Marshall Plumlee – sprintem przez Manhattan

Share on facebook
Share on twitter

To był najbardziej szalony dzień w życiu Marshalla Plumleego. W sobotę zagrał swój drugi mecz w D-League. Następnego ranka dostał telefon, że za dwie godziny ma stawić się w Madison Square Garden, bo debiutuje w NBA. 

marshall
fot. wikimedia commons

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Niedziela, 20 listopada, godzina 10:00. Dzień wcześniej Marshall Plumlee rozegrał swój drugi mecz w barwach Westchester Knicks – drużyny, która stanowi oficjalną filię New York Knicks w D-League. W 32 minuty trafił 9 z 13 rzutów z gry, zapisując na swoim koncie 22 punkty, 8 zbiórek, przechwyt oraz 2 bloki.

Po meczu postanowił zostać na sali i potrenować rzut pod okiem jednego z trenerów. Potem spędził trochę czasu z bratem Masonem, który przyleciał do Nowego Jorku na mecz jego Portland Trail Blazers z Brooklyn Nets. W domu wylądował dopiero po północy. W niedzielę miał zaplanowany swój mecz w D-League, ale ten miał się rozpocząć dopiero o godzinie 17:00. Nie mógł przewidzieć tego, co się wydarzy.

O 10:00 obudził go telefon od kogoś z kierownictwa nowojorskiego klubu. Został poinformowany, że chorego Joakima Noaha odesłano do domu, a on ma się stawić w ramach zastępstwa. Problem był taki, że do meczu pozostały tylko dwie godziny, a White Plains, w którym swoje mecze rozgrywa ekipa Westchester, od Nowego Jorku dzieli około 50 kilometrów.

– Spałem, miałem zamiar pospać jeszcze dobrą chwilę – cytuje Plumleego Marc Berman z New York Post. – Wyobraź sobie, że budzi cię telefon, a w słuchawce słyszysz „Hej, potrzebujemy cię, abyś krył Dwighta Howarda”. To było szalone. Czuję, że mógłbym napisać o tym książkę.

Po takiej pobudce nie potrzeba ani kawy, ani zimnego prysznica. 24-letni środkowy złapał pociąg ekspresowy z White Plains do Nowego Jorku. Tam musiał przesiąść się na taksówkę. Dał nawet kierowcy 60-dolarowy napiwek, aby ten nie zważał na czerwone światła, ale nowojorskie korki nie robią sobie wolnego nawet w niedzielę. Marshall wysiadł więc i resztę drogi pokonał… biegiem.

– Biegłem najszybciej, jak tylko mogłem – kontynuował najmłodszy z braci Plumlee. – Myślałem, że rozsadzi mi telefon: „Czy jesteś już blisko? Czy jesteś już blisko?”. Wydaje mi się, że oni nie zdawali sobie sprawy z tego, że mnie to tylko spowalniało, więc ignorowałem kolejne wiadomości […] Kiedy dotarłem na miejsce, pytali mnie, czy potrzebuję rozgrzewki. Odparłem, że nie. Byłem już wystarczająco rozgrzany.

Były mistrz rozgrywek akademickich w barwach Duke (2015) na halę dotarł w połowie pierwszej kwarty. Na boisku po raz pierwszy wszedł w drugiej. W sumie w grze spędził 5 minut i 26 sekund, w trakcie których zapisał na swoim koncie zbiórkę i popełnił przewinienie na Howardzie. Pozwolił mu również na łatwe punkty po alley-oopie od Kenta Bazemore’a (), ale pretensji o to nikt do niego na pewno nie miał. Zwłaszcza że Knicks ostatecznie wygrali 104:94, przedłużając serię zwycięstw przed własną widownią do czterech.

W tegorocznym drafcie na Marshalla Plumleego chętnych nie było. Debiutancki kontrakt (4-letni, ale tylko pół miliona dolarów za pierwszy sezon jest gwarantowane) z Knicks podpisał w trakcie Ligi Letniej w Las Vegas. Na razie na regularne występy w pierwszej drużynie nie ma co liczyć, ale swój debiut w NBA na pewno będzie pamiętał do końca życia.

Mateusz Orlicki

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

 

POLECANE

Rozgrywki najlepszej ligi świata znów zapowiadają się rewelacyjnie – wielu faworytów do tytułu, stare i nowe gwiazdy, dziesiątki intrygujących historii. Już pierwszej nocy 74. sezonu NBA zobaczymy derby LA – Lakers zagrają z Clippers.
Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.