Manu Ginobili – odejdzie ostatni z wielkich Spurs?

Share on facebook
Share on twitter

Najpierw emerytura Tima Duncana, potem transfery Tony’ego Parkera oraz Kawhiego Leonarda. Teraz okazuje się, że bliski końca swojej przygody z San Antonio jest także Manu Ginobili.

Manu Ginobili (fot. Wikimedia Commons)

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>

Kończy się pewna epoka w San Antonio – przejście na emeryturę rozważa Manu Ginobili, czyli ostatni z kluczowych zawodników mistrzowskich zespołów Spurs. 41-letni zawodnik od kilku tygodni przygotowuje się do gry w Teksasie, natomiast ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła i według informacji Adriana Wojnarowskiego, koniec kariery jest bardzo prawdopodobny.

O wszystkim zadecydować ma spotkanie z trenerem Spurs – Greggiem Popovichem – po którym Argentyńczyk ma postanowić, co dalej. Jeśli zdecyduje się na powrót to najpewniej zarobi w przyszłym sezonie nieco ponad $2 miliony dolarów. Po tylu latach kariery to jednak nie pieniądze są tutaj najważniejsze, tym bardziej dla gracza, który ma za sobą 16 sezonów w barwach Spurs.

Manu trafił do San Antonio w 2002 roku, choć ci tak naprawdę wypatrzyli go już kilka lat wcześniej, wybierając pod koniec draftu w 1999 roku. Ginobili trafiał do NBA po bardzo udanych latach w Europie, gdzie w 2001 roku wygrał nawet Euroligę z Virtusem Bolonia. Już na Starym Kontynencie zachwycał swoim efektownymi, wyjątkowymi zagraniami.

Po przenosinach do NBA nie trzeba było długo czekać na eksplozję jego ponadprzeciętnego talentu – pod koniec pierwszego sezonu jego pewność siebie wzrosła, a w fazie play-off zwiększyła się jego rola. Ginobili już jako debiutant stał się integralną częścią rotacji Popa, pomagając drużynie w zdobyciu tytułu – pierwszego z czterech w trakcie tych kilkunastu lat w San Antonio.

Rok po pierwszym mistrzostwie, Argentyńczyk dołożył kolejny ogromny sukces, gdy wraz z kolegami z reprezentacji zdobył złoto na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach w 2004 roku. W siłę rosła też jego pozycja w NBA – w 2005 roku po raz pierwszy zagrał w Meczu Gwiazd, wtedy też zdobył kolejny tytuł. Dwa lata później już jako super rezerwowy Spurs pomógł im wygrać po raz kolejny.

Na kolejne mistrzostwo fani Spurs musieli czekać długich siedem lat, ale przez ten czas wciąż mogli zachwycać się niebywałymi zagraniami Manu – w 2008 roku został nawet wybrany najlepszym szóstym graczem w lidze, a pomimo coraz częstszych kontuzji wciąż udawało mu się utrzymywać wysoki poziom. Ba, nawet jako 40-latek cały czas potrafił zachwycić całą NBA.

Średnie argentyńskiego obrońcy w przeciągu całej kariery to 13.3 punktów, 3.5 zbiórek oraz 3.8 asyst na mecz – ogółem Manu ma koncie 1057 spotkań w sezonie regularnym i 218 w playoffs. Wszystko wskazuje jednak na to, że Ginobili poważnie myśli o odwieszeniu butów na kołek, dzięki czemu mógłby poświęcić więcej czasu rodzinie – żonie Marianeli oraz synom.

Tomek Kordylewski

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>




POLECANE