• Home
  • NBA
  • LaMarcus Aldridge nie pasuje – duża zmiana w San Antonio?

LaMarcus Aldridge nie pasuje – duża zmiana w San Antonio?

Share on facebook
Share on twitter

Wygląda na to, że eksperyment z LaMarcusem Aldridgem w San Antonio zawiódł oczekiwania obu stron. Za odpowiednią cenę Spurs są ponoć gotowi oddać silnego skrzydłowego.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Rok temu przejęcie przez „Ostrogi” LaMarcusa Aldridge’a z rynku wolnych agentów było największym wydarzeniem wakacji. Wspólnie z Kawhiem Leonardem miał wprowadzić klub w nową erę i rzucić wyzwanie Golden State Warriors. Ostatecznie w play-off nawet się z nimi nie spotkał, gdyż już w drugiej rundzie po tym, jak zawiódł w czterech ostatnich spotkaniach, odpadł po sześciu meczach z Oklahoma City Thunder.

Teraz, rok po podpisaniu 4-letniego kontraktu na sumę 84 milionów dolarów, z obozu Spurs dochodzą słuchy, że zarówno on, jak i organizacja nie są z współpracy zadowoleni. Pierwszy zasugerował to już Zach Lowe z ESPN przy okazji swojej zbiorczej prognozy na nadchodzące rozgrywki. Teraz informacje te potwierdziła jego redakcyjna koleżanka – Jackie MacMullan.

Pewnego dnia moje źródła zdradziły mi, że LaMarcus Aldridge może nawet nie dokończyć tego roku w barwach Spurs – zdradziła reporterka w programie CSN New England. – Ten eksperyment nie zadziałał tak, jak to sobie wyobrażali.

Początkowo plotki te dementowali lokalni dziennikarze z „San Antonio Express-News”, Jeff McDonald i Jabari Young, którzy donieśli, że Spurs zaprzeczyli, jakoby mieli prowadzić z kimkolwiek rozmowy na temat transferu Aldridge’a. Niedługo potem sprostowali jednak tę informację, dodając, że choć żadne negocjacje nie zostały jak na razie podjęte, to kierownictwo drużyny nie wyklucza ewentualnej wymiany, jeśli zostanie im przedstawiona należyta oferta.

Sezon 2016/17 będzie dopiero drugim z czteroletniego kontraktu 31-letniego podkoszowego, ale ostatni jego rok jest opcją gracza. Oznacza to, że Aldridge na rynek mógłby znowu trafić już w 2018 roku i najbliższe miesiące mogą być dla Spurs najodpowiedniejszym momentem, aby ewentualnie spróbować go wymienić.

Chętnych na pewno nie zabraknie. Pytanie, czy którykolwiek z zainteresowanych będzie w stanie poświęcić wystarczająco dużo, aby sprowadzić go już teraz? Telefon do R.C. Buforda na pewno przygotowany będzie mieć Danny Ainge, który już od dawna chce do Bostonu sprowadzić gwiazdę tego kalibru. Kierowany tymi samymi pobudkami w kolejce do rozmów ustawi się na pewno Mark Cuban.

Świetnie pasowałby do Toronto Raptors, którzy na pozycję silnego skrzydłowego szukać będą lepszego rozwiązania niż Jared Sullinger czy Patrick Patterson. Sam Aldridge zresztą rok temu zdradził Adrianowi Wojnarowskiemu, że wizyta w Toronto i spotkanie z generalnym menedżerem Masaim Ujirim zrobiła na nim spore wrażenie.

W poprzednie wakacje miejsce w składzie robili też dla niego przecież Phoenix Suns. Wszystko sprowadza się więc do magicznego zwrotu „należyta oferta”. Czego dokładnie Spurs będą chcieć w zamian i kto będzie w stanie ten rachunek zapłacić? W najbliższym czasie z pewnością usłyszymy kilka potencjalnych scenariuszów.

W sezonie 2015/16 LaMarcus Aldridge wystąpił w 74 meczach rundy zasadniczej, notując średnio 18 pkt., 8,5 zb., 1,5 as. i 1,1 bl., a także 10 spotkaniach play-off, w których kręcił 21,9 pkt., 8,3 zb. oraz 1,4 bl.

Mateusz Orlicki

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>