• Home
  • PLK
  • Krosno zapala lampkę, a Royce ćwiczy podania

Krosno zapala lampkę, a Royce ćwiczy podania

Share on facebook
Share on twitter

Po zwycięstwie z AZS Koszalin, Miasto Szkła zagra teraz na wyjeździe z Asseco. – Dla nas każdy mecz będzie ciężki. Asseco też chce wygrywać i na pewno myśli: z kim, jak nie z Krosnem – mówi trener Michał Baran.

(Fot. Facebook.com/Łukasz Jaracz)
(Fot. Facebook.com/Łukasz Jaracz)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Beniaminek w ciągu trzech rozegrał dwa mecze u siebie – przegrał 73:97 z Rosą i wygrał 72:65 z AZS Koszalin. – Na pewno bym wziął 1-1 przed sezonem. Ale dla nas dopiero mecz z AZS był tak naprawdę 1. kolejką. Spotkanie z Rosą było zaplanowane na później, inaugurację mieliśmy z Koszalinem i wypadła ona przyzwoicie – mówi Michał Baran.

Straciliśmy tylko 65 punktów, to bardzo dobry wynik. AZS nie będzie walczył o najwyższe miejsca, ale ma bardziej doświadczony skład on nas, więc cieszymy się z wygranej, to dla nas pozytywny impuls.

Po dwóch meczach widać, że liderem drużyny będzie Royce Woolridge (20,5 punktu, 5,0 zbiórki, 7,0 asysty). Ale właśnie – liderem czy samograjem? – Royce jest graczem nietuzinkowym. On nigdy nie był klasycznym rozgrywającym – stąd ten jego ciąg na kosz, nastawienie na zdobywanie punktów. Potrafi to robić – wchodzi pod wysokiego gracza, rzuca i trafia lewym hakiem, to nie są łatwe akcje – mówi Baran.

Royce musi się rozwinąć, jeśli chodzi o podania, o umiejętność wydobycia tego, co najlepsze z całej drużyny. Nad tym pracujemy najwięcej, nad podaniami po pick and rollach – Royce wie, jakie są jego braki, rozumie to. Chce być klasowym rozgrywającym, na razie jeszcze nim nie jest.

Drugim najważniejszym graczem jest Chris Czerapowicz, który na razie rzucał po 16,0 punktu, zbierał po 7,0 piłki. Ale reprezentant Szwecji to już całkiem inny gracz niż Woolridge. – Na punkty Chrisa pracuje cała drużyna, to nie jest zawodnik, który bierze piłkę i gra sam.

Kto pozytywnie zaskoczył Barana w pierwszych meczach? – Na pewno Darek Oczkowicz. On wciąż nie gra tego, co bym chciał, ale dźwignął ciężar ekstraklasy. Nie zjadła go trema, mentalnie wygląda dobrze, gra w niezłym tempie, radzi sobie w obronie.

Z AZS do pewnego czasu miał 0/5 z gry, a w trzeciej kwarcie trafił dwie trójki z rzędu. Choć niekoniecznie musiałbym wtedy na boisku. Nie do końca zasłużył na to, by wtedy grać, ale trafiłem z tą zmianą, lampka zaświeciła, że może Darka spróbować jeszcze raz – przyznaje Baran. I dodaje, że mecz pociągnęli w trudnych momentach także Patryk Pełka i Dariusz Wyka.

Świętowania nie było, broń Boże. Poszliśmy do domu, nie było czego świętować. Gdybyśmy się teraz podniecali jedną wygraną, to na niej można byłoby poprzestać – mówi trener.

Miasto Szkła czekają teraz wyjazdowe spotkanie w Gdyni z Asseco oraz mecz u siebie ze Startem Lublin. – Lampka się w głowie świeci, że rywale będą w naszym zasięgu. Ale wiemy, że nic nie przyjdzie nam łatwo, dla nas każdy mecz będzie ciężki. Asseco też chce wygrywać i na pewno myśli, że z kim, jak nie z Krosnem – kończy Baran.

ŁC

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>