Lecą „Orły” i łobuzy – pięć pytań o Polskę na EuroBasket

Share on facebook
Share on twitter

Co nam się podoba, a co budzi nasze obawy? Do kogo powinna należeć ostatnia akcja meczu i co osiągną na EuroBaskecie Biało-Czerwoni? Na najważniejsze pytania odpowiada dzień przed mistrzostwami piątka fachowców.

Mateusz Ponitka (fot. Andrzej Romański/PZKosz.pl)

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >>

1. Co ci się podoba w polskiej reprezentacji?

Łukasz Majchrzyk, „Rzeczpospolita”: Entuzjazm. Wiem, że Mike Taylor jest ciągle „excited”, ale tu chyba naprawdę to działa. Pamiętam zmęczoną twarz Dirka Bauermanna na ostatniej konferencji przed wylotem do Słowenii – teraz widzę energię. A w grze podoba mi się mała liczba strat i radzenie sobie z obroną na całym boisku. Do tego każdy w tej kadrze robi to, co umie najlepiej: Waczyński rzuca (wreszcie), Ponitka daje energię, Kulig czasami rozciąga obronę, Karnowski zgniata rywali pod koszem, Sokołowski próbuje mijać, a Hrycaniuk dobrze broni. I jeszcze walka o zbiórki. Trener Taylor zebrał drużynę skoczków i każdy może tu zgarnąć piłkę z tablicy.

Krzysztof Nałęcz, „Głos Pomorza”: Potencjał. Niby słusznie utyskiwano, gdzie jest np. Kamil Łączyński? Odpowiadam: do reprezentacji ciężko się dostać. Koszykarska Polska, zachowując proporcje, przypomina reprezentację piłkarską. Są w niej gracze z topowych klubów przy marnej lidze krajowej. Myślę też, że jesteśmy zagadką dla rywali. Nie doceniają tego potencjału, nie wiadomo jak wygląda podstawowa piątka i kto tu jest w ogóle liderem. Zespół jest wyrównany, a element taktycznego zaskoczenia to atut. Ukułem sobie nawet określenie na nasz zespół – „Drużyna zadaniowców”.

Krzysztof Sendecki, Tok FM: To, że po prostu dobrze się ją ogląda! Są efektowne asysty, wsady, alley-oop’y i celne rzuty z dystansu po wypracowanych akcjach. I naprawdę każdy z zawodników potrafi pozytywnie zaskoczyć. Jest też coraz mniej przypadkowości, słabych momentów i bezradności na boisku. Ta drużyna jest ze sobą coraz bardziej zgrana i to akurat plus dłuższej pracy Mike’a Taylora z kadrą. Do tego chłopaki się naprawdę lubią – popatrzcie na reakcję ławki rezerwowych w trakcie meczów!

Tomasz Sobiech, PolskiKosz.pl: To, że drużyna stała się wszechstronna, z wieloma opcjami w ataku. Nie jest to team pojedynczej gwiazdy, ani uzależniony od przewagi na jednej pozycji. Może nam wypalić doskonała strzelba na skrzydle; mamy wielkiego człowieka pod koszem; mamy świetnego atletę atakującego kosz z obwodu; mamy czwórki z dobrym rzutem, a nawet amerykańskiego samograja, który przy dobrym dniu, poratuje punktami z niczego. Przeciwko takim zespołom nie broni się łatwo. Lubię też to, że staliśmy się drużyną twardszą, nieustępliwą. Wracamy do gry nawet z ciężkiego dołka i wyraźnej straty. Nawet w sparingu nikt nie daje się przepychać, każdy na boisku oczekuje szacunku. Cały zespół staje się taki trochę ponitkowo-sokołowski. I bardzo dobrze.

Piotr Szybilski, ekspert TVP Sport: Rzecz, która rzuca się w oczy i jest chyba najważniejsza, to bardzo dobra chemia między zawodnikami. Zespół wygląda też bardzo dobrze fizycznie i motorycznie. Drużyna jest też zbilansowana w tym sensie, że wchodzący na boisko rezerwowi wnoszą sporo pozytywów do gry.

