Legia do tarcia chrzanu – lepiej raczej nie będzie

Share on facebook
Share on twitter

Słabi cudzoziemcy, pierwszoligowi Polacy, słaba obrona i kiepskie perspektywy – tak na początku sezonu wygląda beniaminek z Warszawy.

Miś Kazek, maskotka Legii (Fot. Marcin Bodziachowski/Legiakosz.com)

Sponsorem głównym Legii Warszawa jest Totolotek >>

66:86 w Szczecinie z Kingiem, 76:87 u siebie z Asseco – Legia ma bilans 0-2 po spotkaniach z zespołami z dolnej połówki tabeli, w obu zaprezentowała się słabo. Rywale z łatwością trafiali do jej kosza, w sumie mieli kompromitujące obronę 59,8 proc. z gry, a walkę o zbiórki wygrali 75:56.

Nie oceniajmy Legii po dwóch meczach. To waleczny zespół, do tego bardzo zgrany. Mają duże szanse na utrzymanie – powiedział po meczu w Warszawie Przemysław Frasunkiewicz. Faktycznie, sezon jeszcze wczesny, ale trudno nie odnieść wrażenia, że w komentarzu trenera Asseco jest sporo kurtuazji.

Bo Legia nie wygląda. Pod każdym względem.

Braki pierwszoligowców

Obcokrajowcy nie robią żadnej różnicy – Jobi Wall w obu meczach był niewidoczny, miał 7/20 z gry. Isaiah Wilkerson potrafi przepchnąć się pod kosz, ale nie jest rozgrywającym, którym miał być. Jorge Bilbao ma poważną kontuzję barku, Legia zaczyna się rozglądać na nowym graczem na jego pozycję.

Ale nawet dwie nowe amerykańskie gwiazdy nie zmienią faktu, że Polaków Legia ma pierwszoligowych. Każdy z nich – poza Michałem Aleksandrowiczem – grał już w PLK i został zweryfikowany: nie utrzymał się w ekstraklasie.

Ich braki są oczywiste – błyskotliwy w I lidze rozgrywający Łukasz Wilczek ma słaby rzut z dystansu, więc przy pick and rollach obrońcy idą dołem uniemożliwiając wejścia. Adam Linowski jest waleczny, ale bardzo brakuje mu centymetrów – zresztą Legia nie widziała go w składzie na PLK, „Lino” miał odejść do Krakowa i dopiero potem, gdy do transferu do R8 nie doszło, Legia zreflektowała się, że lepszych graczy nie pozyska.

Brakuje fizyczności, mijają ich jak chcą

W Warszawie podjęto duże ryzyko – w komplecie postawiono na graczy, którzy wywalczyli awans. Lojalność godna pochwały, ktoś powie, że Legia poszła tą samą drogą, co Krosno. Ale jednak zeszłoroczny beniaminek miał lepszych Polaków. Przede wszystkim – bardziej fizycznych. Dariusz Wyka, Dawid Bręk, Szymon Rduch czy Patryk Pełka – każdy był wyższym, silniejszym i wszechstronniejszym graczem niż jego odpowiednik w Legii.

Weźmy np. Tomasza Andrzejewskiego i Mateusza Jarmakowicza – dwóch najlepszych na razie graczy Legii. Pierwszy ma 38 lat i jest najstarszym graczem ligi, drugi… Cóż, znacie „Jarmaka”. W zespole Piotra Bakuna na razie wyróżniają się najskuteczniejszą grą i doświadczeniem.

Zagraliśmy słabo w obronie, Krzysiu Szubarga wbijał się pod kosz, rozdawał piłki. Tu jest jakiś duży błąd – mówił po meczu z Asseco Andrzejewski. – Obrona. Mijali nas jak chcieli – dodawał Aleksandrowicz. Dokładnie to samo mogli powiedzieć po meczu w Szczecinie, zamieniając Szubargę na Sebastiana Kowalczyka.

Do czego nadaje się Wilkerson?

Piotr Bakun liczy, że jego Legia „pokaże charakter” i skoczy do gardeł. Ale czy to wystarczy? To jednak ekstraklasa, tu wszystko jest na wyższym poziomie niż I liga. Począwszy od tej fizyczności – Linowski może dać z siebie 200 proc., ale zaraz spotka się z mierzącym 217 cm wzrostu Adamem Łapetą ze Stali Ostrów Wlkp. Żadną gwiazdą, po prostu ekstraklasowym środkowym. I co zrobi? Sytuacja analogicznie wygląda na innych pozycjach.

Legia parę meczów wygra, to liga, w której są inne słabe zespoły (GTK Gliwice, Czarni Słupsk, AZS Koszalin) – ktoś będzie miał słabszy dzień, w innym Jobi Wall wypali z dystansu, coś uda się wyrwać. O utrzymanie można mieć jednak poważne obawy.

I jeszcze scenka rodzajowa z konferencji. – Trenerze, dlaczego w drugiej połowie tak mało grał lider Legii Isaiah Wilkerson? – zapytał jeden z dziennikarzy. – Lider czego? Oglądaliśmy ten sam mecz?– żachnął się w swoim stylu Bakun, z trudem ukrywający szczerą ocenę faktycznych umiejętności Amerykanina ze swojego zespołu.

ŁC, TS

Sponsorem głównym Legii Warszawa jest Totolotek >>




POLECANE

W Stargardzie szybko znaleziono zastępstwo dla Kamila Piechuckiego. Nowym trenerem PGE Spójni ma zostać Jacek Winnicki, który po 3. kolejce został zwolniony z BM Slam Stali Ostrów. To właśnie przeciwko swojemu byłem klubowi będzie debiutował.

tagi