Kyrie Irving – nie pytajcie mnie o przyszłość!

Share on facebook
Share on twitter

Jeszcze przed startem sezonu Kyrie Irving głośno zapowiadał, że po zakończeniu rozgrywek chce podpisać nowy kontrakt z Boston Celtics, teraz rozgrywający Celtów takich deklaracji już nie daje.

Kyrie Irving (fot. Wikipedia)

W takich butach w NBA błyszczy Kyrie Irving >>

-Spytajcie mnie o to 1 lipca – tak na pytania dziennikarzy o przyszłość odpowiedział w piątek Kyrie Irving, który jest w trakcie swojego najlepszego sezonu w karierze. Te pytania o przyszłość to efekt raportów z ostatnich dni, wedle których ma rosnąć niepewność co do tego, czy Irving przedłuży latem kontrakt z Boston Celtics. Tak pisał m.in. Chris Haynes w kontekście żądań Anthony’ego Davisa.

Jednocześnie, jak podał Adrian Wojnarowski, nic w ostatnich tygodniach nie wskazywało i wciąż nie wskazuje, by Irving miał zmienić swoje intencje sprzed sezonu, kiedy to na otwartym treningu Celtics przed tysiącami bostońskich fanów zadeklarował, że po rozgrywkach chce przedłużyć umowę. W piątek 26-latek takich deklaracji nie chciał jednak udzielać.

Irving wprost powiedział, że zrobi to, co najlepsze dla niego samego i dla jego rodziny, bo „nie jest nikomu nic winien”. Te słowa (po angielsku w dość wulgarnej wersji „I Don’t Owe Anybody Shit”) zostały odebrane jako ogromna zmiana w stosunku do tego, co zawodnik mówił przed sezonem i nic dziwnego, że wielu fanów Celtics zaczęło się martwić – tym bardziej, że w ostatnich dniach pojawiły się wizje wspólnej gry Irvinga z LeBronem Jamesem w Los Angeles czy Kevinem Durantem w Nowym Jorku.

Ale na razie popularny Uncle Drew w Nowym Jorku zagrał jako zawodnik Celtics, zdobywając 23 punkty, 10 zbiórek i sześć asyst w wygranym 113-99 meczu z Knicks. Było to dziewiąte zwycięstwo Celtów w ostatnich dziesięciu meczach, którzy zdają się w końcu grać na miarę potencjału – wcześniejsze problemy miały być przyczyną frustracji wewnątrz zespołu.

Piątkowe wypowiedzi Irvinga z pewnością jednak nie pomagają, bo zdają się siać ziarno niepewności, choć z drugiej strony z ich kontekstu wynika, że 26-latek jest po prostu zły o to, że wykorzystuje się jego nazwisko w plotkach transferowych i podważa się jego zobowiązanie wobec Celtów. Mimo tego, Irving mógł po prostu powiedzieć, że jego intencje sprzed sezonu się nie zmieniły.

Tak się nie stało, ale koniec końców fani Celtics cały czas mają nadzieję, że w przyszłym sezonie zobaczą w swoim zespole nie tylko Irvinga, ale również wspomnianego Davisa. Obaj panowie dobrze się bowiem znają i w Bostonie liczą, że pozyskanie środkowego Pelicans (będzie to możliwe dopiero latem) zagwarantuje podpis Kyrie’ego na nowej umowie.

Tomek Kordylewski

W takich butach w NBA błyszczy Kyrie Irving >>




POLECANE