Malcolm Brogdon – Bucks znaleźli kolejną perełkę

Share on facebook
Share on twitter

Obok Giannisa Antetokounmpo i Jabariego Parkera klub z Milwaukee ma jeszcze jednego gracza, który już za chwilę może wyrosnąć na gwiazdę. Malcolm Brogdon z każdym dniem błyszczy coraz jaśniej.

(fot. Wikimedia Commons)
(fot. Wikimedia Commons)

NBA, PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

11 grudnia skończył 24 lata. Do NBA trafił stosunkowo późno, czego powodem był duży nacisk, jaki w jego rodzinie od pokoleń kładzie się na edukację. Nie wierzycie?

Dziadek Malcolma, John Hurst Adams, przez 32 lata pełnił funkcję biskupa w Afrykańskim Kościele Metodystyczno-Episkopalnym. Jego babcia, Dolly Adams, zrobiła doktorat, po czym pracowała jako nauczycielka i dyrektor w szkole podstawowej.

Ojciec koszykarza, Mitchell G. Brogdon jest mediatorem sądowym, matka, dr Jann Adams – asystentem dziekana Morehouse College w Atlancie, gdzie prowadzi zajęcia z psychologii.

Dwaj starsi bracia poszli w ślady ojca – Gino jest adwokatem, a John kontynuuje studia prawnicze. Sam Malcolm na Uniwersytecie Virginia spędził w sumie 5 lat i poprzestał na magisterce z historii.

Na uczelni Brogdon był gwiazdą. Dwukrotnie (2014, 2016) z tamtejszymi Cavaliers docierał do etapu Sweet Sixteen krajowego turnieju NCAA. Raz, w 2016 roku, awansował nawet do Elite Eight. Niebawem, 20 lutego, ma odbyć się uroczystość, podczas której numer 15, z którym grał, zostanie oficjalnie zastrzeżony, a jego koszulka meczowa zawiśnie pod kopułą hali John Paul Jones Arena.

Brogdon zgarnął też kilka prestiżowych nagród, w tym dla najlepszego zawodnika oraz obrońcy konferencji ACC. Został najbardziej wyróżnionym graczem Virginii od czasu Ralpha Samsona, który barwy uczelni reprezentował w latach 1979-83.

Jednak mimo licznych sukcesów, kolejne kluby nie decydowały się na wybór utalentowanego rzucającego w drafcie 2016. Ich obawy wynikały przede wszystkim z poważnej kontuzji stopy i operacji, która wykluczyła go z całych rozgrywek 2012/13.

Ostatecznie Michael swoje nazwisko usłyszał dopiero w drugiej rundzie, kiedy to z 36. numerem postawili na niego właśnie Milwaukee Bucks. I co? I prawdopodobnie zrobili w ten sposób największy przechwyt tego naboru.

Po statystykach jeszcze tego nie widać. W nieco ponad 24 minuty spędzane na parkiecie notował do tej pory średnio 9,1 pkt., 2,7 zb. i 3,9 as. Co jednak od razu rzuca się w oczy? 45,5 proc. skuteczności z gry i aż 42,4 proc. z dystansu. Od początku u nowego nabytku „Kozłów” widać też dużą dojrzałość, dobrą selekcję rzutową, wysokie koszykarskie IQ i umiejętność szybkiego reagowania na to, co dzieje się na boisku.

Jest graczem bardzo wszechstronnym. Dobrze prezentuje się po obu stronach parkietu, ciężko pracuje w obronie, a mimo 196 centymetrów wzrostu lubi powalczyć także na atakowanej tablicy. Niby nie jest specjalnie szybki, ale w odpowiednim momencie potrafi przyspieszyć na tyle, aby zostawić za sobą takiego chociażby Kyriego Irvinga czy LeBrona Jamesa.

Regularnie w pierwszej piątce wychodzić zaczął dopiero z końcem grudnia w obliczu problemów zdrowotnych Matthew Dellavedovy. Od tego czasu w siedmiu rozegranych spotkaniach mógł już się pochwalić linijką na poziomie 14,1 pkt., 5 zb. i 6,4 as. osiąganą w 33,5 minuty gry.

W sylwestrowy wieczór w Chicago, przy okazji efektownej, 20-punktowej wygranej z Bulls, jako jedyny debiutant, a w ogóle czternasty gracz w tym sezonie, zaliczył też swoje pierwsze triple-double w karierze w postaci 15 punktów (7/13 z gry), 10 zbiórek i 12 asyst.

We wtorek z kolei Brogdon, jeszcze na studiach nazywany przez kolegów z szatni „Prezydentem”, trafił swój pierwszy rzut na wagę zwycięstwa i to w nie byle jakich okolicznościach, bo Bucks grali na wyjeździe ze Spurs (109:107).

Może nie był to taki typowy game winner w czystej postaci, wszak czasu zostało jeszcze sporo (68 sekund), a potem sam dorzucił jeszcze punkt z linii rzutów wolnych, jednak bezwzględnie był to kluczowy rzut przechylający szalę zwycięstwa na korzyść gości. I coś nam mówi, że podobnych scen z jego udziałem jeszcze się w przyszłości naoglądamy.

https://www.youtube.com/watch?v=O4BMbM5w-pk

Mateusz Orlicki

NBA, PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE

BM Slam Stal sensacyjnie pokonała Arkę, a potem pewnie ograła Polpharmę. Widać lepszą grę i większą energię na boisku, co sprawia, że zespół prowadzony przez Łukasza Majewskiego powinien powoli piąć się w górę. Nieoficjalnie mówi się też o kolejnych transferach.

tagi