Legia ma boiskowego rozbójnika

Share on facebook
Share on twitter

Bartłomiej Bojko pewnie przyda się Legii pod koszem. Oby tylko swoimi zagrywkami nie zrobił nikomu krzywdy.

Bartłomiej Bojko (Fot. Legiakosz.com)
Bartłomiej Bojko (Fot. Legiakosz.com)

Podobno tacy są, ale ja nie kojarzę z polskich boisk koszykarzy, który grają w bardziej chamski sposób niż Bartłomiej Bojko. Oczywiście cenię twardzieli, łokci czasem użyć trzeba, mocne faule bywają potrzebne, prowokacyjne gadki to też część gry. Jednak nowy-stary środkowy Legii dodaje, niestety, do tego coś jeszcze. Czasem po prostu przesadza.

W sezonie 2014/15, gdy pierwszoligowe mecze w Warszawie legioniści rozgrywali szkolnej hali w Wilanowie, siadałem za koszem, dość blisko linii końcowej. Bardzo dobrze widziałem walkę w polu trzech sekund, przesuwanie się obrońców, ścisk pod obręczą. I zagrywki Bojki.

Najgorsze z nich, to podstawianie nóg rywalom przebiegającym przez pomalowane. Pamiętam wyraz twarzy Tomasza Andrzejewskiego – teraz zresztą nowego kolegi Bojki w Legii, wtedy gracza Stali Ostrów Wlkp., który doświadczył takiej dyskretnej, niezauważonej przez sędziego, ale ewidentnej kosy. Andrzejewski był zdziwiony, że ktoś może coś takiego w ogóle zrobić. Tylko przez chwilę spojrzał na sędziego, potem z niezrozumieniem patrzył na gracza Legii. Marcin Kosiński z czasów gry w Zagłębiu, a pewnie i kilku innych rywali, przypomniałoby sobie podobne sytuacje.

Bojko to właśnie taki zakapior, specjalista od brudnej roboty, który po przyjściu do Legii wystąpił przed kamerą serwisu Legioniści.com w koszulce z napisem „Świat jest piękny, tylko ludzie to ku…”. W innym wywiadzie przyznał kiedyś: – O moich umiejętnościach koszykarskich możemy dyskutować, ale charakteru, woli walki i zwycięstwa nikt mi nie zabierze. Lubię grać twardo i z tego każdy mnie zna.

Legia była poważnie zainteresowana Seidem Hajriciem, koszykarz też wyrażał zainteresowanie grą w stolicy, ale strony się nie dogadały, jeśli chodzi o pieniądze w dwuletnim kontrakcie, którego chciał Bośniak z polskim paszportem. Na przebranym rynku wysokich graczy warszawiacy sięgnęli w końcu po Bojkę, który przygotowywał się do sezonu z drugoligowym Księżakiem Łowicz.

W Legii Bojko, człowiek Piotra Bakuna, który zna go z czasów prowadzenia OSSM Warszawa i Polonii, a ostatnio Legii (sezony 2013/14 oraz 2014/15), będzie uzupełnieniem formacji podkoszowej, w której są Andrzejewski, Adam Linowski, Marcel Wilczek, a także Grzegorz Malewski. Legia jest oczywiście głównym faworytem do awansu do PLK.

Łukasz Cegliński