Mariusz Karol: Wygrywać mecz za meczem

Share on facebook
Share on twitter

Wrócił do polskiej koszykówki i świetnie zaczyna. Były trener wielu klubów ekstraklasy, Mariusz Karol, w Kołobrzegu notuje perfekcyjne 4-0. Co w ostatnich tygodniach udało mu się zmienić w Energa Kotwicy?

Mariusz Karol / fot. K. Skiba, Energa Kotwica Kołobrzeg

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

Pamela Wrona: Wszyscy słyszeliśmy o Pana przygodzie z klubem London Lions, było też szkolenie młodzieży. Jak wyglądała Pana praca w Anglii i jaka jest specyfika tamtejszej koszykówki?

Mariusz Karol: Zgadza się. Gdy byłem tam za pierwszym razem szkoliłem drużynę z college’u i zajmowałem się młodzieżą.
Trzeba przyznać, że tamta koszykówka jest trochę z tyłu za naszą – jest bardziej opóźniona. Niemniej jednak rozwija się bardzo dynamicznie, coraz więcej młodzieży przekonuje się do trenowania i jako dyscyplina staje się coraz bardziej popularna. Być może za sprawą tego, że co roku w Londynie rozgrywane są mecze z udziałem zespołów z NBA.

Same rozgrywki, na przykład mistrzowskie na poziomie finałów, ściągają bardzo wiele uniwersytetów i college’ów – wtedy wygląda to tak, jakby koszykówka nie była sportem niszowym. Jednak w rzeczywistości trochę jej jeszcze brakuje.

Mieszkał Pan za granicą, ale na pewno śledził polski rynek. Jak przez ostatnie lat zmieniła się polska koszykówka, czy widać jakieś różnice?

Faktycznie, w polskiej koszykówce nie ma mnie już 2-3 lata, ale przez okres nieobecności ją obserwowałem. Wydaje mi się, że przede wszystkim w tej chwili nie ma aż tylu dobrych zawodników, jacy byli wcześniej sprowadzani zza granicy -to jest według mnie największa różnica.

Czasami spotyka się drużyny, które ściągają obcokrajowców – Amerykanów, którzy nie mają większej roli w zespole i siedzą na ławce. Pamiętam, jak ponad 5 lat temu, było wielu graczy, którzy mieli styczność z NBA i naprawdę w niej grali, a u nas podnosili poziom ligi. Była też drużyna jak Asseco, która swoim budżetem biła wszystkich na głowę. Mieli wielkie gwiazdy w swoim składzie.

Dlaczego teraz tak nie ma? Przypuszczam, że chodzi o pieniądze – kluby mają mniejsze budżety i nie stać ich na takich gwiazdorów.

To już Pana trzecie podejście do Kotwicy Kołobrzeg – czy można podsumować, że do trzech razy sztuka?

To prawda! Te sezony, w których miałem okazje prowadzić kołobrzeską Kotwicę, różnią się od siebie jednak tym, że wcześniej był wyższy szczebel rozgrywek. Gdy podjąłem się pracy za pierwszym razem, również zadaniem było utrzymanie się w lidze, co udało się zrealizować.

Za drugim, nie chodziło o to, aby robić jakieś spektakularne wyniki, ale podtrzymać stabilność, zwłaszcza, że bodajże wtedy żadna drużyna nie spadała. Za trzecim, jest utrzymanie, ale już na zapleczu ekstraklasy, więc to dla mnie nowość.




Przejął Pan zespół pod koniec zeszłego miesiąca. Jakie zostało postawione przed Panem zadanie?

Zadaniem, które otrzymałem było spokojne utrzymanie się w pierwszej lidze, a najlepiej, aby powalczyć o miejsce 9 lub 10, które pozwoliłoby nam zakończyć sezon bez gry w play-outach. Jeżeli się nie uda, trzeba będzie zrobić wszystko, aby w tych play-outach wygrać.

4 mecze i 4 wygrane – realizacja chyba idzie zgodnie z planem?

Na razie realizacja idzie zgodnie z planem. Wszystkie spotkania graliśmy u siebie, ale już przed nami pierwszy wyjazdowy mecz, zmierzymy się z GKS-em Tychy. Jest jakaś doza niepewności i nie wiemy, co nas czeka. Jeżeli sami siebie nie pokonamy, to wszystko powinno pracować na naszą korzyść.

Wielkim zaskoczeniem okazało się zwycięstwo nad Śląskiem Wrocław. Co było kluczem do takiego wyniku?

Kluczem do pokonania Śląska była wspaniała realizacja założeń taktycznych i poświęcenie zawodników, którzy dali z siebie wszystko. Każdy, który był na parkiecie wiele wniósł i naprawdę można wypowiedzieć się o moich graczach w samych superlatywach.

Co tak naprawdę zostało zmienione lub udoskonalone? Na co kładzie Pan największy nacisk w „nowej” Kotwicy?

W „nowej” Kotwicy prawie w ogóle nie mamy czasu – na zabawę, na tworzenie swoich teorii, nowych wizji koszykówki. Gdybym zaczął budować to wszystko od podstaw, sezon by się skończył. Przez brak czasu, musiałem skupić się na najważniejszych rzeczach, które mają wpływ na wynik, czyli na obronie.

Jakie są rokowania dla Kotwicy na zakończenie sezonu zasadniczego? Co jest celem w tym momencie?

Tabela jest bardzo ciasna, wszystko jest możliwe i ciężko wyliczyć, które można będzie zająć miejsce wygrywając w kolejnych spotkaniach. Zarząd dość późno zdecydował się na zmianę, a jesteśmy w takiej sytuacji, że jeżeli chcemy się utrzymać, musimy wygrywać mecz za meczem. Teraz wygraliśmy 4 spotkania i ruszyliśmy się o jedną pozycję (śmiech).

Bierze Pan pod uwagę, aby zostać w Kołobrzegu na dłużej?

Jestem, dosłownie, człowiekiem do wynajęcia i będzie zależało to od członków zarządu, kierujących klubem. Wiele czynników może się na to złożyć. Ja ze swojej strony na pewno nie mówię nie, a jak będzie, czas pokaże.

Pamela Wrona, @Pamela_Wrona

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>




POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi