Legia zwalnia – „Czarny Endrju” i Bojko odchodzą przez „Jarmaka”

Share on facebook
Share on twitter

– Cel uświęca środki – drużyna ma wyższe cele, niż to, żebym ja w niej był i grał. Rozumiem to – mówi Andrzej Paszkiewicz.

andrzej_paszkiewiczZnasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Można powiedzieć, że żarty się skończyły. Andrzej Paszkiewicz, który powyższego mema stworzył po swoich pięciu stratach w meczu z Astorią, był ostatnim graczem w składzie Legii, który awansował z nią do I ligi.

Niestety, nie było w tym mojej inicjatywy by opuścić klub. O rozwiązaniu poinformował mnie trener, potem sprawy lekko wymknęły się spod kontroli, ale już kończymy formalne kwestie rozwiązania kontraktu. Przyczyny rozwiązania mogę sie jedynie domyślać i pewnie chodzi o środki na nowego gracza… Ale to tylko moje domysły – mówi 37-letni Paszkiewicz.

Warszawiacy nie są taką potęgą na zapleczu ekstraklasy, jaką się mogą wydawać. Ani na boisku (bilans 5-3), ani jeśli chodzi o budżet. Biorąc z Energii Czarnych Słupsk Mateusza Jarmakowicza, Legia musiała zwolnić dwóch graczy z końca ławki – właśnie Paszkiewicza i Bartłomieja Bojko.

Cóż, proza życia, klub chce mnie zwolnić, ja mam niewiele do powiedzenia. Cel uświęca środki – drużyna ma wyższe cele, niż to, żebym ja w niej był i grał, i to rozumiem. Oczywiście jest mi tak po prostu, po ludzku, przykro. Poza tym mam odczucie, że klub mógł mieć większy pożytek z mej osoby, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem – mówi Paszkiewicz.

Musieliśmy przemeblować drużynę – tłumaczy Jarosław Jankowski z rady nadzorczej Legii. – Andrzej miał swój wkład w wyniki, ale miał też ograniczenia – nie mógł być na wszystkich treningach, ze względu na pracę. To była dla nas wszystkich bardzo trudna decyzja, by go zwolnić.

Paszkiewicz i Bojko, w porównaniu z tym, co będzie zarabiał Jarmakowicz, dostawali niewielkie pieniądze, ale razem zwolnili część kasy, którą dostanie 28-letni podkoszowy.

Obaj grywali w tym sezonie epizody – Bojko, podkoszowy zabijaka, miał średnio 1,7 punktu i 1,5 zbiórki, Paszkiewicz zdobywał w 6 meczach po 3,7 punktu.

„Czarny Endrju” coraz rzadziej, ale jednak bywał kimś więcej niż dobrym duchem drużyny – wciąż potrafił wejść z ławki i zaskoczyć. W poprzednim sezonie w Stargardzie rzucił 16 punktów w 20 minut, trafiając 4 z 6 trójek, więcej niż 10 punktów rzucał jeszcze trzykrotnie.

W obecnych rozgrywkach zdobył 15 punktów w 21 minut pogromu z Notecią, ale przy takich jedynkach jak Łukasz Wilczek i Łukasz Pacocha – te niespełna średnio 10 minut w 6 meczach, to i tak niemało.

Co dalej? Jeszcze nie wiem, na razie pożegnałem się z trenerem, z drużyną. Zaskoczyła mnie fala pozytywnych wiadomości i telefonów od znajomych i ludzi ze świata koszykówki. To bardzo miłe i pozwala mi optymistycznie spojrzeć w przyszłość, bo czuję, że jeszcze coś mogę dać ze swej strony drużynie w której mi przyjdzie grać, bez względu na ligę… A całej Legii za te cztery lata dziękuję – mówi „Czarny Endrju”.

ŁC

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>