„Lodowe mistrzostwa” w Urugwaju – Polacy przy elektrycznych piecykach

„Lodowe mistrzostwa” w Urugwaju – Polacy przy elektrycznych piecykach

Share on facebook
Share on twitter

Reprezentacja Polski w mistrzostwach świata zagrała tylko raz – w 1967 roku. I akurat trafiła na jeden z najdziwniejszych turniejów w historii. „Lodowy”, w którym działaczom USA i ZSRR zdarzyło się siedzieć pod jednym kocem.

reprezentacja_polski_dyplomNBA, PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

W tym roku od mistrzostwa świata w Urugwaju mija dokładnie 50 lat – a w zasadzie dopiero minie, bo turniej odbywał się w dniach 27 maja – 11 czerwca. Na półkuli południowej była to jednak zima, a na dodatek o „lodowych mistrzostwach” przypomniały nam mróz na zewnątrz i zdjęcia ubranych w kurtki rezerwowych koszykarzy Neptunasa Kłajpedy podczas meczu Ligi Mistrzów w Salonikach.

I właśnie tak – a nawet gorzej! – musiało to wyglądać 50 lat temu.

Polacy do Urugwaju polecieli jako brązowi medaliści mistrzostw Europy w Moskwie z 1965 roku. Biało-Czerwoni byli wówczas czołową drużyną Europy, cztery lata wcześniej zdobyli srebrne medale na ME w Polsce.

Ciekawe jednak, że mistrzostwa świata w Montevideo pierwotnie miały się odbyć w 1966 roku, żeby uniknąć dublowania się właśnie z mistrzostwami Europy, jak to miało miejsce jeszcze cztery lata wcześniej. Był to jednak rok wyborów w Urugwaju, kampania polityczna z nimi związana doprowadziła do niestabilności w kraju, zamieszek i demonstracji ulicznych. Władze FIBA zdecydowały się przesunąć imprezę o rok.

Dopiero kolejny koszykarski mundial, w Jugosławii, odbył się w parzystym 1970 roku. Czteroletni cykl utrzymywał się do tej pory, do ostatnich MŚ w Hiszpanii w 2014 roku. W tym momencie jesteśmy akurat w trakcie zmiany kalendarza międzynarodowych rozgrywek, najbliższe mistrzostwa globu odbędą się dopiero w 2019 roku w Chinach.

Ale turniej w Urugwaju został zapamiętany nie tylko dlatego, że przesunięto go w czasie. Akurat na przełomie maja i czerwca 1967 rozpoczęła się najsroższa zima na półkuli południowej w XX stuleciu.

Nowoczesna na owe czasy, mogąca pomieścić 18 tysięcy widzów hala Cilindro Municipal w Montevideo nie miała centralnego ogrzewania, mecze odbywały się w bardzo niskiej temperaturze, która dochodziła nawet do minus 5 stopni C. Gdy przyszło do rozgrywania rundy finałowej, pogoda jeszcze się pogorszyła. Mecze o miejsca 8-13 przeniesiono w związku z tym do Córdoby w Argentynie, dzięki czemu czempionat stał się jedynym w historii rozgrywanym w dwóch krajach.

Rozważano także zmianę lokalizacji rundy finałowej o miejsca 1-7, ale przeważyły kwestie finansowe. Organizatorzy nie zdecydowali się na zwracanie kibicom pieniędzy za wykupione bilety.

Decydujące o medalach mecze, z udziałem reprezentacji Polski, która dojechała z Salto, gdzie odbywały się mecze jej grupy C, rozgrywano w zimnej hali, w której przy ławkach rezerwowych ustawiono elektryczne piecyki. Zdarzyło się, że oficjele reprezentacji USA i ZSRR, krajów, których stosunki określano wówczas zimną wojną, chronili się przed chłodem pod jednym kocem.

Rzeczywiście, w tej olbrzymiej hali, w której graliśmy mecze finałowe, było bardzo zimno. Temperatura nie była odpowiednia do rozgrywania spotkań – wspominał Mieczysław Łopatka, król strzelców tamtych mistrzostw (średnio 19,6 punktu w dziewięciu meczach). – Pamiętam, że ławki rezerwowych były umieszczone w zagłębieniu podłogi, tak że siedząc w boksach, obserwowaliśmy mecz z poziomu parkietu.

Jednym z arbitrów urugwajskiego mundialu był Marek Paszucha. – Nie spodziewałem się takiej pogody w Montevideo, nie zabrałem ciepłych ubrań – wspominał. – Wychodząc z internatu, zamienionego w hotel dla sędziów, nie zdejmowałem piżamy, pod nią wkładałem gazety, coś na wierzch i na to wszystko płaszcz ortalionowy – były modne wtedy. Halę dogrzewano, ale publiczności było chłodno, ludzie siedzieli na trybunach w zimowych okryciach.

Polacy z grupy C, w której grali z Brazylią, Portoryko i Paragwajem, wyszli z drugiego miejsca z bilansem 2-1. W rundzie finałowej, w której siedem zespołów grało każdy z każdym, wygrali dwa kolejne spotkania – z Argentyną i Urugwajem. Ulegli ZSRR, Jugosławii, USA i po raz drugi Brazylii. Zajęli piąte miejsce, z dzisiejszego punktu widzenia wręcz niewyobrażalne.

Mistrzostwo świata – swoje pierwsze w historii – zdobyli wówczas koszykarze ZSRR, którzy przegrali tylko jeden mecz, 58:59 z USA. Za nimi sklasyfikowani zostali Jugosłowianie, Brazylijczycy i Amerykanie – wszystkie drużyny miały bilans 4-2, decydowały mecze bezpośrednie.

Łukasz Cegliński*

*fragmenty pochodzą z książki „Srebrni chłopcy Zagórskiego”

NBA, PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE

tagi

Liga poinformowała dziś oficjalnie, że turniej finałowy Suzuki Pucharu Polski ponownie zostanie rozegrany w Arenie Ursynów w Warszawie. Impreza odbędzie się od 13 do 16 lutego 2020 r. Zagra w nich 7 najlepszych drużyn ekstraklasy oraz z urzędu Legia Warszawa, jako gospodarz.
10 / 12 / 2019 13:41
Do gry powrócił już Jakub Schenk, a w środę po kontuzji po raz pierwszy na parkiet wybiegnie Damian Kulig. Polski Cukier już ze znacznie powiększoną rotacją powalczy w Toruniu o drugie zwycięstwo w Lidze Mistrzów – z hiszpańska Manresą.
10 / 12 / 2019 11:54
Jest najlepszym strzelcem Enei Astorii, tylko raz zdobył mniej niż 12 punktów, a przecież dopiero ma 23 lata i jest to jego pierwszy sezon w profesjonalnej koszykówce. Kris Clyburn wyrasta na jedno z największych transferowych odkryć tego sezonu.
9 / 12 / 2019 18:41

NBA

W najnowszym odcinku podcastu Kamila Chanasa gośćmi są młodzi zawodnicy Sląska Wrocław – Aleksander Dziewa i Jakub Musiał. Czym zaskoczyła ich ekstraklasa i jak widzą swoje koszykarskie kariery?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Jest najlepszym strzelcem Enei Astorii, tylko raz zdobył mniej niż 12 punktów, a przecież dopiero ma 23 lata i jest to jego pierwszy sezon w profesjonalnej koszykówce. Kris Clyburn wyrasta na jedno z największych transferowych odkryć tego sezonu.
9 / 12 / 2019 18:41
Kamil Chanas w najnowszym odcinku podcastu „Strefa Chanasa” rozmawia z Maciejem Turowskim, znanym jako DJ Gambit, który od lat zajmuje się muzyczną oprawą widowisk sportowych, w tym oczywiście koszykarskich.
2 / 12 / 2019 10:08