• Home
  • Europa
  • Liga Mistrzów: Anwil na czwórkę, awans wciąż możliwy

Liga Mistrzów: Anwil na czwórkę, awans wciąż możliwy

Share on facebook
Share on twitter

Były szanse na lepszy wynik, ale mistrzowie Polski wypadają nieźle po pierwszej rundzie rozgrywek Champions League. Środowe zwycięstwo z Le Mans (76:64) oznacza bilans 3-4 oraz 5. piąte miejsce w grupie.

Anwil Włocławek / fot. A. Romański, plk.pl

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >> 

Anwil wrócił do europejskich pucharów po 8 latach i jak na razie jest to powrót przyzwoity. Debiut w Lidze Mistrzów nie należy do tych wymarzonych, ale jest wiele rzeczy, które można zapisać po stronie plusów.

Mistrzowie Polski nie mieli za dużego szczęścia w losowaniu. Do grupy A, w której występują, trafiła 3 i 4 drużyna poprzedniej edycji, Mistrz Francji, Mistrz Łotwy, naszpikowana gwiazdami drużyna z Avellino i dwie bardzo solidne europejskie firmy – BK Niżny Nowogród i Banvit.

Oczekiwań co do tego sezonu w pucharach za bardzo nie było. Anwil miał walczyć w każdym meczu i wyrwać co się da, jednak już pierwsze spotkania pokazały, że realnie może włączyć się w walkę o pierwszą czwórkę. Wysoka wygrana z Ventspils, przegrany po dogrywce thriller we Włoszech, czy zwycięstwo w Niemczech to mecze, po których apetyty urosły. Z tego faktu wynika lekki niedosyt, jaki można mieć po pierwszej rundzie spotkań.

Garść statystyk

Najwięcej minut na parkiecie spędza duet polskich obwodowych – Michał Michalak – ponad 29 na mecz, i Kamil Łączyński – także 29. Liderem punktowym rottweilerów jest Chase Simon –16,3 punktów średnio, co daje mu 11. miejsce w całej BCL. Skuteczni są również Lichodiej i Michalak, odpowiednio 15,5 i 14,7 punktów.

W zbiórkach najlepszy jest.. Michalak. Polak notuje średnio 5 zbiórek na mecz. Drugi w tym względzie jest Josip Sobin – 4,5. Asysty i straty – tu dominuje kapitan Anwilu. 9,3 asysty na mecz to najlepszy wynik w całej Lidze Mistrzów, a 3,7 straty daje mu 4 lokatę w tym niechlubnym zestawieniu. W rubryce +/- wyróżnia się Sobin, średnio +5, natomiast Anwil jest najbardziej na minusie z Mateuszem Kostrzewskim na parkiecie, średnio -6,3.

Zabrakło niewiele

Porażka we Włoszech i przegrana z Banvitem to dwa spotkania, których najbardziej szkoda. Anwil grał przez 45 minut jak równy z równym z faworyzowanym Avellino (bilans 5-2, 2 miejsce w grupie), w którego składzie jest chociażby Norris Cole, dwukrotny mistrz NBA. Co więcej, Amerykanin po meczu z Anwilem zgarnął tytuł MVP kolejki (w sumie w 1 rundzie otrzymał dwa razy takie wyróżnienie).

Mecz w Bandirmie pomimo nie najlepszej gry był zdecydowanie do wygrania. W końcówce włocławianom przytrafiły się jednak niepotrzebne straty, co skutecznie wykorzystali rywale. Kolejne zwycięstwo uciekło w ostatnich minutach.

Mówiąc o brakach nie sposób nie wspomnieć o problemach kadrowych włocławian. Większość meczów rozegrali z jednym rozgrywającym, Kamilem Łączyńskim, który na dodatek też grał z kontuzją. Urazy to część sportu, jednak gdyby Igor Milicić mógł skorzystać z całego składu, kto wie, czy Anwilowi nie udałoby się wygrać choć jednego spotkania więcej.

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 

Atak z czołówki

Pierwsze mecze Anwilu to eksplozja ofensywna drużyny Igora Milicicia. Mistrzowie Polski wciąż są na 6 miejscu w klasyfikacji najlepiej punktujących zespołów (84 punkty na mecz), a także na 2 miejscu w skuteczności z gry (50%).

Po 4 meczach nadeszły gorsze spotkania po atakowanej stronie boiska. Rywale zaczęli się lepiej przygotowywać na Anwil, wyłączając przy tym najlepszych graczy rottweilerów. Chase Simon był niewidoczny w Turcji, a i Michał Michalak po dobrym początku przygasł. Przerwa na reprezentacje może być zbawienna dla wielu graczy, którzy z pewnością powoli odczuwają trudy tego sezonu. O sytuacji ze zmęczeniem mówił z resztą ostatnio Przemysław Frasunkiewicz, trener innego polskiego pucharowicza, który także uczy się gry 2 razy w tygodniu.

Za sprawnie działający atak w dużej mierze odpowiedzialny jest Kamil Łączyński, lider klasyfikacji asyst całej Ligi Mistrzów. Reprezentant Polski w 7 meczach rozdał aż o 12 asyst więcej niż drugi w tym względzie, dobrze w Polsce znany, Aaron Johnson.

Rottweilery zauważane w Europie

Igor Milicić i jego zespół zaintrygowali europejskie media. Ostatnio ukazał się bardzo obszerny artykuł na oficjalnej stronie Basketball Champions League, w tym wywiad z trenerem włocławian i charakterystyka całego zespołu. Kamil Łączyński pojawił się w oficjalnym podcaście Ligi Mistrzów, w którym np. w tym tygodniu gościł Amare Stoudemire.

Anwil chwalony był za styl niejednokrotnie, a w kolejnych power rankingach przedstawiany był jako jeden z najciekawiej grających zespołów. Może wrażenia na Europie dotychczasowe wyniki Anwilu nie zrobiły, jednak oryginalność i pomysłowość taktyczna Milicicia, a także włocławscy kibice już tak.




Druga runda – walka o awans

Miejsce w pierwszej czwórce gwarantuje dalszą grę w BCL. Miejsca 5 i 6 to awans do FIBA Europe Cup. Jedynie dwa ostatnie zespoły zostaną po drugiej rundzie spotkań z niczym.

Tym razem włocławianie zagrają 4 mecze u siebie, a 3 na wyjeździe, choć gra w Hali Mistrzów nie jest ich atutem w tym sezonie. Anwil wygrał na własnym parkiecie jedynie z Kingiem Szczecin i Le Mans, a 4 inne spotkania przegrał.

Kluczowe na pewno będą mecze z Ventspils i Ludwigsburgiem, czyli z zespołami, z którymi włocławianie wygrali w pierwszej rundzie. Do tego na zwycięstwo trzeba będzie się przyczaić w meczach z Banvitem, czy Le Mans, które we Włocławku nie wyglądało na zespół od Anwilu lepszy.

Bilans 6-8 może, choć nie musi przedłużyć przygodę w Europie Anwilowi. O awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów może być ciężko, choć jest to wykonalne. Avellino i Murcia raczej są już poza zasięgiem, ale wszystkie inne drużyny Anwil może jeszcze wyprzedzić. Celem minimum na pewno jest zajęcie miejsc 5-6. Kolejna runda FIBA Europe Cup to coś, czego od Anwilu trzeba na ten moment wymagać.

Na korzyść włocławian przemawia fakt, że po nowym roku prawdopodobnie będą mogli zagrać wreszcie w komplecie, co w znaczący sposób powinno wpłynąć na grę całego zespołu. Już w meczu z Le Mans było widać, że dodatkowy dzień czy dwa odpoczynku spowodował, że włocławianie mieli siłę na intensywną obronę praktycznie przez cały mecz i byli do tego meczu po prostu lepiej przygotowani. Przy szerszej rotacji, szansa na podtrzymanie energii na parkiecie wzrośnie.

Pierwsza runda na czwórkę

Konfrontując bilans z oczekiwaniami, raczej nie można być rozczarowanym. Jednak patrząc na grę mogło to się zakończyć przynajmniej dwoma zwycięstwami więcej. W skali szkolnej wystawiłbym Mistrzom Polski słabą czwórkę. Może nawet taką z minusem. Egzamin zdany, ale zabrakło czegoś ekstra na lepszą ocenę. Może sprytu i cwaniactwa wynikającego z bycia świeżakiem w pucharach, a może po prostu talentu i szczęścia.

Anwil rozpocznie drugi semestr drugą rundę od ważnego, jak nie najważniejszego pojedynku z Ventspils. Obie drużyny mają bilans 3-4 i apetyt na awans do fazy playoff.

Grzegorz Szybieniecki, https://twitter.com/gszyb 

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>