• Home
  • PLK
  • Łukasz Kolenda idzie w górę – czas na pierwszą piątkę

Łukasz Kolenda idzie w górę – czas na pierwszą piątkę

Share on facebook
Share on twitter

Młody rozgrywający w minionych tygodniach był jednym z najważniejszych zawodników Trefla. W ostatnich 5 meczach tylko raz nie zdobył 10 i więcej punktów, wyraźnie poprawił skuteczność. Czy to odpowiedni moment, by został podstawowym rozgrywającym Trefla?

Łukasz Kolenda / fot. A. Romański, plk.pl

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

Początek sezonu był ciężki dla Łukasza Kolendy (20 lat, 194 cm), tak jak dla całego Trefla. Sporo pudeł i złych decyzji na boisku, które prowadziły do kolejnych porażek. Od zmiany trenera sopocianie zaczęli wychodzić na prostą, ale i gra młodego rozgrywającego uległa znacznej poprawie.

W ostatnich 5 meczach notuje średnio 14,2 punktu, trafił 14/31 trójek, gdy w poprzednich meczach było to zaledwie 8/35. W wygranym spotkaniu z Kingiem Szczecin, 104:94, Trefl z nim na parkiecie był +24.

Poprawę u Łukasza można zauważyć nie tylko w skuteczności, ale także w podejmowaniu decyzji. W ostatnich 3 meczach, w których grał w sumie przez blisko 60 minut, zaliczył tylko jedną stratę.

Młodszy z braci Kolendów to gracz w typie współczesnego rozgrywającego, który potrafi dzielić się piłką, ale przede wszystkim lubi punktować. W tym sezonie średnio notuje 3,1 asysty, co nie jest jakimś rewelacyjnym osiągnięciem, jak na rozgrywającego, który średnio spędza na parkiecie 22 minuty. Nie ma w tym nic złego, dopóki Łukasz będzie trafiał, a w ostatnich meczach do jego skuteczności doczepić się nie można.

W ostatnich 5 meczach tylko w jednym Kolenda miał ujemny +/- (2 zwycięstwa, 3 porażki). Zupełnie na odwrót jest w przypadku Iana Bakera, który w zaledwie jednym spotkaniu na 5 był na plusie. Wiadomo, ta statystyka nie zawsze oddaje wydarzenia na boisku, ale może to mały znak, by podstawowym rozgrywającym Trefla został Łukasz Kolenda?

Iana Baker koszykarzem na pewno jest na dziś lepszym. Tak samo jak Kolenda woli punkty zdobywać, niż generować pozycje dla swoich partnerów. Jednak nie stał się liderem Trefla, jakim miał być. Nie widać też u niego jakieś szczególnej zaciętości, obojętny wyraz twarzy i mowa ciała powodują, że i jego gra w odbiorze jest po prostu nijaka.

To czas, by Trefl, który w drugiej części sezonu będzie prawdopodobnie grał o nic, mocniej oddał zespół w ręce młodego Kolendy. W przyszłości mogą płynąć z tego tylko korzyści, a marzenia o playoff prysły wraz z 8 porażkami z rzędu na początku sezonu. Warto zainwestować, nawet kosztem strat, takich jak ta w końcówce meczu z Arką. Kolenda gorzej od Bakera ostatnio nie gra, a awans do pierwszej piątki nie byłby faworyzowaniem młodego koszykarza, tylko zasłużoną premią za dobrą grę.

Grzegorz Szybieniecki, @gszyb

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>