PRAISE THE WEAR

Legia wygrała z Arką – doskonały Lester Medford

Legia wygrała z Arką – doskonały Lester Medford

Legia Warszawa pokonała na wyjeździe Asseco Arkę Gdynia 92:83 i nieco popsuła tym samym rekordowy, 673. w karierze w PLK, występ Filipa Dylewicza. Warszawski zespół do wygranej poprowadził duet Amerykanów: Lester Medford (35 pkt) i Jamel Morris (26 pkt).
Lester Medford / fot. A. Romański, plk.pl

Superbet – najlepsze kursy na NBA. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

Nowy rekordzista pod względem liczby występów w PLK zagrał dobrze — Filip Dylewicz zdobył w sobotni wieczór 15 punktów i między innymi dzięki jego akcjom po 3 kwartach na tablicy wyników widniał remis (61:61).

W decydujących minutach lepiej zaprezentowali się jednak goście z Warszawy. Wyróżniał się szczególnie Lester Medford, który w 4. kwarcie zdobył 14 ze swoich 35 punktów (10/19 z gry, 12/14 za 1). Amerykański rozgrywający Legii wyrównał tym samym rekord bieżących rozgrywek, gdyż wcześniej po 35 “oczek” zdobywali Corey Sanders z Astorii i Geoffrey Groselle z Zastalu.

Bardzo dobre 26 punktów dla Legii dodał Jamel Morris, a 15 Jakub Karolak, który w 4. kwarcie dwukrotnie trafił za 3 punkty. Z kolei w zespole Asseco Arki skuteczniejsi od Dylewicza byli Bartłomiej Wołoszyn (22 pkt) i Adam Hrycaniuk (16 pkt).

Warszawski zespół wygrał po raz 16. w sezonie i z bilansem 16-7 pozostaje w grze o drugie miejsce na koniec sezonu regularnego.

Z kolei dla gdyńskiej ekipy była to 8. porażka z rzędu, jednak z dorobkiem 7 zwycięstw i 16 porażek Asseco Arka ma wciąż dwie wygrane więcej od ostatniej w tabeli Polpharmy Starogard Gdański.

WM

Superbet – najlepsze kursy na NBA. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami