PRAISE THE WEAR

Legia wygrywa po dogrywce z Kingiem – prowadzi 1:0

Legia wygrywa po dogrywce z Kingiem – prowadzi 1:0

Twarda walka, mnóstwo emocji i happy end dla zespołu z Warszawy. Legia po dogrywce pokonała Kinga Szczecin 99:91 i objęła prowadzenie 1:0 w serii ćwierćfinałowej.
Lester Medford / fot. A. Romański, plk.pl

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

Jeszcze kilka dni temu King w Warszawie zameldował się z juniorami w składzie, ale tym razem, w pierwszym meczy ćwierćfinału, do dyspozycji trenera Jesusa Ramireza byli (przynajmniej w teorii) wszyscy zawodnicy – poza zespołem był jedynie Adam Łapeta, którego w rotacji nie widzi Hiszpan. Ostatecznie na parkiet nie wybiegł Paweł Kikowski, który jako jeden z ostatnich dołączył do treningów po chorobie, a Maciej Lampe na boisko wszedł dopiero w drugiej połowie.

Szczecinianie nie rozpoczęli tego spotkania zbyt dobrze – trójka Clevelanda Melvina była jedynymi ich punktami w pierwszych 5 minutach tego meczu. Legia z kolei agresywnie atakowała pomalowane gości, w czym błyszczał przede wszystkim Jamel Morris, który popisał się dwoma akcjami 2+1.

Gospodarze nie cieszyli się jednak zbyt długo kilkupunktową przewagą – świetną zmianę po stronie Kinga dał Jakub Schenk, którego gra rozruszała ofensywę szczecinian. King także w obronie z każdą minutą wchodził na wyższe obroty zastawiając pułapki na połowie boiska na kozłujących Legii. Goście w konsekwencji po serii punktowej Michaela Fakuade wyszli na prowadzenie 33:30. W końcówce drugiej kwarty pokazał się tak ze Tookie Brown i King na przerwę schodził z 2 punktami przewagi.

W trzeciej kwarcie Legia postawiła w ataku na grę przez Morrisa, który oddawał bardzo dużo rzutów. Przez moment przynosiło to korzyści, jednak z czasem Amerykanin zaczął się mylić, a rozpędzony King wciąż zdobywał punkty. Dobrą grę z pierwszej części spotkania kontynuował Schenk, a do niego dołączył Cleveland Melvin, który swoją ruchliwością sprawiał dużo problemów rywalom.

Koniec końców trener Ramirez nie może być zadowolony z trzeciej kwarty, bo gospodarze za sprawą Nicka Neala zaliczyli na jej końcu serie punktową i zniwelowali straty do jednego oczka. Walka na parkiecie była w każdym posiadaniu, oba zespoły szły punkt za punkt, biły się o każdą zbiórkę – to na pewno najlepszy mecz tych play offów jak do tej pory.

Dużo w ostatnich minutach zależało od Jakuba Karolaka. Niestety dla Legii po celnych dwóch rzutach trójka na przełamanie wyniku nie wpadła do kosza, a potem mylił się także Medford. King cały czas był minimalnie z przodu co podkreśliła bardzo ważna trójka Melvina na +4.

Warszawiacy jednak odpowiedzieli dobrą akcją i blokiem Kulki, ale Karolak pomylił się dwukrotnie z linii rzutów wolnych. Melvin jednak nie wytrzymał ciśnienia i faulował przy zbiórce Kulkę (przy +2). Skrzydłowy Legii celnie przymierzył dwukrotnie i na tablicy wyników był remis po 85, 13 sekund do końca. Purvis nie trafił w ostatniej akcji – dogrywka!

Dodatkowy czas gry lepiej rozpoczęli goście, którzy umiejętnie wymuszali faule rywali, ale to Legia była na prowadzeniu na 4-punktowym prowadzeniu na 40 sekund przed końcem. Odpowiedzialność na siebie wziął Lester Medford i podołał zadaniu w przeciwieństwie do Purvisa, który zawalił kilka posiadań w końcówce. Warszawiacy dowieźli do końca przewagę i wyrwali pierwsze zwycięstwo w serii – 99:91.

GS

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Po tygodniu przerwy powróciła najlepsza liga świata, fundując nam dwanaście spotkań już pierwszej nocy po przerwie na Weekend Gwiazd. W hitowym starciu na zachodzie Oklahoma City Thunder rozbiła Los Angeles Clippers 127:105 i umocniła się na drugiej pozycji w konferencji. Historycznych rzeczy dokonał natomiast Nikola Jokic, zapisując 21pkt/19zb/15as na 100% skuteczności z gry, a jego Denver Nuggets pokonali Washington Wizards 130:110.
23 / 02 / 2024 9:55
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami