Los Angeles Bryants

Los Angeles Bryants

Share on facebook
Share on twitter

W LA Kobe pełni rolę Misia z Krupówek i wywiązuje się z niej znakomicie – pisze Tomasz Sobiech.

Bryant konf
fot. 2TAKTY.COM

Jesteś już dziś piątą osobą – mówi mi w hotelu uczynna recepcjonistka, gdy pytam, na której stacji metra wysiąść, aby trafić do Staples Center (przy Pico, gdybyście kiedyś potrzebowali) – Też przyjechałeś zobaczyć Kobiego? – pyta.

Poniekąd tak. Nigdy nie był moim ulubionym graczem (wybitny zawodnik, ale człowiek raczej małego formatu), jednak wybrałem się na mecz Lakers z Timberwolves właśnie po to, by rozumieć fenomen ostatnich miesięcy.

Straszliwie dołujący w lidze klub z Miasta Aniołów dramatycznie przepłacił za gracza, który po 20 sezonach eksploatacji i ostatnich bardzo ciężkich kontuzjach sportowo jest cieniem cienia dawnego siebie” – tak to wyglądało z Polski.

Czy właściciele drużyny naprawdę są aż tak bezrozumni? Czy też jest w tym jakaś logika i ukryty sens?

Elvis, bulwar i plaża

Kobe jest absolutnie wszędzie, nie ma nawet sensu zaglądać do lodówki. Na billboardach w połowie Kalifornii zaprasza na mecz, to o nim są wszystkie artykuły o poranku w LA Times, przed meczem w lokalnej telewizji leci dwugodzinny program „Top 10 meczów Bryanta, w których rzucił 50 punktów”, itd.

W sklepach kibica w Staples Center w zasadzie wyłącznie koszulki Kobiego. Pozostałe są niewidoczne, zapewne poupychane gdzieś wstydliwie w szufladach i szafach, na wypadek gdyby jakiś zabłąkany fan – hipster uparł się jednak na trykot z kimś innym. Przed meczem na głównym telebimie lecą fragmenty spotkań i przerywniki z akcjami wyłącznie… sami wiecie kogo.

Klub nawet nie udaje, że pozostali zawodnicy mają jakiekolwiek znaczenie. Przed meczem w drzwiach hali każdy kibic dostaje białą koszulkę Lakers z numerem 24. W związku z tym w Staples Center tego wieczoru zasiadło kilkanaście tysięcy Bryantów! Jeśli ktoś nie założył koszulki Kobiego, to głównie dlatego, że miał już swoją własną.

Trybuny w sektorach na poziomie parkietu to niemal wyłącznie Azjaci, którzy zapłacili za przyjemność ujrzenia Bryanta grube setki, jak nie tysiące dolarów. Reagują na niego mniej więcej tak, jak amerykańskie nastolatki w latach 60. reagowały na Elvisa Presleya. Zresztą cała hala ma podobnie – Kobe wchodzi na boisko to podnosi się wrzawa, kiedy schodzi – na trybunach atmosfera, jakby Lakers spadli właśnie do NBDL.

Celna trójka Bryanta w drugiej kwarcie? Ekstaza na miarę buzzer-beatera trafionego w siódmym meczu finałowej serii. D’Angelo Russell czy Jordan Clarkson pokazali parę naprawdę fajnych akcji? Rachityczne oklaski gdzieś spod sufitu.

Mecz z Minnesotą był zaskakująco dobry i emocjonujący, ale dla większości widzów tak naprawdę miał jedynie charakter dodatku do jednoosobowego show.

Ludzie nie dopingują bowiem Lakers, oni podziwiają kolejnego Elvisa. Oglądają go w LA tak samo, jak Hollywood Boulevard i Beverly Hills, a w takim Paryżu to koniecznie wieżę Eiffla. Niewielka różnica, czy na boisku Kobe odpali 20 kolejnych cegłówek, czy trafi 5 trójek z rzędu. Przecież widzieli GO na żywo!

Miś czasem jeszcze mruknie

Trzeba przyznać, mocno się redakcji poszczęściło – Bryant akurat zagrał fenomenalnie. W najlepszym występie od kilku sezonów nie tylko trafiał jak natchniony (38 pkt, aż 7 trafionych rzutów za 3 pkt.), ale jeszcze w decydujących momentach spotkania, jak za najlepszych lat, wziął piłkę pod pachę i decydującym rzutem wygrał kolegom zawody.

Do tego toczył  rewelacyjne pojedynki z niemal równie świetnym Andrew Wigginsem (30 pkt.), genialne podania Ricky’ego Rubio – wyszedł rewelacyjny mecz i turyści z całego świata pewnością nie żałowali. Bez względu na to, ile zapłacili za bilety.

Jako pierwszy, zgodnie z regułami NBA, konferencję prasową miał trener Byron Scott i aż dziw, że trwała ona tak długo. Oczywiście na jakieś 15 pytań, 14 dotyczyło Bryanta. Coach cierpliwie objaśniał zagadnienia z teraźniejszości, przeszłości i przyszłości Kobiego, zapewne ze świadomością, że i tak raczej żadna „setka” nie przebije się do wieczornych wiadomości. Wszyscy dziennikarze czekali tak naprawdę na spotkanie z NIM.

Kobe przyszedł bardzo wyluzowany. Widać, że po decyzji o końcu kariery zeszło z niego powietrze, a i świetny mecz na pewno zrobił swoje, wpływając na dobry humor. Dużo autoironicznie żartuje ze swojego wieku i zdrowia, nawet o kolegach z drużyny wypowiada się życzliwie. Jedynie przy pytaniu o występ młodego Wigginsa („kompletnie nie przejmuję się takimi rywalizacjami”) widać było trochę dawnej pozerki.

Panie Bryant, na trybunach podczas pańskiego genialnego występu zasiadły setki kibiców z Chin. Na własne oczy widziałem, że mnóstwo z nich na koniec wspaniałego meczu płakało ze szczęścia. Czy chciałby im pan coś teraz przekazać? – na sam koniec dziennikarz z Azji spowodował, że pozostali żurnaliści spojrzeli po sobie, z trudem usiłując ukryć wesołość.

Kobe z powaga i kamienną twarzą próbował potraktować sprawę poważnie, wygłaszając chyba coś, co w założeniu miało być klasycznym, dobrym PR-owo, występem zawodowca. Że Chiny kojarzą mu się z ciężką pracą, a to przecież analogia do jego kariery, więc bardzo chciałby, żeby i ich ciężka praca zakończyła się kiedyś sukcesem. Przez dobre kilka minut, zapętlając się coraz bardziej, opowiadał nieprawdopodobne dyrdymały. Aż w końcu sam się spostrzegł, przerwał w połowie i bezradnie rozejrzał po sali. Nawet jemu zdarza się od tego całego cyrku czasem stracić głowę.

Tomasz Sobiech

POLECANE

tagi

NBA

Najlepiej czuł się na prowincji, miał duszę farmera, który po prostu musi porządnie skończyć swoją robotę. Jerry Sloan (1942-2020) był legendą Utah Jazz, ale i Chicago Bulls, jednym z najwybitniejszych i charyzmatycznych trenerów NBA.
23 / 05 / 2020 10:14
Gościem Kamila Chanasa jest Jacek Krzykała, 4-krotny mistrz Polski ze Śląskiem Wrocław, autor jednego z najsłynniejszych rzutów w historii koszykarskiej ekstraklasy, obecnie trener młodzieży.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Najlepiej czuł się na prowincji, miał duszę farmera, który po prostu musi porządnie skończyć swoją robotę. Jerry Sloan (1942-2020) był legendą Utah Jazz, ale i Chicago Bulls, jednym z najwybitniejszych i charyzmatycznych trenerów NBA.
23 / 05 / 2020 10:14
Jednej z najlepszych strzelców w historii koszykówki w dzieciństwie bliżej był kalectwa niż zawodowego sportu. Wybitna siostra i twarde wychowanie pomogły mu dotrzeć na szczyt. Dzięki temu, na boisku Reggie Miller nie bał się nikogo i niczego.
20 / 05 / 2020 11:38
Finałowe odcinki świetnego serialu „Ostatni taniec” przyniosły wspomnienie szóstego tytułu mistrza NBA w 1998, mnóstwo barwnych perełek zza kulis , ale też bardzo mocną deklarację Michaela Jordana – gdyby został Phil Jackson i inni gracze z drużyny, on zostałby jeszcze na rok w Chicago Bulls i powalczył o siódmy tytuł.
18 / 05 / 2020 14:53
Niestety, nadszedł czas na zakończenie pięknej serii. Dziś w USA, a jutro rano w Polsce, zobaczymy 9. oraz 10. epizod serialu „Ostatni Taniec”. Historia Chicago Bulls i Michaela Jordana zwieńczona zostanie szóstym tytułem mistrzowskim w 1998 roku.
17 / 05 / 2020 11:26
Reprezentanci Polski w koszykówce 3×3 budowali formę przed turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio, ale wybuch epidemii pokrzyżował także te plany. FIBA poinformowała, że nasza drużyna zagra o awans olimpijski dopiero za rok.
22 / 05 / 2020 9:23
Powrót Piotra Niedźwiedzkiego wydaje się oczywistością. Na kolejną szansę zasługuje Grzegorz Kulka. Sprawdzić się na parkietach PLK powinni też Adrian Kordalski i Filip Małgorzaciak, a ciekawymi młodzieżowymi opcjami wydają się Michał Kroczak i Marcin Woroniecki.
20 / 05 / 2020 9:56
Basket wróci w tym samym terminie, co w Polsce, ale rozwiązanie wydaje się znacznie lepsze. Nieoficjalne informacje mówią o tym, że włoska koszykówka wróci 27 sierpnia rozgrywkami o superpuchar Włoch. Sezon regularny ligi ma się za to rozpocząć normalnie – pod koniec września.
Prezes hiszpańskiej ekstraklasy poinformował, że turniej kończący rozgrywki tego sezonu odbędzie się pomiędzy 14 czerwca i 10 lipca, zależnie od sytuacji związanej z epidemią koronawirusa. Liga ACB jest otwarta na rozmowy z Euroligą, aby uniknąć konfliktu terminów.
Trwa tworzeniu planu na stworzenie ligi 3×3 już w czerwcu – w porannym programie w Polsat Sport zdradził prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz. Przy braku sportu na żywo taka inicjatywa wydaje się być racjonalna i może przynieść wiele korzyści.
1 / 05 / 2020 11:53
Coraz więcej sygnałów mówi o tym, że igrzyska olimpijskie Tokio 2020 zostaną przełożone w związku z panującą epidemią koronawirusa. Nie będzie więc raczej turnieju reprezentacji Polski 5×5 w Kownie oraz eliminacji zespołu 3×3. Realny staje się scenariusz, że najbliższe mecze koszykówki zobaczymy dopiero jesienią.
23 / 03 / 2020 12:34