Marc Gasol – od „Męskich cycków” do Meczu Gwiazd

Share on facebook
Share on twitter

– To był mój pierwszy draft i nie byłem wystarczająco odważny – przyznał po latach menedżer Houston Rockets Daryl Morey. W 2007 roku mistrz analizy przegapił Marca Gasola, którego lekceważąco potraktowali jego skauci.

(fot. Wikipedia)
(fot. Wikipedia)

Buty gwiazd NBA – też możesz takie mieć >>

Hiszpan długo musiał czekać, aż w drafcie 2007 wyczytane zostanie jego nazwisko. Pulchny 22-latek dopiero z 48. numerem został wybrany przez Los Angeles Lakers. I do dziś wielu menadżerów może mieć o to do siebie ogromny żal.

Ale 10 lat temu w NBA mało kto jeszcze wierzył w Marca Gasola. Trudno powiedzieć, że w lutym 2008 roku Lakers popełnili błąd odstępując do niego prawa Memphis Grizzlies jako część pakietu za jego brata – Pau pomógł im przecież zdobyć dwa tytuły. Na pewno jednak błąd popełniło przynajmniej 25 pozostałych drużyn.

Z perspektywy czasu alibi mają Oklahoma City Thunder (wtedy SuperSonics), którzy wzięli Kevina Duranta, Atlanta Hawks, do których trafił Al Horford, również Grizzlies, którzy postawili na Mike’a Conley’a, no i Lakers. Portland Trail Blazers nie mogli przewidzieć, co się wydarzy z Gregiem Odenem.

Reszta popełniła niezłą gafę. Yi Jianlian, Javaris Crittenton, Morris Almond czy Kyryło Fesenko – to tylko kilka jaskrawszych przykładów graczy, którzy wybierani byli przed przyszłym dwukrotnym uczestnikiem Meczu Gwiazd i zdobywcą nagrody dla najlepszego obrońcy ligi.

Okazuje się, że jednym z tych, którzy najbardziej żałują przepuszczenia okazji, jest menadżer Houston Rockets, uznawany dziś za analitycznego guru Daryl Morey. Amerykańskie serwisy przytaczają dziś fragmenty nowej książki Michaela Lewisa, który opisuje wydarzenia z draftu 2007 właśnie z perspektywy szefa klubu z Teksasu.

(fot. Wikipedia)
(fot. Wikipedia)

W drafcie 2007 był zawodnik, który swoją charakterystyką bardzo przypadł mu do gustu – był to właśnie Marc. Młodszy z braci Gasol był 22-letnim, mierzącym 216 cm środkowym grającym w Europie. Ale skauci znaleźli jego zdjęcie bez koszulki. Był pulchny, miał dziecięcą twarz i krągłe piersi. Sztab Rockets nadał mu przezwisko „Męskie cycki”.

Morey uległ naciskom reszty ekipy oraz władz deprecjonujących wyszkolenie techniczne oraz talent Hiszpana. – To był mój pierwszy draft za sterami i nie byłem wystarczająco odważny – mówi po latach początkujący wówczas menedżer.

Dysponując wyborami nr 26 i 31 Morey ostatecznie wybrał Aarona Brooksa oraz Carla Landry’ego. I mógł tylko patrzeć, jak Gasol spada niżej i niżej, aż na 48. miejsce. A warto przypomnieć, że z 54. znów wybierali Rockets. Postawili na Australijczyka Brada Newley’a, który w NBA wystąpił jedynie w Lidze Letniej.

Ustanowiłem wtedy nową zasadę, mianowicie zakazałem nadawania skautowanym koszykarzom jakichkolwiek ksywek – dodał szef drużyny z Houston, który za tak rzucającego trójki centra jak Gasol w tym sezonie (w sumie 49/117, 42 proc.) pewnie dałby się pokroić.

Hiszpan w rozgrywkach 2016/17 notuje średnie na poziomie 19,9 pkt., 6,2 zb., 4,3 as., 1 prz. i 1,5 bl. przy ponad 45-procentowej skuteczności z gry. A warto odnotować, że jeszcze przed ich startem internetowy serwis magazynu „Sports Illustrated” w swoim corocznym rankingu 100 najlepszych graczy NBA umieścił go na wysokim 22. miejscu.

Jest filarem nękanych przez kontuzje Grizzlies, którzy głównie dzięki niemu z bilansem 21-14 utrzymują się na 7. miejscu w konferencji. Gwiazdor wybrany w drugiej połowie drugiej rundy draftu? Kilku takich w historii NBA było, ale patrząc wstecz niełatwo znaleźć takie przechwyty jak Marc Gasol.

To są buty gwiazd NBA – możesz takie mieć >>

https://www.youtube.com/watch?v=U3znetULLvI

Mateusz Orlicki

POLECANE