Malik Monk pogrążył North Carolina – 47 punktów!

Share on facebook
Share on twitter

Z kandydatem do mistrzostwa NCAA, w rozświetlonym Las Vegas, przed kamerami CBS Sports – 18-letni debiutant był w potężnym gazie, trafiał wszystko! Jego Kentucky wygrało 103:100.

(fot. YouTube.com)
(fot. YouTube.com)

W takich butach grają gwiazdy NBA >>

Jeśli nigdy nie przepadałeś za koszykówką, a oglądałeś ten mecz, to teraz będziesz ją lubił – stwierdził trener zwycięzców John Calipari.

I miał rację. Spotkanie w ramach CBS Sports Classic w nowiutkiej T-Mobile Arena w Las Vegas, było starciem dwóch uniwersyteckich potęg – rozstawionego obecnie z nr. 6 Kentucky oraz klasyfikowanej na 7. miejscu North Carolina. Klimat meczu – jak z Final Four.

No i ten bohater! 18-letni Malik Monk, mierzący 191 cm wzrostu chłopak z Bentonville, z Arkansas. Zagrał fantastycznie – trafił 18 z 28 rzutów z gry, w tym 8 z 12 trójek. 47 punktów to rekord sezonu w Dywizji I NCAA oraz najlepszy wynik w historii uczelni Kentucky, jeśli chodzi o pierwszoroczniaka.

Monk był w gazie od początku – szybko zdobył 15 z pierwszych 21 punktów zespołu. Wszystko mu wychodziło – trójki po dryblingu, rzuty po kroku w tył, loby po wejściu w pole trzech sekund. Mecz był szalenie ofensywny, a rzucający Kentucky odnajdywał się w nim świetnie.

Kentucky osiągało momentami ok. 10 punktów przewagi, ale spotkanie było wyrównane. North Carolina w końcówce dogoniła, a półtorej minuty przed końcem Justin Jackson, który zdobył 34 punkty i też grał świetny mecz, trójką wyprowadził „Tar Heels” na prowadzenie 98:95.

I wtedy Monk znów błysnął. Szybko trafił trójkę na 98:98, a po kolejnym koszu Jacksona, znów miał piłkę w rękach. – Trener mówił, żebym mijał, ale ja byłem gorący, rzuciłem – mówił potem. Ósma trójka wpadła do kosza na 16,7 sekund przed końcem, zrobiło się 101:100 dla Kentucky, które ostatecznie wygrało 103:100.

To był dopiero 11. mecz Monka w NCAA, w całej historii rozgrywek tylko Dick Groat z Duke rzucił więcej – 48 – punktów przeciwko North Carolina. Ale było to w 1952 roku.

Teraz swoje pięć minut – a może więcej? – będzie miał Malik Monk.

ŁC

POLECANE

BM Slam Stal sensacyjnie pokonała Arkę, a potem pewnie ograła Polpharmę. Widać lepszą grę i większą energię na boisku, co sprawia, że zespół prowadzony przez Łukasza Majewskiego powinien powoli piąć się w górę. Nieoficjalnie mówi się też o kolejnych transferach.

tagi