Legia pokazała siłę – wygrała z drużyną z czołówki

Share on facebook
Share on twitter

Legioniści chyba wychodzą już z małego kryzysu, który mieli na początku listopada. W piątek wymęczyli u siebie wygraną z GTK Gliwice – po zaciętej końcówce było 78:74.

(fot. Legiakosz.com)
(fot. Legiakosz.com)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Legia w tym sezonie przegrała już cztery spotkania, do piątku nie pokonała żadnej drużyny z czołówki. Z gliwiczanami gospodarze zagrali jednak solidnie i nie pozwolili na wiele przeciwnikom, którzy przed meczem byli nad nimi w tabeli.

To było spotkanie wagi ciężkiej, bo pod koszem co chwila masowali się wielcy i silni jak na pierwszoligowe warunki Paweł Zmarlak, Łukasz Ratajczak, Marcin Salamonik i Marcin Weselak oraz Mateusz Jarmakowicz, Adam Linowski i Tomasz Andrzejewski. Przez to tempo meczu było dość wolne, a wynik niski.

Legia nie grała wielkiego basketu, ale grała skutecznie – im bliżej kosza, tym lepiej. I nie tylko za sprawą wysokich, ale także dzięki wejściom z obwodu. Fajne momenty mieli Piotr Robak, Michał Aleksandrowicz i Grzegorz Kukiełka. Przewaga Legii rosła powoli, nie było jednego zrywu, który przesądził o wyniku.

Goście w pierwszej połowie grali bardzo słabo, ale jednak walczyli do końca – w trzeciej kwarcie mieli już 16 punktów straty, ale w 36. minucie zbliżyli się na 61:65. Nieźle spisywali się Kacper Radwański, Zmarlak i Ratajczak, z dystansu trafiać zaczął Damian Pieloch, a legioniści kilka razy pogubili się w obronie i w ataku…

25,4 sekundy przed końcem, przy stanie 74:71 dla Legii, Paweł Turkiewicz poprosił o czas, po którym Artur Filipiak szybko trafił z wejścia. Łukaszowi Wilczkowi nie zadrżała jednak ręka na linii rzutów wolnych, a 3,3 sekundy przed ostatnią syreną legioniści mądrze sfaulowali Pielocha uniemożliwiając mu rzut za trzy. Kluczową zbiórkę po celowo spudłowanym drugim wolnym złapał Linowski, który ustalił wynik meczu z linii. Środkowy Legii miał w tym meczu 16 punktów i 13 zbiórek.

Mateusz Jarmakowicz, który miał dodać Legii mocy pod koszem, w swoim trzecim meczu w zespole nie robił różnicy. Zaczął od przepychanek pod koszem, ale z czasem odsunął się od pola trzech sekund, rzucał z kilku metrów. Pudłował tak czy inaczej – miał 1/7 z gry, w sumie uciułał 5 punktów, 4 zbiórki. Miał też 2 asysty. Legia z nim na boisku była +12 – lepszy był tylko Aleksandrowicz (+14).

Natomiast gościom zabrakło jakiegokolwiek wkładu od Marcina Salamonika – doświadczony środkowy w 23 minuty nie zdobył punktu (0/4 z gry), miał tylko 2 zbiórki.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi