Jak Marcin Dutkiewicz łączy stado Wilków

Jak Marcin Dutkiewicz łączy stado Wilków

Share on facebook
Share on twitter

– Wiem, jaka jest moja rola w drużynie. Pomagam. Czy to na boisku, czy to w kamienicy, w której mieszkam razem z amerykańskimi graczami – mówi 31-letni skrzydłowy Kinga Szczecin.

(fot. Jakub Bessarab Photographica Nova)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Pomysł był oczywisty – skoro Marcin Dutkiewicz w poniedziałek rozegrał najlepszy mecz w sezonie, zdobył 16 punktów ze Stelmetem, a jego zespół wygrał, to jest powód, by zadzwonić i pogadać o formie. Tym bardziej, że nie był to jednorazowy wyskok – w trzech ostatnich meczach z Anwilem, Turowem i Stelmetem „Zielony” rzucał po 13,3 punktu, trafił 14 z 20 rzutów z gry, miał 7/7 z wolnych.

Ale zamiast o formie, zaczęliśmy rozmawiać o doświadczeniu. Bo Dutkiewicz nie tylko ma 31 lat i 250 meczów w PLK, on tak gra i się zachowuje. W jego głosie doskonale to doświadczenie słychać.

Dwa razy usłyszałem w tym sezonie od ludzi z klubu, że jestem tzw. glue guy – graczem, który klei drużynę. I coś w tym jest. Ze względu na wiek i doświadczenie trzymam szatnię, pomagam chłopakom – mówi Dutkiewicz.

Nie jestem strzelbą czy gwiazdą, tylko zadaniowcem. Wiem, na co mnie stać, ale jak mam piłkę i z lewej strony wybiega Paweł Kikowski, a z prawej Taylor Brown, to wiem też, jaka jest moja rola, a jaka ich. Podaję, pomagam. Czy to na boisku, czy to w kamienicy, w której mieszkam razem z amerykańskimi graczami.

Wiadomo, że czasem trzeba pomóc im załatwić jakąś pierdołę. I ja pomagam, dobrze się z tym czuję. Dzięki temu dobrze czuje się cały zespół, mamy fajną atmosferę.

Dutkiewicz w 19 meczach obecnego sezonu grał średnio po 21,5 minuty – zdobywa po 6,2 punktu, notuje po 3,1 zbiórki, zalicza po 1,4 asysty. – Nie oczekuję kilkunastu rzutów w meczu, wystarczy mi te kilka. Zresztą ja zwykle grałem trochę w cieniu, ale pomagałem drużynie na inne sposoby. Także na takie, których nie widać w statystykach – mówi Dutkiewicz.

„Zielony” wspomina lata 2012-14, gdy grał w Enerdze Czarnych Słupsk. – Byłem tam kapitanem, świetnie się tam czułem. I tam też dbałem o to, by wszyscy spotkali się po meczu, by razem gdzieś wyjść. To szczegół, ale ważny. No i ktoś musi się nim zająć.

W Czarnych Dutkiewicz grał na lepszym poziomie niż obecnie – w sezonie 2013/14 zdobywał po 8,1 punktu trafiając 54 proc. rzutów z dystansu. Do czasu. Poważna kontuzja kolana przerwała sezon i miała wpływ na kolejny – już w Treflu Sopot.

Straciłem cześć okresu przygotowawczego, a w zespole z założenia byłem drugą trójkę za Eimantasem Bendziusem, którego ściągnął Darius Maskoliunas. Dochodziłem do formy, ale na Pucharze Polski w Gdyni złamałem rękę i znów musiałem zaczynać od początku. W sumie cały rok musiałem się odbudowywać.

W drugim sezonie zmienił się trener i założenie klubu – Zoran Martić miał stawiać na młodzież. Ja swoje minuty dostawałem, ale już to wszystko się jakoś nie ułożyło. Po prostu, czasem tak jest, że czegoś brakuje. Nie miałem frajdy z grania – tłumaczy Dutkiewicz, który w minionym sezonie trafiał marne 33 proc. rzutów z gry, co było zdecydowanie najgorszym wynikiem w jego karierze.

Teraz „Zielony” lepiej czuje się w Szczecinie. – Trener Łukomski powiedział mi: „Znam cię, pamiętam cię z dobrej gry, rób to, co przed kontuzją, dążmy do tego, co prezentowałeś w Słupsku”. No to dążymy. Mam zaufanie od trenerów i zawodników, gramy razem.

Ze Stelmetem Dutkiewicz trafił 6 z 8 rzutów, był drugim strzelcem po świetnym Taylorze Brownie. – I było w tym meczu parę takich akcji, które wcześniej rozegrałbym inaczej. 4 sekundy do końca akcji, ja dostaję piłkę na ósmym metrze. Kiedyś bym rzucał, a teraz widziałem, że przeciwnik się zbliża, że można go minąć. Kozioł, krok, naskok i zdążyłem trafić z czterech metrów.

No i te trójki, oddaję ich mniej. Kiedyś byłem znany praktycznie tylko z rzutów z dystansu, a ze Stelmetem pierwszą rzuciłem dopiero pod koniec trzeciej kwarty. Zamiast tego pomagałem lub wymuszałem faule. Mam frajdę z takiej gry – mówi Dutkiewicz.

Ale najważniejsze, że wygraliśmy z mistrzem. Z Turowem i Anwilem przegrywaliśmy i nikt nie pamięta, jak zagrałem. I słusznie, lepiej wygrywać – kończy dojrzały „Zielony”.

ŁC

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

POLECANE

tagi

Klub z Włocławka poinformował oficjalnie o rozwiązaniu kontraktu z Jakubem Karolakiem, który miał obowiązywać na przyszły sezon 2020/21. Jednocześnie Anwil nie wyklucza, że wróci do rozmów z zawodnikiem i na nowo tę umowę podpisze.
4 / 04 / 2020 12:12

NBA

Shaquille O’Neal i Kobe Bryant w drodze do swojego pierwszego mistrzostwa z Lakers najwięcej problemów mieli nie w samych finałach NBA, ale rundę wcześniej. Portland Trail Blazers ze stanu 1-3 doprowadzili do meczu numer 7, w którym byli o krok od zaskakującego wyeliminowania ekipy z Los Angeles.
5 / 04 / 2020 12:54
Świetny zestaw gości najnowszego odcinka podcastu Kamila Chanasa. Gospodarz rozmawia z Maciejem Wiśniewskim, prezesem Polskiego Cukru Toruń, komentatorem Wojciechem Michałowiczem oraz Adamem Waczyńskim, jednym z najlepszych polskich koszykarzy.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Shaquille O’Neal i Kobe Bryant w drodze do swojego pierwszego mistrzostwa z Lakers najwięcej problemów mieli nie w samych finałach NBA, ale rundę wcześniej. Portland Trail Blazers ze stanu 1-3 doprowadzili do meczu numer 7, w którym byli o krok od zaskakującego wyeliminowania ekipy z Los Angeles.
5 / 04 / 2020 12:54
Phoenix Suns w sezonie 1992/93 awansowali do Finałów NBA, na ostatnim etapie play-offów na zachodzie pokonując Seattle SuperSonics. I choć do wyłonienia zwycięzcy koniecznych okazało się aż siedem spotkań, to tym kluczowym był niezwykle wyrównany mecz nr 5, w którym Charles Barkley zaliczył imponujące triple-double.
29 / 03 / 2020 10:17
Piotr Niedźwiedzki został wybrany przez trenerów najbardziej wartościowym zawodnikiem (MVP) pierwszej ligi sezonu 2019/2020. Szkoleniowcy docenili też pracę trenera Górnika Trans.eu Wałbrzych Łukasza Grudniewskiego. Największą niespodzianką in plus była postawa Elektrobud-Investment ZB Pruszków.
3 / 04 / 2020 20:04
Coraz więcej sygnałów mówi o tym, że igrzyska olimpijskie Tokio 2020 zostaną przełożone w związku z panującą epidemią koronawirusa. Nie będzie więc raczej turnieju reprezentacji Polski 5×5 w Kownie oraz eliminacji zespołu 3×3. Realny staje się scenariusz, że najbliższe mecze koszykówki zobaczymy dopiero jesienią.
23 / 03 / 2020 12:34