Król Wschodu – 23 wygrane serie playoff z rzędu!

Share on facebook
Share on twitter

To już prawie 10 lat totalnej dominacji LeBrona Jamesa po tej stronie NBA. Ósmy raz z rzędu zagra w finale konferencji. Od porażki z Celtics w 2010 roku wygrał 23 serie playoff na Wschodzie i odbierał marzenia kolejnym rywalom.

LeBron James (fot. Wikimedia Commons)

To są buty LeBrona Jamesa – też możesz w nich zagrać! >>

Cleveland Cavaliers właśnie odprawili na wakacje Toronto Raptors i po raz kolejny zameldują się w finałach konferencji. LeBron James ósmy rok z rzędu osiąga więc co najmniej ten pułap. I oczywiście celuje w ósme kolejne finały ligi.

Cały rok przygotowań na nic. LeBron James znów łatwo przejechał się po Raptors, którym nie pomogło zajęcie 1. miejsca na Wschodzie w sezonie regularnym. Nawet znacznie niżej rozstawieni Indiana Pacers sprawili ekipie z Ohio znacznie więcej problemów, doprowadzając do meczu numer siedem po bardzo zaciętej rywalizacji. Raptors zostali pierwszą w historii ligi drużyną rozstawioną z jedynką (od czasu wprowadzenia podziału na konferencje), która została „zasweepowana” jeszcze przed finałami konferencji.

Prędzej nigdy niż teraz

Cavs tak jak przed rokiem nie dali żadnych szans Toronto i tak jak przed rokiem łatwo wygrali 4-0. Kanadyjska drużyna największy opór stawiła w 2016 roku, kiedy w finałach konferencji zdołała wygrać dwa spotkania. To jednak o tym sezonie mówiło się w Kanadzie „teraz albo nigdy” i to ten sezon miał przynieść w końcu detronizację króla. Wszyscy wiedzą, jak się skończyło.

Po raz ostatni zatrzymać drużynę LeBrona udało się to Boston Celtics w… 2010 roku. Wtedy było to spore zaskoczenie, a tamta seria była jedną z przyczyn powstania nowego Big Three w Miami. James, Chris Bosh i Dwyane Wade cztery kolejne lata meldowali się w finałach ligi, zdobywając dwa mistrzostwa. LeBron w 2014 roku powrócił do Cleveland i teraz celuje w czwarty kolejny finał z Cavaliers, a ogółem już ósmy z rzędu. Myślisz Wschód, mówisz LeBron.

James przez lata gry na Wschodzie niszczył marzenia wielu zawodników – jeszcze zanim rozpoczął serię kolejnych finałów z rzędu, jako młody przecież gracz, zakończył panowanie Detroit Pistons, gdy w 2007 roku w zasadzie samodzielnie wprowadził Cavs do finałów, przegranych ostatecznie po 5 meczach z San Antonio Spurs.




Kto jeszcze musiał obejść się smakiem z powodu dominacji LeBrona?

Washington Wizards
Zespół z D.C. przegrywał z LeBronem w trzech kolejnych latach (2006-2008), za każdym razem w pierwszej rundzie. Co więcej, w fazie play-off 2006 dwa razy to właśnie James zdobywał zwycięskie punkty dla swojego zespołu. Ogółem, Gilbert Arenas i spółka z 16 meczów przeciwko Cavaliers zdołali wygrać zaledwie cztery razy.

Chicago Bulls
Gdy w 2011 roku Derrick Rose zdobywał nagrodę dla MVP, wszyscy myśleliśmy, że będzie to początek pięknej rywalizacji. Nic bardziej mylnego – z jednej strony to efekt problemów zdrowotnych Rose’a, a z drugiej także wyczynów LeBrona. Bulls cztery razy stawali na przeciwko zespołom Jamesa i za każdym razem przegrywali.

Najbardziej bolesna była porażka w pięciu meczach w finałach konferencji w 2011 roku. Cztery lata później, w półfinałach Wschodu, mieli szansę wyjść już na prowadzenie 3-1, ale LeBron trafił wtedy kolejnego ze swoich game-winnerów.

Indiana Pacers
Jeśli nie Bulls, to może Pacers – myśleliśmy na początku tej dekady, kiedy na wielką gwiazdę wyrastał Paul George. Ale także zespół z Indiany nie potrafił pokonać Jamesa. W ostatnich latach Pacers pięciokrotnie próbowali swoich sił w starciach z drużynami Jamesa i także za każdym razem zawiedli.

Najbliżej byli w 2013 roku, kiedy to przegrali finały konferencji po siedmiu meczach oraz… kilkanaście dni temu, gdy także odpadli dopiero w Game 7. Ogółem, doszło do 30 pojedynków LeBrona z Pacers, w których to 20-krotnie wygrywały zespoły Jamesa.

Toronto Raptors
Najświeższy przypadek, dobrze już zresztą znany, bo opisany nieco wyżej. Raptors przez trzy ostatnie lata musieli godzić się ze świadomością, że to właśnie James stoi za ich porażką. Za każdym razem Raptors zapowiadali, że wrócą silniejsi, ale za każdym razem LeBron robił swoje. Bilans 12-2 w trzech seriach mówi sam za siebie.

Atlanta Hawks
Ale jest jeszcze jedna drużyna, która w starciach z Jamesem spisywała się być może nawet gorzej. Chodzi tutaj o Hawks, , którzy zresztą niejako pierwsi zaznali losu Raptors, kiedy w 2015 roku po znakomitym sezonie regularnym nie byli w stanie wygrać ani jednego spotkania w finałach konferencji i po szybkim 4-0 odpadli z rozgrywek.

Oprócz tego, Hawks i LeBron spotykali się w playoffs także w 2009 oraz 2016 roku, ale Jastrzębie także w tych seriach przegrały do zera.

To są buty LeBrona Jamesa – też możesz w nich zagrać! >>

Boston Celtics
Celtics są jednym z dwóch zespołów na Wschodzie (obok Orlando Magic w 2009 roku), który potrafił pokonać Jamesa w ostatniej dekadzie, ale było to dawno temu. Pierwszy raz – w 2008 roku, kiedy Celtowie szli po mistrzostwo. Drugi i ostatni – dwa lata potem. Później udało się bowiem Jamesowi przełamać tę „klątwę”, do czego potrzebował pomocy Bosha i Wade’a.

Najbardziej pamiętne jest starcie z 2012 roku, kiedy to LeBron przy stanie 2-3 pojechał do Bostonu i zaliczył jeden z najbardziej imponujących występów w historii fazy play-off, zapisując na konto 45 punktów, 15 zbiórek i 5 asyst. Oprócz tego, drużyny Jamesa pokonywały Celtów także w 2011 (Heat), 2015 i 2017 roku (Cavaliers).

Całkiem możliwe, że i w tym sezonie to Celtics spróbują postawić się Jamesowi, bo po czterech meczach swojej serii prowadzą 3-1 i w środę podejmą 76ers u siebie. Zdaje się jednak, że Celtowie mają za mało talentu – tym bardziej przy urazach kluczowych zawodników jak Irving czy Hayward – aby rzeczywiście mieć szansę na przełamanie dominacji LeBrona.

Sezon jest przereklamowany

James chyba jak żaden inny zawodnik w historii czyni z sezonu regularnego rzecz niewiele znaczącą. Przekonali się o tym w tym roku Raptors, w tamtym roku Celtics, a na przestrzeni lat także wiele innych zespołów, które rok w rok oglądają, jak LeBron z łatwością pędzi do finałów.

Jeśli uda mu się awansować tam w tym sezonie po raz ósmy z rzędu to będzie już bardzo blisko historycznego wyniku: rekord wynosi bowiem dziesięć awansów z rzędu i należy do legendarnego Billa Russella, który w latach 1957-1966 zdobył dziewięć ze swoich 11 mistrzostw w ramach bostońskiej dynastii. Drugie miejsce na liście zajmują wspólnie Tommy Heinsohn oraz Sam Jones (dziewięć występów z rzędu), czyli także członkowie tamtych zespołów.

Czy James jest w stanie dogonić Russella? Kto miałby mu przeszkodzić?

Tomek Kordylewski

Buty adidas D Rose 8 – w rewelacyjnej cenie!! >>




POLECANE