PRAISE THE WEAR

Legia ogrywa Kinga – Kołodziej coraz lepszy

Legia ogrywa Kinga – Kołodziej coraz lepszy

Legia zasłużenie pokonała w Warszawie faworyzowanego Kinga Szczecin 75:70. Wygraną gospodarzy dała dobra obrona przeciwko Pawłowi Kikowskiemu oraz trafienia z dystansu Jakuba Karolaka i Michała Kołodzieja.

Tane Spasev / fot. P. Kołakowski, legiakosz.com

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>

Lepiej mecz rozpoczęli gospodarze, m.in. dlatego, że 5 punktów z rzędu zdobył Michał Kołodziej, który w tym momencie jest jedynym nominalnym silnym skrzydłowym w składzie Legii. Z powodu kontuzji nie grają Adam Linowski i Keanu Pinder
Mocna defensywa drużyny prowadzonej przez Tane Spaseva pozwoliła na wygranie pierwszej kwarty 21:16, a goście nie trafili żadnego z trudnych rzutów z dystansu. Wchodzący z ławki Jakub Karolak już w pierwszej kwarcie zdobył 8 punktów.

Grę Kinga, który miał spore problemy ze skonstruowaniem składnych akcji, odmieniło wejście na boisko Taurasa Jogeli. Litwin wykorzystywał raz po raz przewagę warunków fizycznych, najpierw nad Karolakiem, potem nad Omarem Prewittem. Skończył pierwsza połowę z 10 punktami na koncie.

Legia dopiero buduje swoją tożsamość jako drużyna przede wszystkim stawiająca na defensywę. King już taka drużyna jest i pokazał to w drugiej kwarcie, czego dowodem było wygranie tej części meczu 20:12 i całej pierwszej połowy 36:33.

Po zmianie stron Legia nie dała jednak odskoczyć rywalom. I znów była tu zasługa Michała Kołodzieja, który zdobył 8 punktów z rzędu (18 w meczu). Mecz w dalszym ciągu był niezwykle fizyczny. Liderem w tym temacie był Martynas Sajus, który nie oszczędzał łokci rywalom i dobrze odnajdywał się podkoszowych przepychankach. Dobry fragment Omara Prewitta, pozwolił Legii wyjść na prowadzenie 55:53 po 30 minutach.

Mecz do samego końca był wyrównany. W zespole gospodarzy coraz aktywniejszy stawał się (grający w odmienionej fryzurze) Prewitt. Bardzo słabo grał za to Sebastian Kowalczyk, który podejmował złe decyzje, także rzutowe.
Najpierw ważny rzut z dystansu trafił Jakub Karolak (17 pkt.), a potem trójka Omara Prewitta na 30 sekund przed końcem spotkania wyprowadziła Legię na 5-punktowe prowadzenie, które udało się dowieźć do ostatniego gwizdka.

Legia po raz kolejny pokazała, że nikomu nie będzie łatwo o punkty w Warszawie. Dobre defensywne statystyki z poprzednich spotkań nie były przypadkowe. Ogromna praca wykonana na Pawle Kikowskim przez obwodowych gospodarzy pozwoliła na zatrzymanie lidera gości na zaledwie 11 punktach.

Cichy występ Kikowskiego wymusił aktywniejszą grę innych koszykarzy. Najlepszym punktującym okazał się Kaspars Vecavargas który – Łotysz zakończył mecz z 13-punktami.

Koszykarzy ze Szczecina (bilans 2-2) czeka mecz u siebie z Miastem Szkła Krosno. Legia (także 2-2) już drugi raz w tym sezonie uda się nad morze, gdzie tym razem zagra z Treflem Sopot.

Grzegorz Szybieniecki, @gszyb

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>




Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Po tygodniu przerwy powróciła najlepsza liga świata, fundując nam dwanaście spotkań już pierwszej nocy po przerwie na Weekend Gwiazd. W hitowym starciu na zachodzie Oklahoma City Thunder rozbiła Los Angeles Clippers 127:105 i umocniła się na drugiej pozycji w konferencji. Historycznych rzeczy dokonał natomiast Nikola Jokic, zapisując 21pkt/19zb/15as na 100% skuteczności z gry, a jego Denver Nuggets pokonali Washington Wizards 130:110.
23 / 02 / 2024 9:55
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami