Przez Luksemburg do NBA – Alfonzo nie poddaje się nigdy

Share on facebook
Share on twitter

Dwa lata temu grał w Luksemburgu – i to w II lidze. Ale Alfonzo McKinnie zapłacił za testy do Windy City Bulls i przez D-League dobił aż do NBA. Powalczy o miejsce w Toronto Raptors.

Alfonzo McKinnie (fot. D League)

Gwiazdy NBA grają także w takich butach – zobacz >>

Wśród egzotycznych historyjek o graczach, którzy do NBA trafiali znikąd, takiej jeszcze nie było – 24-letni skrzydłowy Alfonzo McKinnie w sezonie 2015/16 znalazł się na peryferiach poważnej koszykówki, spędził rok w East Side Pirates. Luksemburskim drugoligowcu, który zresztą zakończył tamten sezon bilansem 0-18 i spadkiem do III ligi.

Wydawałoby się, że to znak, aby kończyć myśli o jakiejkolwiek koszykarskiej karierze, ale McKinnie – mierzący 203 cm wzrostu skrzydłowy, który świetnie skacze i dobrze broni – to zdeterminowany gość. Wychowywał się w niebezpiecznych dzielnicach Chicago, zmieniał szkoły średnie i uczelnie, przetrwał poważne kontuzje kolana. I walczył.

W lecie 2016 roku trafił na trening Randy’ego Browna, byłego gracza Chicago Bulls, który prowadził nabór do zespołu 3×3. McKinnie znalazł się w nim ze Stefhonem Hannah znanym nam z AZS Koszalin, Mychaelem Henrym i Kavonem Lytchem – ta ekipa pojechała na mistrzostwa świata, gdzie wywalczyła srebrne medale przegrywając w finale z Serbią.

A McKinnie zapłacił potem 150 dolarów, by wciąż udział w naborowym campie do Windy City Bulls, drużyny z D-League. Dostał się do niej i w minionym sezonie notował średnio 14,9 punktu oraz 9,2 zbiórki.

No i teraz umowę zaproponowali mu Toronto Raptors. To kontrakt gwarantowany tylko częściowo, McKinnie najpierw musi wywalczyć sobie miejsce w zespole na jesiennym obozie, ale i tak musi się czuć wyjątkowo. Dwa lata temu spadał do III ligi w Luksemburgu, teraz ma szansę załapać się do NBA.

Gwiazdy NBA grają także w takich butach – zobacz >>

POLECANE