Mądre zmiany dały szansę – co poprawił Anwil? (analiza)

Share on facebook
Share on twitter

Anwil do maksimum uprościł grę i jego atak był nie do zatrzymania. Korekty sprawiły, że w szóstym meczu finału udało się Polskiemu Cukrowi rzucić aż 103 punkty, co dało pewną wygraną gospodarzy.

Chase Simon i Igor Milicić / fot. A. Romański, plk.pl

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Abstrahując od podstawowych rzeczy koszykarskiego rzemiosła (oczywiście bardzo ważnych w tej serii) jak zbiórki, czy straty, to Anwil na mecz numer 6 wyszedł z nieco innymi założeniami, jeśli chodzi o swój atak.

Polski Cukier już przyzwyczaił do zmian krycia w obronie. Po tylu meczach rozegranych właśnie z taką defensywą zmiana jej może przynieść tylko i wyłącznie większą liczbę nieporozumień, a co za tym idzie otwartych pozycji dla zawodników z Włocławka.

Wydawało się, że torunianie w meczu numer 5 już praktycznie do perfekcji doprowadzili właśnie te zmiany krycia. Anwil miał ogromne problemy z mijaniem i kończeniem przy obręczy z asystą wysokiego obrońcy. Nie bez powodu Igor Milicić na konferencji po piątym meczu mówił o waleniu głową w mur przez jego zawodników.

Potrzebne było usprawnienie i oczywiście o nie trener Milicić zadbał. Anwil odszedł od zasłon niskiego z wysokim, które prowadziły do zamiany krycia na rzez zasłon niskiego z niskim, przekazań piłki z ręki do ręki, czy bezpośredniej gry 1 na 1.




Pierwsza z sytuacji, czyli zasłona niski – niski, zagrana była chociażby przez Aarona Broussarda z Michałem Michalakiem. Rozpędzony Amerykanin wpadł na Łukasza Wiśniewskiego (obrońcę Michalaka) i wjechał z nim do kosza, gdzie kapitan Polskiego Cukru Toruń nie był w stanie go sięgnąć.

Gra z ręki do ręki w meczu numer 6 dała mnóstwo punktów. To właśnie po tych akcjach do rzutu wychodził Chase Simon (więcej TUTAJ>>). Torunianie słabo się komunikowali na przekazaniu, a dodatkowo lekko cofnięty podkoszowy (cofnięty, by zatrzymać penetrację) był za daleko, by Simona zablokować.

No i na końcu gra 1 na 1, ale gra ze swoim obrońcą. Anwil indywidualnie ma przewagę nad torunianami na większości pozycji. Znów zobaczyliśmy grę tyłem do kosza Aarona Broussarda z niższym obrońcą, tak samo ustawiał się Ivan Almeida. Na koźle czarować zaczął także Kamil Łączyński (więcej TUTAJ>>), co kompletnie zaskoczyło zawodników z Torunia.

Ci znów stoją przed ciężkim wyborem – czy odejść od Szymona Szewczyka lub Walerija Lichodieja i pomagać przy wjazdach, czy zostawiać obrońcę samego. To drugie może nie wypalić – Simon i Almeida trafili w sumie 18 z 26 rzutów i nie widać zawodnika w zespole z Torunia, który w pojedynkę byłby w stanie zatrzymać gwiazdy Anwilu.

W piątek odbędzie się decydujące spotkanie. Gra została już uproszczona do maksimum, no by czym innym jest gra 1 na 1 ze swoim obrońcą. Obie drużyny znają się już jak łysy konie – to będzie ich 10 mecz w tym sezonie. Żaden trener prochu nie wymyśli, ale pewne korekty zrobić może. Wydaje się, że więcej pomysłów musi znaleźć Dejan Mihevc, bo jego drużyna ewidentnie pogubiła się w obronie w ostatnim spotkaniu.

GS

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




POLECANE

Rozgrywki najlepszej ligi świata znów zapowiadają się rewelacyjnie – wielu faworytów do tytułu, stare i nowe gwiazdy, dziesiątki intrygujących historii. Już pierwszej nocy 74. sezonu NBA zobaczymy derby LA – Lakers zagrają z Clippers.
Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.