Ładna walka Arki – Lokomotiw trochę lepszy

Share on facebook
Share on twitter

Była walka, były emocje i efektowne akcje – nie było tylko niespodzianki. W pierwszej kolejce 7DAYS EuroCup, Lokomotiw Kubań Krasnodar po ciekawym meczu pokonał Arkę Gdynia 80:73. Okazało się jednak, że nie takie puchary straszne (a drużyny silne), jak je malują.

Arka Gdynia / fot. A. Romański, plk.pl

W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>

Powrót klubu z Gdyni do rozgrywek pucharowych nie wywołał zbyt dużego zainteresowania wśród miejscowych kibiców. Ani ponowny udział w pucharach, ani renomowany rywal, ani przyjazd Mateusza Ponitki nie zachęciły trójmiejskich kibiców do odwiedzenia gdyńskiej hali we wtorkowy wieczór. Na trybunach Gdynia Arena zasiadło ok. 1000 widzów, co niestety trzeba uznać za marketingową porażkę.

Nieobecni mają czego żałować – skazywani na porażkę gospodarze przez większość meczu prowadzili wyrównaną walkę z silniejszym rywalem. Podopieczni trenera Przemysława Frasunkiewicza pokazali obronę na przyzwoitym poziomie i trochę szkoda, że nie kleiła im się gra w ataku. Niedokładności w zagrywkach nadrabiali nieco szaloną grą, np. celnymi trójkami Krzysztofa Szubargi i Jamesa Florence’a z 8 metrów. Po punktach Filipa Dylewicza spod kosza gospodarze objęli nawet prowadzenie (28:27), a na przerwę schodzili przy wyniku 32:31.

Lokomotiw to jednak klasowa drużyna, która nawet przy gorszym dniu cierpliwie wyczekuje momentu do przechylenia szali zwycięstwa na swoją stronę. Ten pojawił się mniej więcej w połowie 3. kwarty – okres słabszej gry gospodarzy w ataku zakończył serią 9:0 (przy dużym udziale rozgrywającego Dimitrija Chwostowa – 10 pkt w 3. kwarcie) i przed ostatnią częścią gry goście prowadzili 57:48.

Doświadczenie zrobiło swoje – Lokomotiw spokojnie kontrolował przebieg 4. kwarty. Takiej przewagi tak solidna drużyna nie mogła już roztrwonić, nawet mimo chwili dekoncentracji w ostatnich minutach, gdy dwoma przechwytami i 4 punktami w kilka sekund popisał się Florence. Jednak przy 4-punktowej stracie w dziecinny sposób piłkę stracił Josh Bostic i ostatnia nadzieja gospodarzy znikła tak szybko, jak się pojawiła.

Najskuteczniejszy na parkiecie Isaiah Whitehead (17 pkt) nie mylił się z linii rzutów wolnych i Lokomotiv dowiózł bezpieczną przewagę do końca. Aż pięciu zawodników gości zanotowało dwucyfrową zdobycz punktową (przywitany w Gdyni brawami, Mateusz Ponitka – 13).

– Początek rozgrywek nigdy nie jest łatwy. Zwycięstwo w takim meczu jest ważniejsze od samej gry – skwitował na pomeczowej konferencji pierwszy występ swojej drużyny trener gości Sasa Obradovic. Tym bardziej szkoda niewykorzystanej szansy Arki – w miarę upływu czasu i zgrywania się drużyn o zwycięstwo z silniejszymi rywalami będzie coraz trudniej.

Postawa gdynian mogła jednak napawać umiarkowanym optymizmem przed kolejnymi meczami. Nadspodziewanie dobrze na tle gości wyglądali Krzysztof Szubarga (14 pkt, 5 as.) i Dariusz Wyka, dobrymi akcjami popisał się po przerwie Mikołaj Witliński, a Marcel Ponitka zachowywał się na boisku coraz bardziej dojrzale.

Z zagranicznych wzmocnień, najwięcej plusów zapisał po swojej stronie Robert Upshaw (dobra i efektowna gra pod oboma koszami – 15 pkt, 9 zb., 3 bl.). Zawiedli nieco chaotyczny Florence (mimo udanej końcówki) i przede wszystkim, zatrważająco nieskuteczny Bostic (1/13 z gry).

Trener Przemysław Frasunkiewicz chwalił jednak po meczu swoich zawodników. – Jestem dumny ze swojej drużyny. Jednak żeby wygrać taki mecz, trzeba być skoncentrowanym przez 40 minut.

Następna okazja przed własną publicznością za 2 tygodnie – 17 października do Gdyni przyjedzie Cedevita Zagrzeb.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

Michał Świderski, Gdynia

W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>