Kwaśny gulasz Stelmetu – czy koncentracja to dużo?

Share on facebook
Share on twitter

Mistrzowie Polski mecz na Węgrzech zaczęli po prostu byle jak i zapłacili za to wysoką cenę. Przegrali 75:86 z bardzo przeciętnym Szolnoki Olaj KK.

(Fot. FIBA.com)
(Fot. FIBA.com)

NBA, PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

Nic nie umniejszając naszym bratankom z Węgier – przestraszyć się tutejszej koszykówki nie można. Przyczyną katastrofy w I kwarcie mogło być co najwyżej zlekceważenie rywala i brak koncentracji. Udało się.

Stelmet w 10 minut zaliczył aż 10 strat, z czego rekordowo rozkojarzony Łukasz Koszarek aż 4 w 3 minuty (!!!). Gracze Szolnoki Olaj, trochę niedowierzając, zdobywali kolejne łatwe punkty. Prowadzili już nawet 15:2, a potem 34:19. Pod koszem różnicę robił Luksa Andric (12 pkt. do przerwy), z dystansu karcił Nikola Pavlicević.

Mistrzowie Polski punktowali niemal wyłącznie z indywidualnych akcji, głównie dobrego na takie sytuacje Jamesa Florence’a. Wystarczyło jednak zwolnić tempo gry, poszukać wysokich pod koszem i wziąć się za „firmową” defensywą, by sytuacja uległa odwróceniu. Silni fizycznie, ale mniej utalentowani Węgrzy szybko łapali faule, przydawało się cwaniactwo Vladimira Dragicevicia.

Po rewelacyjnej zespołowej akcji w obronie na koniec pierwszej połowy, Stelmet przegrywał już tylko 33:37. A po przerwie, choć w ataku mistrzów Polski długo grało tylko dwóch zawodników – świetni w środę Florence i Dragicević – to wystarczyło to, aby w pełni odzyskać kontrolę nad spotkaniem.

Po trzech kwartach mieliśmy już remis 55:55, a zaraz na początku ostatniej części tróję walnął Koszarek i polski zespół po raz pierwszy objął prowadzenie. Po raz pierwszy i ostatni.

Znów przyszły rozkojarzenie i proste błędy w ataku, ale trzeba też przyznać, że Węgrzy trafili kilka trudnych rzutów z dystansu. Na 3 minuty przed końcem strata urosła do 10 oczek i nie udało się jej już odrobić. Twardo grający gospodarze wyrwali w kluczowych momentach wszystkie piłki, które były 50/50.

Rywal z Węgier to być może najsłabszy zespół, z jakim Stelmet grał w europejskich pucharach na przestrzeni kilku ostatnich lat. Niestety, w środę i on był za mocny dla mistrza Polski. Szans na awans z grupy w Lidze Mistrzów są coraz mniejsze. Trudno jednak ich oczekiwać przy tak słabej grze.

Statystyki z meczu – TUTAJ.

Tomasz Sobiech, Szolnok

NBA, PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE