Krótka kołdra w Dąbrowie – 3 kwarty to za mało

Share on facebook
Share on twitter

MKS świetnie zaczynał oba mecze nowego sezonu, aby tracić wszystko w końcówkach. Porażki ze Stelmetem i GTK Gliwice to efekt tego, że drużyna Jacka Winnickiego nie potrafiła utrzymać intensywności gry przez pełne 40 minut.

Jacek Winnicki / fot. Adrianna Antas, MKS Dąbrowa

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>

Dąbrowianie zakończyli poprzedni sezon na 6 miejscu legitymując się bilansem 20-12. W trakcie tego lata wypadło kilka trupów z szafy, czego konsekwencją było zbudowanie składu za o wiele mniejsze pieniądze. W klubie został trener Jacek Winnicki i zaledwie dwóch graczy z poprzedniego roku – Bartłomiej Wołoszyn i Michał Gabiński.

Trenera Winnickiego raczej od przybytku głowa nie boli. Ma do dyspozycji 8, góra 9 zawodników i próbuje do tego zestawu dobrać odpowiednią rotację i taktykę.

Już pierwszy mecz MKS pokazał, że będą grali długimi fragmentami niskimi piątkami, od pierwszych minut napędzając ataki, starając się zdobywać punkty, gdy defensywa rywali jeszcze się nie zorganizuje.

Dąbrowianie w składzie posiadają tylko jednego nominalnego centra, Szymona Łukasiaka i tylko jednego nominalnego silnego skrzydłowego (Michała Gabińskiego), bo zarówno Cleveland Melvin, jak i Mathieu Wojciechowski w starciach z silnymi silnymi skrzydłowymi takim jak Paweł Leończyk, czy Boris Savović wyglądają jak kadet przy seniorze.

Utrata, po raz kolejny kontuzjowanego Sama Dowera jest dla rotacji MKS bardzo kosztowna, gdyż w jego miejsce nie zdecydowano się sprowadzić innego zawodnika.

Pozytywne opinie zbierają ściągnięci do Dąbrowy Amerykanie, nie tylko strzelcy, ale też Ben Richardson, który wprowadził się do ligi w głośny sposób, w meczu ze Stelmetem aż 8 razy zabrał piłkę przeciwnikom – to może być nawet i rekord całego sezonu.

Trey Davis i Cleveland Melvin odpowiedzialni są zdobywanie punktów i jak na razie z tego zadania wywiązują się bez zarzutów – w dwóch meczach uzbierali łącznie już 64 punkty.




Dlaczego więc drużyna Jacka Winnickiego nie wygrywa?

MKS dwa mecze z rzędu rozpoczął od mocnego uderzenia, a Cleveland Melvin w tych fragmentach wyglądał, jakby nie zdawał sobie sprawy, że rozgrzewka już się skończyła i zdobywa punkty na ogromny luzie. 10-0 ze Stelmetem Enea BC Zielona Góra i 11-0 z GTK Gliwice robią wrażenie, jednak nie przełożyło się to na finalny rezultat tych spotkań.

Prowadzenie w meczu z czterokrotnym mistrzem Polski stracili na 4 i pół minuty do końca spotkania (przegrywając 81:87), a w meczu z GTK zaledwie na 120 sekund przed ostatnią syreną! Skończyło się na 74:77 (relacja >>)

5 końcowych minut w meczu w Zielonej Górze to 2/10 z gry i 2 straty. Z kolei ostatnie 6 minut spotkania z GTK to 1/7 z gry, 2/6 z linii rzutów wolnych i 2 straty. Z każdą kolejną akcją liderzy MKSu opadali z sił, a intensywność gry całej drużyny drastycznie spadała.

Ławka rezerwowych niestety nie daje odpowiedniego wsparcia graczom pierwszoplanowym. Trener Jacek Winnicki oglądając się w połowie pierwszej kwarty w kierunku ławki widzi co prawda 4 graczy gotowych do gry, jednak raczej tylko jeden z nich – Mathieu Wojciechowski – póki co prezentuje poziom PLK.

Po wpadce w Gliwicach trzeba coś pilnie wygrać, co może poskutkować grubymi minutami (30+) pierwszej piątki i jeszcze większym zawężeniem rotacji. Przed MKS teraz inauguracja sezonu we własnej hali i pojedynek z Polpharmą Starogard Gdański, z którą pomimo roli faworyta, o zwycięstwo na pewno łatwo nie będzie.

Potem o wygraną może być jeszcze trudniej – wyjazdowy mecz z TBV Startem Lublin i domowy z BM Slam Stalą Ostrów Wlkp. to pojedynki z ekipami typowanymi do Play Off. Widmo startu sezonu 0-5 nie jest tak dalekie, jakby się to wydawało.

Grzegorz Szybieniecki, @gszyb

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>




POLECANE