• Home
  • NBA
  • Mario Chalmers znów zagra z LeBronem o tytuł?

Mario Chalmers znów zagra z LeBronem o tytuł?

Share on facebook
Share on twitter

Cleveland Cavaliers stracili kolejnego rozgrywającego i muszą intensywnie myśleć nad załatwieniem zastępstwa. Jednym z głównych kandydatów jest były kolega LeBrona Jamesa z Miami Heat – Mario Chalmers.

chalmers
fot. wikimedia commons

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

Długo zastanawiał się nad swoim dalszym losem Mo Williams. Początkowo bliski był pozostania w lidze na jeszcze jeden sezon. Ostatecznie jednak w wieku 33 lat rozgrywający postanowił zawiesić buty na kołku. W 13. sezonie spędzonym na parkietach NBA i tak nie grał dużo, ale zawsze dawał chociaż jakąś chwilę wytchnienia tym młodszym i lepszym.

Pamiętać trzeba, że to przecież już kolejne osłabienie mistrzów na tej pozycji. Tym największym było odejście do Milwaukee Matthew Dellavedowy. To bolesna strata zwłaszcza pod kątem defensywy. Teraz, nie mając naprzeciw siebie bezkompromisowego Australijczyka, playmakerzy rywali będą mieli zdecydowanie łatwiejsze zadanie.

Co ciekawe, kierownictwo klubu zapewnia, że w obecnej sytuacji, w której jedynym zmiennikiem dla Kyriego Irvinga pozostaje debiutant Kay Felder, nie czuje większej presji związanej z uzupełnieniem składu na pozycji nr 1.

Mimo to według informacji Joe Vardona z Cleveland.com, Cavs pozostają ponoć w kontakcie z trzema wolnymi agentami – Kirkiem Hinrichem, Norrisem Colem i Mario Chalmersem. Ten pierwszy szanse na zatrudnienie w Cleveland ma raczej nikłe. Jest z całej trójki najstarszy, na przestrzeni trzech ostatnich lat notował średnio tylko nieco ponad 6 pkt. i 2 as., a w minionych rozgrywkach spędzał na boisku zaledwie 13,7 minuty (3 pkt., 1,6 as.).

Tymczasem Cole i Chalmers, czyli byli znajomi Jamesa z mistrzowskich sezonów w Miami, pod względem indywidualnych osiągnięć mają za sobą najlepsze sezony w karierze. Norris Cole stracił trochę czasu, m.in. przez kontuzję kostki, i wystąpił tylko w 45 spotkaniach, ale biegając po parkiecie 26,6 minuty, zapisywał na swoim koncie średnio 10,6 pkt., 3,4 zb. i 3,7 as.
Dodatkowym atutem w jego przypadku może być oczywiście pochodzenie. 27-latek wychował się bowiem w stanie Ohio.

am chodził do liceum i reprezentował barwy Cleveland State University, który na początku roku uhonorował go, zastrzegając koszulkę z numerem 30, z którym grał. Warto odnotować, że podczas ceremonii towarzyszył Cole’owi właśnie LBJ. Jeszcze do niedawna mieli również wspólnego agenta, Richa Paula, jednak Cole tego lata rozwiązał z nim umowę.

Mario Chalmers z kolei w ostatniej kampanii wystąpił w 55 meczach dla Memphis Grizzlies. Grając co mecz niespełna 23 minuty, wykręcił linijkę 10,8 pkt., 2,6 zb., 3,8 as. i 1,5 prz. Za jego kandydaturą na pewno przemawia doświadczenie. Przeciwko – zerwane w marcu ścięgno Achillesa. Sam LeBron jeszcze w czasach gry na Florydzie zwykł nazywać go „swoim mniejszym bratem”, ale wszyscy dobrze wiemy, że nie zawsze było między nimi kolorowo.

– Czujemy się bardzo komfortowo z tym, gdzie jesteśmy w kontekście pozycji rozgrywającego – wyjaśnia generalny menedżer David Griffin. – Mamy innych graczy, którzy mogą uzupełnić powstałą lukę. Ze względu na LeBrona, mamy dodatkowych ludzi, którzy mogą napędzać atak. Poza tym, szczerze mówiąc, jesteśmy podekscytowani możliwością sprawdzenia tego, na co stać naszych młodych zawodników.

Na obóz przygotowawczy Cavs prócz Feldera zabierają także Markela Browna i Jordana McRae’a. Z decyzją w sprawie dodania do składu któregoś z wymienionej wcześniej trójki nie zamierzają się więc spieszyć. Jakakolwiek by ona jednak nie była, dodatkowemu człowiekowi mogą zaoferować jedynie minimum dla weterana. Już w tym momencie są 20 milionów dolarów powyżej progu salary cap, a wciąż nie osiągnęli jeszcze porozumienia z J.R. Smithem.

Mateusz Orlicki

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>