2. Ponitka, Slaughter czy Waczyński – do kogo powinna należeć ostatnia akcja w zaciętym meczu?

Majchrzyk: To, że są trzy kandydatury i każda jest mocna, świadczy o tym, że jest nieźle. Jeśli mam wybrać jednego, to wybieram Ponitkę. To człowiek, który nie zna słowa „niemożliwe”. Zagra, co ma zagrać, przeciwko każdemu. Jak trzeba, to wejdzie na kosz, rzuci z dystansu, a w razie czego da się sfaulować. Ale jeśli koniecznie trzeba byłoby rzucić za 3 punkty – to wtedy „Waca”, ale pod warunkiem, że zagrywka będzie dobrze przećwiczona i nikt, niczego nie pomiesza, jak w meczu z Francją w 2015 roku.

Nałęcz: Nie wiem. I myślę, że trener Taylor też tego z góry nie planuje. W tej sytuacji nie będą tego wiedzieć też nasi rywale. Tak jak Turcy na litewskim EuroBaskecie nie przypuszczali, że kluczowe rzuty oddawać będą Dardan Berisha i Piotr Pamuła, i przyszła sensacyjna wygrana. Mogę sobie nawet wyobrazić, że kluczowa akcja będzie grana na Przemków Karnowskiego lub Zamojskiego. To właśnie ten atut reprezentacji z punktu 1.

Sendecki: Do Ponitki. Bo to boiskowy łobuz, który niczego się nie boi. Bo już oddawał takie rzuty. Bo od wielu lat jest przyzwyczajony do bycia liderem swoich drużyn. Bo wierzę, że trafi. Bo to trochę pytanie jak o to czy rzucać ma Jordan czy może jednak Pippen albo Kukoc? Slaughter i Waczyński są świetni, ręka im nie zadrży, ale ostatni rzut należy do Ponitki.

Sobiech: A to już zależy od tego, ile punktów będzie nam brakować do szczęścia. Jednego? Karnowski pod kosz. Dwóch? Wierzę w wejścia Ponitki. Trzech? Czasy się zmieniają, ale zawsze Łukasz Koszarek. Rywal będzie faulował? Piłka do Waczyńskiego, on nam w końcówce trafi oba rzuty wolne. Mike Taylor naprawdę ma z kogo wybierać.

Szybilski: Jeśli kończymy akcję, w której po zasłonach wychodzi rzucający, to Adam – jest najlepszym strzelcem z tych trzech i ma szybki rzut. Jeśli chodzi o wykreowanie rzutu samemu – np. gdy nie mamy możliwości wzięcia czasu i ustawienia zagrywki, to A.J. On ma największą łatwość w znalezieniu sobie pozycji do rzutu i jest w takich sytuacjach dość skuteczny.

3. Przemysław Karnowski będzie raczej dominował w ataku czy miał problemy w obronie?

Majchrzyk: Pewnie i jedno, i drugie. Jeśli miał problemy w obronie podczas turnieju w Legionowie, to do Eurobasketu już tego „nie wyleczy”, te pick and rolle mogą nas boleć. Moim zdaniem przeważać będzie jednak dobry atak. Jeśli zostawi się „Karniego” bez podwojenia, to podepcze prawie każdego, a jeśli się go podwoi, to świetnie odrzuci piłkę. Takiego środkowego mogą nam zazdrościć rywale.

Nałęcz: W ogóle nie będzie miał łatwo. Dużo się o nim ostatnio mówiło i pokazał się w grach kontrolnych, a więc na niego będą przygotowani rywale niemający za dużej wiedzy o naszych graczach. Możemy więc być nieco rozczarowani, że nie zalicza on podwójnych zdobyczy. Ale mimo to będzie mocnym punktem – zrobi miejsce naszym ruchliwym skrzydłowym i będzie dobrze z nimi współpracował.

