Kyrie Irving – obrona musi wrócić do All Star Game!

Share on facebook
Share on twitter

Fani zdegustowani poziomem defensywy w Meczach Gwiazd wreszcie mają swojego człowieka w szatni. Kyrie Irving chce, aby rywalizacja znów nabrała poważniejszego charakteru.

(fot. Wikimedia)

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >

Z tym zaangażowaniem w obronę podczas All-Star Game wśród największych gwiazd NBA nigdy nie było idealnie. Z roku na rok emocji jest jednak jeszcze mniej, a Mecz Gwiazd niekiedy trudno nawet nazwać Sparingiem Gwiazd.

W niedzielę spotkanie zakończyło się kosmicznym wręcz wynikiem 192:182 na korzyść drużyny Zachodu. Obie strony złożyły się więc na aż 374 punkty, dzięki czemu znów pobiły dotychczasowy rekord. Znów, gdyż poprawiony był on regularnie w czterech ostatnich sezonach.

Jednym to pasuje, innym mniej. Po opiniach wygłaszanych chociażby w mediach społecznościowych widać jednak, że sporej liczbie obserwatorów taki stan rzeczy nie odpowiada. Ale nie tylko im, głosy poparcia zaczynają dobiegać także od samych koszykarzy.

Dwyane Wade stwierdził niedawno, że All-Star Game zamienił się w 48-minutowy pokaz wsadów. Teraz do dyskusji dołączył także Kyrie Irving, który poniekąd w opozycji do tego, co na temat meczu mówił chociażby jego klubowy kolega LeBron James, zasugerował, że w kolejnych latach zawodnicy biorący udział w zabawie powinni zastanowić się, czy nie zaszło to ciut za daleko.

– Jestem przekonany, że musimy o tym porozmawiać, a potem wyjść tam i naprawdę rywalizować – mówił MVP Meczu Gwiazd z 2014 roku w rozmowie z Joe Vardonem z Cleveland.com. – W tym roku powiedziałem kolegom, że zamierzam być agresywny i narzucać wyższe tempo. Ale oni przyjmowali postawę matadora, robili uniki, puszczali wjazdy na kosz, kilku z nich po prostu stało w okolicach połowy boiska.

W niedzielnym „pojedynku” Kyrie Irving w 21 minut spędzonych na parkiecie zdobył 22 punkty, miał 14 asyst, 7 zbiórek, ale także 3 przechwyty. Starał się przestrzegać narzuconych sobie standardów. Postawa godna pochwały, ale z przeforsowaniem jej wśród pozostałych uczestników czeka go bardzo trudna kampania.

Podejście do Meczu Gwiazd na przestrzeni ostatnich dwóch dekad bardzo się zmieniło. Oczywiście wysokie wyniki zdarzały się także w gloryfikowanych latach 90., ale w tamtych czasach do 267 punktów w 1993 roku obie ekipy dobiły dopiero po dogrywce (135:132), a sezon wcześniej 266 „oczek” oznaczało istny pogrom prowadzonego przez Magica Johnsona Zachodu nad drużyną Wschodu (153:113). Więcej było wyzwań, pojedynków jeden na jednego, dogryzania, przeszkadzania. Co prawda wciąż wszystko odbywało się pół żartem, pół serio, ale o celny rzut nie było tak łatwo jak dziś.

Dziś All-Star Game przybrał formą festynu, w którym głównym zadaniem graczy jest dobrze się bawić i nie zrobić sobie krzywdy przed kluczową fazą sezonu. Ciężko takie podejście skrytykować, wszak wszyscy chcemy, aby najlepsze zachowali na play-off, ale jednak choć w tych ostatnich 12 minutach wypadałoby trochę pobronić.

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >

Mateusz Orlicki

POLECANE

tagi