Legia ugina się pod własną presją

Share on facebook
Share on twitter

Drużyna, która miała zawojować ligę i wywalczyć awans, sezon zaczęła bardzo źle. I nie ma gwarancji, że to się zmieni.

Łukasz Pacocha (Fot. Legiakosz.com)
Łukasz Pacocha (Fot. Legiakosz.com)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

W Legii robi się gorąco, bo drużyna gra słabo i przegrywa – spadła na piąte miejsce, ale bilans 5-4 mają także Noteć Inowrocław, GKS Tychy oraz beniaminkowie Polonia Leszno i Kotwica Kołobrzeg.

W klubie nerwowo, ale przed najbliższymi meczami – z Rosą u siebie w środę oraz w Pruszkowie w sobotę – nic się nie zmieni. Te zespoły mają łączny bilans 3-14, Legia nawet bez formy powinna sobie z nimi poradzić.

Jeśli jednak się potknie, będzie można mówić już o potężnym kryzysie. Wtedy trener Piotr Bakun się nie obroni. A zespół będzie czekała trudna końcówka roku – mecz z GTK Gliwice, a potem spotkanie z Tychami, które rozpocznie serię czterech wyjazdów.

Co się dzieje z Legią? Określenie, które usłyszeliśmy, nie jest ładne, ale oddaje klimat – drużyna jest „zasrana presją”. Raz, że awans musi być i kropka. Dwa, że zawodnikom bardzo często przypomina się, że „to jest Legia” i przegrywać nie wypada. Trzy, że w zespole zaczęły się zmiany.

Drużyna jest także spięta taktycznie – Bakun wprowadził przed sezonem nowy sposób gry w defensywie, który polega m.in. na „zapraszaniu” rywali w strefę podkoszową, gdzie po dobrej reakcji ma się pojawiać tłum obrońców. Tymczasem czołowe drużyny I ligi często sobie z tym radzą i zdobywają łatwe punkty.

Z drugiej strony – Legia ćwicząc taką grę na treningach nie jest przyzwyczajona do tego, co robią przeciwnicy, czyli zacieśniania pola trzech sekund. Warszawianie natrafiają na zasieki, odrzucają piłkę i grają w poprzek. Także dlatego, że na treningach Bakun pilnuje dyscypliny w kontynuowaniu zagrywek – w meczach klasowi gracze jak Grzegorz Kukiełka czy Łukasz Pacocha nie grają intuicyjnie, tylko realizują taktykę.

A po zmianach w ostatnim tygodniu – zwolniono Andrzeja Paszkiewicza i Bartłomieja Bojko, by zatrudnić Mateusza Jarmakowicza – obawa przed popełnieniem błędu jest jeszcze większa. Koszykarze nie podejmują ryzyka, wolą grać bezpiecznie.

Sytuacji nie poprawiają kontuzje, których w Legii było w tym sezonie wiele – mecze opuszczali Pacocha, Tomasz Andrzejewski, Marcel Wilczek. Do tego w słabszej formie są właśnie Kukiełka (najlepszy strzelec trafia tylko 35 proc. rzutów), Pachocha (tylko 8,3 punktu przy 36 proc. skuteczności – najgorsze wskaźniki w karierze) oraz Łukasz Wilczek (5 punktów, 9 asyst i 10 strat w przegranych meczach z Sokołem i Pogonią).

Ale jak to wciąż powtarzają w Legii – to jest Legia. Tu niektórych meczów przegrywać po prostu nie można. Tylko jak tego uniknąć, skoro rywale mają po prostu lepiej zorganizowane drużyny?

ŁC

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

POLECANE