Sendecki: To pytanie jak o cały zespół Mike’a Taylora – czy jest już gotowy i na tyle mocny aby wygrywać z lepszymi i bardziej doświadczonymi? Na pewno Karnowskiego w polu trzech sekund muszą obawiać się wszyscy. Bo ma budzące respekt warunki fizyczne, przepycha się, zdobywa punkty spod kosza i z półdystansu, wymusza faule, a do tego świetnie podaje. Będzie dominował w meczach ze słabszymi rywalami, ale starcia z Serbią czy Rosją pokazały, że z tymi silniejszymi może mieć problemy. Większe w obronie niż w ataku. Ale niech będzie, że jestem optymistą i że trener Taylor jeszcze nie zaprezentował wszystkich zagrywek… A więc „Big Mamba” będzie rządził pod atakowanymi tablicami, a mankamenty w defensywie się ukryje.

Sobiech: Ani jedno, ani drugie. Będzie naszą bardzo przydatną opcją w ataku, ale przecież na EuroBaskecie raczej nie spotka rywali na poziomie środkowych Węgier czy Wielkiej Brytanii. Więc aż takiej dominacji nad przykładowym Bourousisem czy Vidmarem sobie nie obiecujmy. Faktycznie istniejących problemów w obronie jakoś też bym nie demonizował. Choć nasz sztab się do tego nie przyznaje, to zapewne świetnie zdaje sobie z nich sprawę. Na pewno trenerzy wymyślą i obiorą taką taktykę obrony pick and rolli z udziałem Karnowskiego, aby te straty zminimalizować.

Szybilski: Będzie dominował w ataku. Sama obecność Przemka na boisku będzie pomagała pozostałym graczom uzyskiwać lepsze pozycje do rzutów. Drużyny ze słabszymi środkowymi będą go podwajać, a on wtedy będzie wykańczał swoje akcje spod kosza. Zresztą z silniejszymi rywalami – Serbią czy Rosją – Przemek też sobie radził w ofensywie. Natomiast w obronie problemy oczywiście będą, ze względu na jego braki motoryczne gra przy pick and roll kuleje i widać to było w każdym meczu w Hamburgu. Kolejne drużyny starały się grać tak, by wyciągać Przemka na górę, a to dla nas problem. Trener musi znaleźć złoty środek i z pomocą całego zespołu spróbować zminimalizować ten kłopot.

4. Co budzi twoje obawy, jeśli chodzi o naszą grę?

Majchrzyk: Trochę za duża różnica w osiągach pierwszej piątki i rezerwowych, co widać gołym okiem. Turniej jest długi i wyczerpujący, i może w pewnym momencie zabraknąć sił podstawowym graczom. Trochę zaniepokoiło mnie też, kiedy Węgrzy bardzo łatwo dochodzili do pozycji strzeleckich po odrzuceniach na obwód – przecież Francja czy Finlandia z obwodu mogą być bardzo groźne.

Nałęcz: Dyscyplina taktyczna. Turniej będzie wyzwaniem dla trenera Taylora. Na podstawie gier kontrolnych uważam, że on ma pomysł na grę tej reprezentacji. Pytanie czy jest w stanie ten pomysł realizować w 100 procentach przez cały mecz. Właśnie nie tylko gracze ale i on. Właściwymi decyzjami w rotacji, reakcją na wydarzenia w trakcie meczu. Dobrze, że mamy taki, a nie inny zestaw asystentów, ławka trenerska musi być skoncentrowana nie mniej niż gracze. W sparingach rozczarował mnie trochę Aaron Cel, którego lubię i cenię. Aha, no i jak zwykle będziemy mieć problemy z rozegraniem.

Sendecki: Że znów przytrafi się taki mecz, jak ten z Izraelem (ten sparingowy albo ten z EuroBasketu 2015) – największa obawa dotyczy tego, czy w meczu o stawkę Polacy są w stanie wygrywać dzień po dniu ze średniakami i lepszymi od siebie. Obawiam się też o ławkę rezerwowych, czy będzie wystarczającym wsparciem dla pierwszej piątki, która wygląda całkiem nieźle.

