PRAISE THE WEAR

Łukasz Kolenda show!

Łukasz Kolenda show!

WKS Śląsk Wrocław wciąż jest zespołem niepokonanym. W sobotę podopieczni Andreja Urlepa wygrali z Kingiem Szczecin 103:78. 30 punktów rzucił Łukasz Kolenda.

Łukasz Kolenda, fot. Wojciech Cebula WKS Śląsk

Spotkanie było całkiem wyrównane, ale tylko w pierwszej połowie. Po 15 minutach przerwy byliśmy świadkami zupełnie innego widowiska. Śląsk narzucił rywalom swoje warunki i z łatwością powiększał przewagę. Finalnie obie ekipy dzieliło aż 25 oczek.

Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem meczu był Łukasz Kolenda, który ponownie zaprezentował się ze świetnej strony. W sobotę zdobył aż 30 punktów oraz 5 asyst i 2 przechwyty. To wszystko przy ponad 70-procentowej skuteczności z gry!

Wśród Kinga szczególnie wyróżniało się dwóch graczy – Andrzej Mazurczak, a także Zac Cuthbertson. Łącznie zanotowali ponad połowę punktów całej drużyny. Brakowało z kolei trafień od Tony’ego Meiera, szczególnie z dystansu – Amerykanin miał 0/4 zza łuku.

Tym samym Śląsk wygrał czwarty ligowy mecz z rzędu. Tylko WKS i „Stalówka” są obecnie ekipami bez choćby jednej porażki. Z kolei King ma bilans 2-2, co obecnie przekłada się na szóste miejsce w tabeli.

Wrocławianie kolejne spotkanie rozegrają w Hali Stulecia (tym razem w ramach Eurocupu), zaś drużyna ze Szczecina ma tydzień przerwy od grania – 22 października zmierzy się z warszawską Legią.

Piotr Janczarczyk

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami