrawe zaniedbania w tej materii, ale statystyki nie są już takie jednoznaczne.

Prawdą jest, że w sezonie 2016/17 drużyny notują błąd kroków mniej niż jeden raz na jedno spotkanie. A dokładnie – średnio 0,79, co jest wynikiem najniższym od 13 lat według danych z NBA Miner. Rok temu ta średnia wynosiła 0,844, a dwa lata temu – 0,827.

Wcześniej mieliśmy 9 kolejnych sezonów, w trakcie których ta wartość wahała się od 0,95 do 1,5, co sugerowałoby, że granicą przyzwoitości są właśnie okolice jednego błędu kroków odgwizdywanego każdej z drużyn w trakcie meczu.

W ostatnich 20 latach najwyższe wskazania w tej materii mieliśmy w sezonach rozdzielonych dekadą – 1,593 w rozgrywkach 2006/07 i 1,537 w 1996/97. Pomiędzy nimi mieliśmy jednak takie tąpnięcia jak sezon 2001/02 (0,695), czy wspomniany 2003/04 (0,752), trudno więc na dłuższą metę w pracy sędziów NBA wyłapać jakąś tendencję.

Raczkującą tendencję widać jednak, gdy spojrzymy na statystyki indywidualne. Oto bowiem już drugi rok z rzędu, graczem, któremu najczęściej odgwizduje się traveling violation jest Giannis Antetokounmpo. W poprzednim roku przesadzał z ilością kroków w co trzecim spotkaniu, co przełożyło się na 26 gwizdków – w tym sezonie, sędziowie odgwizdali mu tego typu stratę 21 razy (stan na 8 marca według Basketball-Reference.com).

Pierwsza dziesiątka najodważniej kroczących w tym sezonie wygląda następująco:

1. Giannis Antetokounmpo – 21
2. Julius Randle – 17
3. Robert Covington – 16
. Dario Sarić – 16
. Wilson Chandler – 16
6. Hassan Whiteside – 15
. Rudy Gobert – 15
. Andrew Wiggins – 15
. Gorgui Dieng – 15
10. Goran Dragić – 14
. Karl-Anthony Towns – 13

Ale choć mają trzech przedstawicieli w pierwszej jedenastce, to wcale nie Timberwolves są w tym sezonie liderem drużynowym (oni są na drugim miejscu z 73 odgwizdanymi błędami kroków) – ten tytuł należy się Sixers z aż 92 takimi błędami. Najmniej grzeszą w tym względzie Los Angeles Clippers – tylko 28 razy w tych rozgrywkach.

Wracając do klasyfikacji indywidualnej – w sumie nic w tym dziwnego, że przewodzi jej akurat The Greek Freak. Gdyby Antetokounmpo był częścią programu Apollo 11 zostalibyśmy pozbawieni jednego z najsłynniejszych cytatów w historii świata („Dla człowieka to jeden mały krok, dla ludzkości skok ogromny”) bo ten gość po prostu nie robi małych kroków (także tych metaforycznych, odmierzających postęp koszykarski jaki robi z sezonu na sezon).

Dwutakty zaczyna zaraz za linią połowy, trzy kroki wystarczą mu na akcję coast to coast, a gdy planuje zrobić cztery susy, to na wszelki wypadek zabiera ze sobą GPS… Nawet jeśli liczba kroków Giannisa jest przepisowa, wygląda to jak coś nielegalnego (czasem nawet w oczach prawa karnego), tak więc sędziom patrzącym na niego w pełnym biegu musi zapalać się lampka ostrzegawcza.

Oczywiście nie zawsze.

To w końcu NBA A.D. 2017 i coś z tymi krokami jest na rzeczy…

Tomasz Kostrzewa

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

https://www.youtube.com/watch?v=ibaeyvAzkyY

POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi