PRAISE THE WEAR

Legia wygrała w Krośnie – żelazne nerwy w końcówce

Legia wygrała w Krośnie – żelazne nerwy w końcówce

Aż 17 zbiórek w ataku i pewne rzuty wolne w ostatniej minucie. Legia Warszawa odparła pościg Miasta Szkła, wygrywając minimalnie w Krośnie 88:85.

Sebastian Kowalczyk / fot. M/ Bodziachowski, legiakosz.com

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Miasto Szkła Krosno najwyraźniej nie przygotowało patentu na obronę przeciwko Rusłanowi Patiejewowi i Legia zaczęła mecz od prowadzenia 10:0, a potem już poszło. Potężny Rosjanin z łatwością punktując spod samego kosza dał gościom przewagę, której nie oddali już do końca meczu.

W kolejnych minutach rozkręcił się Jakub Karolak (11 pkt. do przerwy) i mimo efektownych, indywidualnych popisów Jabariego Hindsa, Legia dość pewnie prowadziła do przerwy 52:39.

W drugiej połowie zespól z Krosna poprawił grę w ataku – trójki trafiali Dariusz Oczkowicz i Paweł Krefft, pod kosz z dobrym efektem kilka razy pofatygował się Jordan Loveridge. Gospodarze bronili jednak zbyt słabo, aby zniwelować stratę. Tym razem po głowach skakali im Keanu Pinder i Jorge Bilbao, zgarniający kolejne zbiórki w ataku. Po 30 minutach było 74:62 dla Legii.




W czwartej kwarcie drużyna z Warszawy stanęła w ataku. Trochę na skutek lepszej obrony Miasta Szkło, trochę z powodu własnej, wolnej i schematycznej, gry. Krośnianie kilka razy ładnie pobiegli do kontrataków, z udziałem dynamicznego Macieja Bojanowskiego.

Gospodarze zbliżyli się na zaledwie 4 oczka (73:77) i mieli swoje szanse, aby jeszcze poprawić ten wynik. Szło jak po grudzie, ale szło – na 38 sekund przed końcem Legia miała tylko 1 punkt przewagi. Goście wytrzymali jednak presję – wszystkie rzuty wolne trafili Pinder i Kowalczyk, co dało Legii minimalną wygraną. Było to możliwe także dlatego, że decyzje w ataku ze strony gospodarzy były dość zadziwiające.

Legia coraz bliżej playoff, Miasto Szkła w coraz większych kłopotach.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

TS

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami