Kyle Weaver jak młody Qyntel Woods

Share on facebook
Share on twitter

– Qyntela pamiętam z gry w USA, nie wiedziałem, że grał w Polsce. Gra tu jeszcze, albo w ogóle? – pytał w piątek Kyle Weaver, który powoli staje się gwiazdą PLK.

(Fot. Facebook.com/BasketTorun)
(Fot. Andrzej Romański)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

W piątek Amerykanin trafił 9 z 11 rzutów z gry, zdobył 22 punkty, miał 3 zbiórki i 3 asysty w wygranym 83:78 meczu z Kingiem w Szczecinie. Razem ze świetnym w końcówce Łukaszem Wiśniewskim poprowadzili Polski Cukier Toruń do siódmej wygranej w tym sezonie.

Weaver momentami był świetny. Do przerwy zdobył 15 punktów, miał 6/6 z gry. Pływał między graczami Kinga, bez wysiłku znajdował pozycje do rzutu. Grał tak, jak kiedyś Qyntel Woods – niby niezbyt szybko, niby bez oszałamiającej dynamiki, a jednak zwykle łatwo ogrywał obrońcę.

Ciekawe porównanie, miło mi, że to zauważyłeś, dzięki. Próbuję wykorzystywać głowę w większym stopniu niż ciało. Próbuję przechytrzyć obronę małymi rzeczami – tempo wyjścia zza zasłony, zauważenie, że jak jestem podwajany, to ktoś jest otwarty – mówił po meczu w Szczecinie Weaver.

30-letni skrzydłowy zwiedził w karierze wiele krajów i lig, w sezonie 2008/09 rozegrał 56 meczów w Oklahoma City Thunder – średnio dostawał po 20,8 minuty w meczu, 19 razy wyszedł w pierwszej piątce. Patrząc na to, jak jego forma rośnie, widać, że w Toruniu trafili z transferem idealnie, bo Weaver spokojnie mógłby grać w lepszej lidze niż w PLK.

Dlaczego gra w Polsce? – Dobre pytanie, nie wiem, czy mogę na nie odpowiedzieć. Ciężka sprawa… – kręcił głową Weaver.

Gdybyś cztery miesiące temu powiedział mi, że będę grał w Polsce, to bym cię wyśmiał. Nie ma opcji, nigdy tam nie byłem, o co w ogóle chodzi? Ale tak bywa w zawodowej koszykówce – czasem trafiasz do miejsc, do których się nie spodziewasz.

W lecie miałem kilka propozycji, ale nie doszło do ich realizacji, zainteresowane kluby ostatecznie podpisały innych graczy. Skończyło się tak, że siedziałem w domu dłużej niż zwykle – trenowałem indywidualnie, byłem gotowy na sygnał. Czekałem na ofertę.

Ta z Torunia przyszła dość późno, właściwie w ostatniej chwili, gdy byłem bliski decyzji, że zrobię sobie dłuższą przerwę. I się zdecydowałem – znów nowy kraj, grałem już w wielu i to nie jest dobra sytuacja, zaczynać znowu od zera. Ale jestem.

Jest i gra. Chociaż nie od początku – Weaver przyjechał do Torunia tuż przed startem sezonu, w pierwszym meczu miał 0/5 z gry, ale już w drugim, z Rosą w Radomiu, rzucił 16 punktów. W siedmiu meczach zdobywa średnio po 11,4 przy świetnej, 63 proc. skuteczności z gry, dodaje do tego 4,7 zbiórki oraz 2,9 asysty.

Jak przyjechałem do Torunia, to tyle, że byłem bez formy w sensie fizycznym, co po prostu nie byłem w formie koszykarskiej. Potrzebowałem kilku tygodni, żeby odzyskać rytm gry – ale także przyzwyczaić się do treningu, zagrywek itp. – mówi Amerykanin.

Fizycznie czuję się świetnie. Dominik wykonuje dobrą robotę, sporo ćwiczymy indywidualnie – dodaje Amerykanin podkreślając pracę trenera od przygotowania fizycznego, Dominika Narojczyka. – Ja też się mobilizuję, bo w końcówce tego czekania na oferty trenowałem trochę mniej – wiesz, takie letnie indywidualne treningi, kiedy masz świadomość, że powinieneś przygotowywać się z jakimś zespołem, bywają nużące.

Weaver zaczyna wyglądać na gracza, który jest w stanie zdominować ligę. Czy można się po nim spodziewać, że będzie regularnie zdobywał po 20 punktów w meczu? – Moje rola w drużynie cały czas się określa. Trener też mi jej jeszcze szuka. Ja wiem, co potrafię i mogę to pokazać – w piątek świetnie mi szło, zespół to dostrzegł, chłopaki grali ze mną. Innego dnia może iść komu innemu, ale ja na pewno jestem gotowy, żeby zostać liderem tej drużyny.

Ale bycie liderem oznacza, że czasem zdobywasz punkty, a czasem podaniami dbasz o to, by otworzyli się w ataku inni – dodaje gracz Polskiego Cukru.

Niektóre jego asysty są genialne – pamiętacie podanie kozłem za plecami w tłoku do Krzysztofa Sulimy pod kosz w Tarnobrzegu? W piątek w Szczecinie pokazał kilka tylko trochę mniej mądrych, sprytnych, efektownych.

Kiedyś, w szkole średniej, grywałem jako jedynka, nawet często. Także na uczelni, gdy nasz rozgrywający doznał kontuzji, to ja, z konieczności, musiałem go zastępować. To mi pomogło się trochę rozwinąć – mówi Weaver.

Toruń ma już bilans 7-0, zespół Jacka Winnickiego być może ugra w tym sezonie dużo więcej niż się po nim spodziewano. Czy z Weaverem? Czy Amerykanin liczy się z tym, że jeszcze w trakcie rozgrywek odejdzie do lepszej ligi?

Powinienem tu zostać, myślę, że będę tu do końca sezonu. Wszystko może się zdarzyć, podpisałem umowę, wygrywamy mecze, nie zastanawiam się nad zmianami – mówi Kyle.

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

ŁC

POLECANE

Rozgrywki najlepszej ligi świata znów zapowiadają się rewelacyjnie – wielu faworytów do tytułu, stare i nowe gwiazdy, dziesiątki intrygujących historii. Już pierwszej nocy 74. sezonu NBA zobaczymy derby LA – Lakers zagrają z Clippers.
Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.