Luka Doncić – czas na kolejne kroki!

Share on facebook
Share on twitter

Niezależnie od zmian, których Dallas Mavericks dokonaliby w trakcie sezonu transferowego, ich szanse na play-offy w kolejnym sezonie w największym stopniu i tak zależałyby od Luki Doncicia. A dokładniej od tego, na ile Słoweniec stanie się lepszy po znakomitym wejściu do ligi.

Luka Doncić / fot. wikimedia commons

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Jeśli ktoś po Dallas Mavericks spodziewał się fajerwerków, to może być nieco zawiedziony. Do Teksasu udało się wprawdzie sprowadzić pożytecznych graczy jak Seth Curry i Delon Wright, lecz nie są to w żadnym wypadku czołowi wolni agenci pokroju Kemby Walkera, czy koszykarze z nieco niższej półki, na poziomie np. Danny’ego Greena.

Mavs na osłodę zdołali utrzymać solidnych zawodników zadaniowych (Maxi Kleber, Dwight Powell, Dorian Finney-Smith), którzy w ograniczonej roli powinni pomóc i przede wszystkim doszli do porozumienia w sprawie nowej umowy z Kristapsem Porzingisem.

Jednak w obliczu wzmocnień dokonanych przez najlepsze drużyny konferencji zachodniej – bądź w niektórych przypadkach utrzymania statusu quo – nasuwa się pytanie, czy poczynione ruchy okażą się wystarczające, aby w ogóle włączyć się do walki o najlepszą ósemkę. Prawdopodobnie nie, lecz istnieje scenariusz, w którym może to tak naprawdę nie mieć znaczenia – mianowicie Luka Doncić, młody lider zespołu, wchodzi na poziom Top-15 zawodnika w NBA.

Czy już teraz jest to realny scenariusz? Raczej nie. Ale czy możemy go wykluczyć? Wydaje się, że też nie do końca.
Słoweniec w poprzednim sezonie zaliczył jedno z najbardziej spektakularnych wejść do ligi w jej historii, kończąc rozgrywki ze średnią na poziomie 21 punktów, blisko 8 zbiórek oraz 6 asyst. Te liczby nie zdradzają nam pełnej historii, w związku z czym rozbijmy je na dwa mniejsze segmenty – przed meczem gwiazd i po nim.

Przed ASG: 21 PTS, 7 REB, 6 AST, 43 fg%, 35 3P%, 7 3PA, 6,3 FTA, 28,4 USG%, 79,9 kontaktu z piłką
Po ASG: 23 PTS, 10 REB, 7 AST, 42 fg%, 26 3P%, 7,6 3PA, 8 FTA, 33,5 USG%, 96,5 kontaktu z piłką (najwięcej w lidze)

Widzimy, że w końcówce sezonu wzrosła rola na piłce Doncicia, co – najpewniej ze zmęczeniem trudami rozgrywek – negatywnie wpłynęło na jego efektywność przede wszystkim z dystansu. Ponadto nie zaważyło to szczególnie na wzroście podstawowych parametrów, zwłaszcza tych punktowych, mimo większej liczby rzutów wolnych. Niemniej tutaj łatwo dostrzec pole do podciągnięcia się, które sprowadza się do pytania, czy Doncić w zwiększonej roli byłby w stanie zamieniać na początku trójki przynajmniej na poziomie podobnym do tego, kiedy jego rola była trochę mniejsza.

Dalej można by zastanowić się nad poprawą skuteczności z linii rzutów wolnych (71%) i ogólnej, która z większości miejsc na parkiecie oscylowała w okolicy ligowej średniej – wyjątkiem były trójki z rogów, aczkolwiek tych Słoweniec oddawał akurat najmniej.

W tym miejscu warto też wspomnieć, że wśród trzydziestu czterech zawodników, których wykorzystanie w ataku (usage %) wynosiło więcej niż 25% – przy jednoczesnym rozegraniu co najmniej 2000 minut – tylko sześciu skończyło z gorszą skutecznością (eFG%) niż Doncić. Poprawa efektywności o pięć punktów procentowych przesunęłaby gracza Mavs z 28. miejsca do pierwszej dziesiątki. Samo to byłoby już ogromnym krokiem w stronę najlepszych.

Tylko ponownie należy zapytać, czy już w przyszłym sezonie można tego oczekiwać od Doncicia? Postęp w żadnym wypadku nie przypomina linii prostej, przez co nie dysponujemy możliwością przewidzenia, jak i kiedy w danym przypadku nastąpi przejście z punktu A do B. Droga ta zazwyczaj wychodzi mniej spójna, uporządkowana i logiczna niż sądzimy lub chcielibyśmy sądzić. Zwyczajnie nie ma w niej reguły, co pokazują dwa skrajne przykłady porównywalnych jakościowo pierwszych dwóch sezonów Bena Simmonsa czy niespodziewany skok poczyniony z pierwszego na drugi sezon De’Aarona Foxa. Choć mamy pewne oczekiwania wobec przyszłości, to poszczególne narracje kreujemy często na podstawie wydarzeń z przeszłości, nie biorąc pod uwagę np. czynników losowych, których przewidzieć zwyczajnie się nie da.

W przypadku Doncicia wyrywkowo pokazałem także bardziej „co”, tudzież „gdzie” jest miejsce na poprawę, a nie odpowiedziałem na kwestię „jak” to uczynić. Może pomogłaby nieco lepsza selekcja rzutowa i delikatne ograniczenie floaterków, gdy obrońca znajduje się przed kozłującym?

Może rozsądna byłaby praca nad sylwetką, mająca na celu poprawę kondycji (sam zainteresowany żartował na Twitterze do Marka Cubana, że „sześciopak wkrótce nadejdzie”)? A może rozwiązaniem okaże się po prostu wspólna gra z otwierającym przestrzeń do wjazdów Porzingisem i biegającymi wokół tego duetu strzelcami? Może sama obecność Łotysza zdejmie w takim stopniu odpowiedzialność z barków Słoweńca, pozwalając lepiej równoważyć siły na końcówki meczów? A może kierunkiem byłoby obsadzenie Doncicia w większym stopniu jako wolnego elektronu, pozwalając mu więcej biegać bez piłki?

Niezależnie od sposobu, w jaki – i czy – Doncić stanie się lepszy, powodzenie Mavs zależy w największym stopniu od ich lidera i jego regularności – na ile najlepsze momenty, których już w debiutanckim sezonie było mnóstwo, będą mogły stać się regułą. Na tak wyraźny skok Słoweńca, do poziomu czołowych graczy, może być jeszcze za wcześnie, lecz ta szansa na odczuwalną poprawę nie pozwala skreślać drużyny z Dallas.

Łukasz Woźny, @l_wozny, Blog Autora na Facebooku znajdziesz TUTAJ >>




POLECANE

BM Slam Stal sensacyjnie pokonała Arkę, a potem pewnie ograła Polpharmę. Widać lepszą grę i większą energię na boisku, co sprawia, że zespół prowadzony przez Łukasza Majewskiego powinien powoli piąć się w górę. Nieoficjalnie mówi się też o kolejnych transferach.

tagi