PRAISE THE WEAR

Legia z najlepszym terminarzem. Schody we Włocławku

Legia z najlepszym terminarzem. Schody we Włocławku

Do końca sezonu teoretycznie najłatwiejszych rywali będzie miała Legia Warszawa. Najsilniejsi rywale przyjadą do Włocławka na mecze z Anwilem, a najtrudniejsze wyjazdy w lidze czekają jeszcze Polski Cukier Toruń.
Michał Michalak / fot. Dorota Murska, MKS Dąbrowa

Nowa oferta powitalna PZBUK – darmowy zakład 50 zł.! >>

Przed nami została już tylko nieco ponad 1/3 sezonu regularnego. Przerwę na Puchar Polski oraz okienko reprezentacyjne wykorzystałem na analizę pozostałego terminarza. Sprawdziłem, kto będzie miał najłatwiej, a kto najtrudniej w walce o rozstawienie, play offy lub utrzymanie w lidze. Pozostały już tylko 82 mecze do końca sezonu zasadniczego 2019/20. 

– Najwięcej meczów do rozegrania ma Polski Cukier Toruń, którego czeka aż 12 spotkań, ale 7 z nich “Pierniki” zagrają we własnej hali. Procent zwycięstw rywali, z którymi spotkają się w Toruniu jest najsłabszy w całej lidze. Jednocześnie jednak czeka ich 5 ciężkich wyjazdów – do Gdyni, Włocławka, Zielonej Góry oraz Lublina. Toruń z całą czołówką zagra na wyjeździe i to może być mała weryfikacja jego siły, bo w końcu trener Machowski powinien mieć dostępnych wszystkich graczy.

GTK Gliwice czeka 10 meczów – podobnie jak Polski Cukier aż 7 mają we własnej hali oraz tylko 3 na wyjeździe (najmniej w lidze). I na tym kończą się dobre informacje dla gliwiczan, bo ich domowi rywale mają 3. najwyższy procent zwycięstw, a ogólna siła rywali jest największa w lidze. Co ciekawe, GTK wygrało do tej pory tylko 2 z 8 spotkań we własnej hali.

– Walcząca o utrzymanie Legia Warszawa również ma jeszcze 10 meczów do rozegrania, 5 domowych z przeciętnymi rywalami oraz 5 stosunkowo łatwych spotkań wyjazdowych, bo ich rywale wygrywają tylko 42 proc. meczów. Dla Legii ważne w walce o utrzymanie ważne może być fakt, że ogólnie ich rywale mają średnio najmniejszy procent zwycięstw w lidze. Oznacza to, że łatwiejszych rywali nie ma żaden inny zespół w PLK.

– Mająca we własnej hali słaby bilans 6-4, Arka Gdynia, ma jeszcze przed sobą 2. najtrudniejszy terminarz w Gdyni. Za to najłatwiejszy wyjazdowy, bo zmierzy się z 3 drużynami walczącymi o utrzymanie oraz Stalą i Kingiem.

– Ciężka przeprawa czeka Anwil w Hali Mistrzów. Włocławianie zmierzą się odpowiednio ze Stelmetem, Startem, Stalą oraz Polskim Cukrem. Pocieszający dla aktualnych mistrzów Polski może być fakt, że choć jest to najtrudniejszy ligowy terminarz, to rozegrają go w domu.

– Pod górkę w walce o playoffy będzie miał Śląsk Wrocław, który zagra we własnej hali 5 meczów z drużynami o średnim bilansie 54.8 proc. (6. najgorszy) oraz 55.9 proc. na wyjeździe (3. najgorszy).

– Za to stosunkowo łatwo w walce o utrzymanie miejsca w czołówce powinien mieć Start Lublin, który ma 2. najłatwiejszy terminarz, a procent wygranych meczów jego rywali wynosi tylko 46.4.

– Wydaje się, że nadchodzący terminarz powinien pasować Astorii Bydgoszcz, która wygrała 3 z 10 meczów w domu (jej nadchodzący domowy terminarz jest 2. najłatwiejszym) oraz 5 z 9 na wyjeździe (6. najtrudniejszy). Ogólnie Astoria będzie miała rywali z 4. najmniejszym procentem zwycięstw. 

– Walcząca o pozostanie w PLK Polpharma dostanie szansę w postaci relatywnie wygodnych rywali na własnym parkiecie. Ciężka przeprawa czeka ją za to w meczach wyjazdowych – siła jej przeciwników (15. miejsce) będzie niemal największa w całej stawce.

– Teoretycznie łatwiej, po niedawnym kryzysie, powinien mieć teraz Trefl, który jest jedną z drużyn, która będzie miała najłatwiejszy terminarz do ostatniej kolejki. Zwłaszcza na własnym parkiecie – tutaj nikt nie dostanie równie łatwych rywali, co sopocianie.

Jacek Mazurek, Puls Basketu 

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami