LeBron James – Król obchodzi urodziny

Share on facebook
Share on twitter

Wiecznie młody i silny LeBron James 30 grudnia miał 32. urodziny. Z tej okazji postanowiliśmy powspominać najlepsze kawałki z jego życia. Czy zgadzacie się z wyborem?

(fot. Wikimedia)
(fot. Wikimedia)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

„Król James” musi skrywać w domu jakieś tajemnie źródło młodości. Niby na karku już 32 wiosny, a on wciąż zdaje się nabierać siły, skakać coraz wyżej i biegać coraz szybciej. W swojej 13-letniej karierze zdążył dać mnóstwo fantastycznych występów. Rozegrał w sumie aż 68 spotkań na przynajmniej 40 punktów, z czego w 10 osiągnął próg 50.

Biorąc pod uwagę różne kryteria, można by więc długo sprzeczać się w kwestii tego, które były najlepsze, najważniejsze czy najbardziej spektakularne. Postanowiliśmy więc stworzyć nasze subiektywne TOP3 najlepszych występów w karierze LeBrona Jamesa.

3. miejsce – mecz nr 2 finałów Konferencji Wschodniej 2009 przeciwko Orlando Magic
Mimo nadludzkich starań Jamesa, który w pierwszym starciu trafił 20 z 30 rzutów z gry i zawody zakończył z dorobkiem 49 punktów, 6 zbiórek i 8 asyst, jego zespół przegrał z Magic przed własną publicznością 106:107 i dwa dni później musiał odpowiedzieć.

Tym razem LBJ rzucał mniej i zdobył „tylko” 35 punktów. Popełnił też 6 strat, ale wziął sprawy we własne ręce i ostatecznie nie zawiódł. Wcześniej wielokrotnie porównywano go do Michaela Jordana i wypominano, że w jego highlightach brak rzutów na wagę zwycięstwa, że boi się brać na siebie odpowiedzialności. His Airness miał przecież m.in. swój „The Shot” czy pamiętny, ostatni rzut w barwach Bulls, który zapewnił im szósty tytuł. Choć LeBron w lidze był dopiero od 6 lat, wielu obserwatorom bardzo tego brakowało. Aż do 22 maja 2009 roku…

Rywalizacja Cavs z Magic stanęła wtedy m.in. pod znakiem rywalizacji LeBrona z Hedo Turkoglu. Turek był przy nim także w końcówce tego meczu, kiedy gospodarze przegrywali wprawdzie 93:95, ale mieli piłkę i dokładnie jedną sekundę na oddanie ostatniego rzutu. Również w tej akcji skrzydłowy Magic był bardzo blisko, ale nie przeszkodziło to Jamesowi w zdobyciu kluczowych punktów. Wreszcie miał swój pierwszy „The Shot”.

2. miejsce – mecz nr 5 finałów Konferencji Wschodniej 2007 przeciwko Detroit Pistons

LeBron James i jego koledzy w finałach Wschodu w 2007 roku podejmowali Pistons, dla których był to już czwarty z rzędu występ na tym etapie rozgrywek. Mistrzowie z 2004 roku mieli przewagę parkietu i w dwóch pierwszych spotkaniach wykorzystali ją, wychodząc w serii na prowadzenie 2:0.

LBJ zdobył w nich łącznie raptem 29 „oczek”. W kolejnym zaaplikował już jednak rywalom 32, dokładając do nich po 9 zbiórek oraz asyst i ocierając się o triple double. To był moment przełomowy. Cavs wygrali mecze nr 3 i 4 w Cleveland i pojechali do Detroit na piąte starcie, w którym 22-letni wówczas „Król” dał doświadczonym „Tłokom” bolesny wykład z dominacji.

James zdobył w tym spotkaniu 25 ostatnich punktów swojego zespołu. W sumie trafił 18 z 33 rzutów z gry i zakończył zawody z 48 punktami na koncie (+ 9 zbiórek i 7 asyst). Najpierw doprowadził do pierwszej dogrywki, potem zdobył w niej tyle samo punktów co cały zespół Pistons, a na koniec, w drugiej dogrywce trafił game winnera. Cavs wrócili od stanu 0:2, wygrali serię i awansowali do wielkiego finału, gdzie czekali na nich przyszli mistrzowie z San Antonio.

Wyróżnienie – rekord punktowy w meczu przeciwko Charlotte Bobcats w rozgrywkach 2013/14

W dotychczasowej karierze LeBronowi tylko raz udało się przekroczyć granicę 60 punktów. Dokonał tego w meczu rundy zasadniczej z drużyną Michaela Jordana, czyli Charlotte Bobcats (dziś Hornets) 3 marca 2014 roku.

Szedł tego wieczoru niczym czołg. Trafił 22 (najwięcej w karierze) z 33 rzutów z gry i aż 8 (wyrównany rekord z meczu przeciwko Bucks z 2009 roku) z 10 zza łuku. Licznik Jamesa ostatecznie zatrzymał się na 61 punktach, dzięki czemu przy okazji pobił także klubowy rekord należący do Glena Rice’a – 57 pkt. Miami Heat wygrali 124:107.

miejsce – ex aequo mecze nr 7 finałów 2013 (Miami Heat vs San Antonio Spurs) i 2016 (Cleveland Cavaliers vs Golden State Warriors)

Finały przeciwko San Antonio Spurs z 2013 roku na zawsze już pozostaną serią Ray’a Allena, ale były też wielkim rewanżem LeBrona Jamesa za upokorzenie, jakiego doznał z rąk „Ostróg” w 2007 roku. W meczu numer 6 bohaterem był „Sugar Ray”. W decydującym starciu ostateczny cios zadał już jednak LeBron James.

Spurs nie mieli na niego odpowiedzi. W 45 minut spędzonych na boisku uzbierał 37 punktów. Trafił 12 z 23 rzutów z gry, w tym 5 z 10 z dystansu, był bezbłędny na linii rzutów wolnych (8/8) i dołożył 12 zbiórek. Poprowadził Heat do drugiego z rzędu mistrzostwa i dodatkowo zgarnął drugą statuetkę MVP finałów.

Siódme starcie z Warriors w tegorocznych finałach w pierwszym momencie kojarzyć musi się z kluczową trójką Kyriego Irvinga. Minutę wcześniej na swój plakat (https://twitter.com/twithersAP/status/813087827386834944) z tamtego wielkiego widowiska zapracował sobie jednak także LeBron James, który zaliczył spektakularny i nie mniej kluczowy dla losów rywalizacji blok na Andre Iguodali.

https://www.youtube.com/watch?v=N11oeH0Ihgg

James został też trzecim koszykarzem w historii (obok Jerry’ego Westa i Jamesa Worthy’ego), który w meczu nr 7 finałów NBA zdołał wykręcić triple double. W kluczowym starciu, w którym zepchnął „Wojowników” z tronu, zanotował 27 punktów, 11 zbiórek i 11 asyst.

Warto przy okazji odnotować, że w 5. i 6. starciu zaaplikował rywalom łącznie aż 82 punkty. Miał w nich też w sumie 24 zbiórki i 18 asyst, a jak dobrze pamiętamy, Cavs zdołali dzięki temu wrócić od stanu 1:3 i odebrać Warriors upragniony tytuł. Za zasługi „Królowi” przypadła trzecia w karierze nagroda MVP finałów.

Oby grał jak najdłużej i podobnych emocji dostarczał nam nawet przez kolejne 13 sezonów.

Mateusz Orlicki

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE

tagi