Sobiech: Nie potrafiliśmy dotąd raz na jakiś czas pokonać silniejszego rywala. Zrobiliśmy postęp w zakresie „Wygrywamy to, co do nas należy”, ale epoka Taylora to w meczach z faworytami jak dotąd tylko „ładne porażki”. W obecnym sezonie przygotowawczym, z drużynami na poziomie zbliżonym lub z lepszymi, zanotowaliśmy bilans 2-4, pokonując tylko Rosję i remisując 1-1 z Łotwą. Przegraliśmy z Litwą i Izraelem, a Serbia była dalej, niż to sugeruje wynik. Sprawienie jednej niespodzianki da nam awans z grupy. Czy wreszcie zdołamy jakąś sprawić? Druga – drobna – obawa, to może o nazbyt sielankowy nastrój. Panuje raczej atmosfera relatywnie niskich oczekiwań, kadrowicze zasłużenie podpisali nowe kontrakty, albo mają jeszcze stare, trener Taylor jest dla wszystkich jak dobry tato, czasem aż do przesady. Czy coś stanie się, jeśli nie będzie sukcesu?

Szybilski: Obecność tylko jednego prawdziwego rozgrywającego. A.J. w meczach z mocniejszymi przeciwnikami bardzo często tracił piłki pod presją, on nie czuje się najlepiej w roli jedynki. Problemem jest też to, że mamy sporo momentów przestoju, w których czterech graczy tylko patrzy się na to, co zrobi ten, który ma piłkę. W kilku meczach szwankował powrót do obrony, gdy rywale grali szybki atak, no i martwi mnie też obrona pick and rolla z udziałem Przemka.

5. Co osiągnie Polska na EuroBaskecie?

Majchrzyk: Uważam, że tę drużynę stać na awans do ćwierćfinału. Dwa lata temu grali dobrze, ale zabrakło wyniku. Teraz dobra gra musi się przełożyć na zwycięstwa. Oczywiście, żeby awansować do ćwierćfinału trzeba będzie wygrywać z bardzo dobrymi rywalami, ale trudno – nie ma innej rady. A jeśli już udałoby się awansować do ćwierćfinału, to trzeba tam będzie zrobić show.

Nałęcz: W zasadzie jestem optymistą. Jeszcze niedawno wypatrywałem największego sukcesu polskiej koszykówki od lat. Trochę ostudził mnie brak Macieja Lampego, bo Adam Hrycaniuk, z całym szacunkiem, to jest gracz na kilku minut w Eurobaskecie. Ale para Karnowski – Kulig powinna sprostać zadaniom podkoszowym, więc pozostaję przy tym optymizmie. Jeśli Polska drużyna wyjdzie z bardzo ciężkiej grupy może zatrzymać się nawet w półfinale, z szansami na medal. I nawet zarezerwowałem na tę sensacyjną okoliczność pewną kwotę pieniędzy w zakładach bukmacherskich. Słowem, czarny koń.

Sendecki: Nie wiem. Przepraszam, ale nie mam pojęcia. Dla mnie równie prawdopodobne jest to, że przegra wszystkie mecze w grupie jak i to, że dojdzie do półfinału. Pewnie skończy się gdzieś pomiędzy. Po sparingach wydaje mi się, że powinna spokojnie wygrać z Islandią i zagrać wyrównane mecze ze Słowenią, Finlandią, Francją i Grecją. Wszystko zależy od tego, w ilu z nich zwycięży.

Sobiech: W ogóle nie zgadzam się z opiniami bukmacherów i części ekspertów, że pod względem potencjału jesteśmy piątą drużyną w grupie A. Mamy dobrych, ogranych w Europie koszykarzy. Z jakiego powodu oni mieliby nie wygrać z Finlandią?! Tylko dlatego, że kilka tysięcy kibiców z Helsinek krzyknie coś po fińsku? Uważam też, że stać nas obecnie na wygranie 1 z 3 meczów z faworytami, jak Francja, Słowenia, Grecja, co powinno dać trzecie miejsce w grupie. Pozwoliłoby to uniknąć Litwy w 1/8 finału i awansować do ćwierćfinału.

Szybilski: Powinniśmy wyjść z grupy, mamy potencjał na taki wynik. Na wyższe cele też, bo na ME jedzie zespół młody, ale jednocześnie już doświadczony. To drużyna bez obciążenia psychicznego, która ma ludzi potrafiących grać w koszykówkę na wysokim poziomie europejskim. Moim prywatnym marzeniem jest, by chłopaki weszli do półfinału, czyli osiągnęli coś, co nie udało się 20 lat temu.

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >>