• Home
  • NBA
  • Los Angeles Clippers – mocni jak nigdy dotąd

Los Angeles Clippers – mocni jak nigdy dotąd

Share on facebook
Share on twitter

W najnowszym rankingu sił na stronie nba.com to właśnie Clippers są na pierwszym miejscu. Ich obecny bilans 9-1 to najlepszy początek sezonu w historii klubu.

blake-griffin

Czy Clippers zdobędą mistrzostwo? – postaw i wygraj! >> 

W minionych rozgrywkach ambitne plany drużyny z Los Angeles znów pokrzyżowały kontuzje podstawowych zawodników, przez które Clippers rywalizację zakończyli już na etapie pierwszej rundy play-off. Rok wcześniej w półfinale konferencji na spektakularny powrót od stanu 1:3 pozwolili z kolei Houston Rockets. W Los Angeles dość już mają wpadek. W tym roku cel jest jeden – mistrzostwo.

Sezon rozpoczęli dobrze, bo od wygrania 4 z 5 spotkań, nieznacznie ulegając jedynie Oklahoma City Thunder, ale zdobywali w nich tylko 98 punktów na każde sto posiadań. W kolejnych pięciu wyraźnie się już pod tym względem poprawili i z wynikiem 117 punktów prezentowali w tym czasie najlepszą efektywność ofensywną w lidze.

Dodajmy do tego pierwszą obronę, która traci średnio 92,7 pkt. na sto posiadań, i otrzymujemy najlepszą – przynajmniej na papierze – obecnie drużynę w NBA. Potwierdza to również najlepszy bilans na starcie rozgrywek w historii klubu (9-1) oraz pierwsze miejsce w najnowszym rankingu sił przygotowanym przez NBA.com. U Marca Steina z ESPN są drudzy – za Cleveland Cavaliers (8-1).

Dobre wyniki to naturalnie głównie zasługa pierwszej piątki. Chris Paul, J.J. Redick, Luc Mbah a Moute, Blake Griffin i DeAndre Jordan w przeliczeniu na każde sto posiadań są od swoich rywali lepsi średnio aż o 26,2 pkt. Tak naprawdę jednak osiągi starterów, kiedy byli zdrowi, przeważnie nie stanowiły problemu. Tkwił on gdzie indziej, a mianowicie w ławce rezerwowych.

I choć teoretycznie pod względem nazwisk nie jest to może ławka drastycznie lepsza od poprzednich, to w praktyce okazuje się, że robi różnicę. To wciąż formacja skupiona wokół 36-letniego Jamala Crawforda, ale wygląda na to, że tym razem została dobrana lepiej i mimo wszystko jest nieco szersza. Szczególnie dobrze prezentuje się piątka Crawford-Felton-Rivers-Johnson-Speights, która na sto posiadań traci zaledwie 91,1 pkt., a zdobywa ich o 14,6 więcej.

– Wiedziałem, że będziemy jedną z topowych ofensyw w lidze. Mamy przecież tak wielu punktujących graczy. Idealnie do siebie pasujemy – mówił niedawno Austin Rivers w rozmowie z Los Angeles Daily News. – Jeśli chodzi o obronę, nie spodziewałem się, że będziemy tak dobrzy. Myślałem, że możemy mieć z tym problem. Fakt, że jesteśmy obecnie na pierwszym miejscu, jest szokujący.

Od tego, czy Clippers zdołają utrzymać taki stan rzeczy przez pozostałą część rozgrywek, zależy, czy rzeczywiście będą oni mogli w ogóle marzyć o wyeliminowaniu w fazie play-off Golden State Warriors. Prócz wspomnianych zmienników są jeszcze Brandon Bass czy Paul Pierce, który póki co nie gra. Dla niego to już ostatnia szansa, żeby spróbować coś wygrać.

Niewykluczone zresztą, że dla Clippers w obecnym kształcie również. Po rozgrywkach 2016/17 ze swoich kontraktów zrezygnować będą mogli i Chris Paul, i Blake Griffin. Jak na razie wszelkie spekulacje na temat odejścia któregoś z nich są szybko dementowane, ale w tej lidze nigdy nic nie wiadomo, czego idealnym przykładem była tego lata sytuacja z Kevinem Durantem.

Aktualnie ekipa Doca Riversa wygląda jak poważny kandydat do walki o tytuł, ale w poprzednich latach kilka razy już ją w takiej formie widzieliśmy. W internetowych rankingach jej notowania rosną. Na bukmacherach większego wrażenia na razie nie zrobiła. A przynajmniej nie na tyle, żeby wskoczyć na pozycję faworyta. Za każdą złotówkę postawioną na mistrzostwo Clippers wciąż można bowiem zarobić aż 17.

Mateusz Orlicki