PRAISE THE WEAR

Mateusz Kaszowski: Wszystko dopiero przede mną

Mateusz Kaszowski: Wszystko dopiero przede mną

Mateusz Kaszowski ma duży wkład w zwycięstwa koszalińskiego klubu. 21-letni rozgrywający w tym sezonie na parkiecie spędza średnio 33 minuty, rzuca 12,5 punktów i rozdaje 7,2 asysty. W zespole mieszanka charakterów, natomiast na ławce trenerskiej, Rafał Knap.
Mateusz Kaszowski, fot. Marcin Chyła

Pamela Wrona: Rozgrywający na parkiecie jest przedłużeniem ręki trenera. Jak odnajdujesz się w takiej roli, jako 21 latek?

Mateusz Kaszowski: Myślę, że naprawdę dobrze. Pierwszy raz taką rolę, bardziej na poważnie, powierzył mi Milos Mitrović w Asseco Gdyni, choć w młodzieżówce. Była może nawet większa niż teraz, natomiast mimo wieku, nie było to dla mnie coś nowego. Zdobywaliśmy mistrzostwa Polski, dobrze czułem się z takimi obowiązkami i taką presją. Ceniłem sobie także współpracę z trenerami z kadry, to znaczy Winnickim, Mrozem oraz Adamkiem. Teraz, dobrze pracuje mi się z trenerem Rafałem Knapem, mamy fajne relacje.

Trener Knap określił jasno, jakie ma oczekiwania?

Wiedziałem od początku, że będę grał dużo, że będę przedłużeniem jego ręki na boisku. Mówił o swoich oczekiwaniach i pozostaje mi podziękować, że dotrzymał słowa.

Odnoszę wrażenie, że aby wziąć na siebie ciężar gry i udźwignąć większą rolę w zespole, trzeba poniekąd dojrzeć koszykarsko.

Każdy sezon, zaczynając od pierwszego w ekstraklasie u trenera Przemysława Frasunkiewicza, wiele mnie nauczył, przede wszystkim wszystkich zachowań. Dużo pokazał mi jeszcze Krzysztof Szubarga. Sądzę, że dużo dał mi poprzedni sezon w Dece Pelplin – i wszystko to przychodzi naturalnie.

Owszem, jest jeszcze co poprawiać. Czuję, że to dojrzewanie trwa – w końcu mam dopiero 21 lat. Na pewno czuję się pewniej na boisku. Każdy sezon i doświadczenie sprawia, że to się jednak zmienia. Poprzednio w I lidze rozegrałem 26 spotkań, grając średnio 30 minut.

I przepis U-23 nie był potrzebny.

Uważam, że Ci co mają grać, to grają. Rok temu nie było przepisu i nie był mi on do niczego potrzebny. Teraz też dostaję minuty i nie sądzę, że narzuca to przepis.

Większy wymiar czasu jednak mocno buduje. Wiem, że wszystko dopiero przede mną. Ale mam też świadomość, ile mam do zrobienia. Oglądam mecze razem z tatą, Dariuszem. Wspólnie analizujemy spotkania i to daje mi wiele. Dzięki temu wiem, co mogę poprawić i jak mam to zrobić.

Takie wsparcie – nie tylko jako rodzica – na pewno jest nieocenione. Można powiedzieć, że pokazał Ci drogę, natomiast ścieżkę wydeptujesz już sobie sam.

Sam często chcę, aby tata mi doradził. Jest w koszykówce tyle lat, ma wiedzę i doświadczenie, więc jak mógłbym nie chcieć z tego korzystać? Ogromne znaczenie ma dla mnie jego zdanie i to, że mogę zapytać, co on zrobiłby w danej sytuacji, co ja mogłem zrobić lepiej. Sugeruję się jego radami, natomiast – jak sam nawet powtarza – decyzja należy do mnie. Ale bardzo szanuję jego rady.

Mówi najwięcej, jakie błędy popełniłem w obronie, jaka zagrywka w danym momencie wychodziła, a jej nie wykorzystałem bądź odpuściłem, a mogłem dać jakieś punkty. Potrafi oglądać moje mecze po kilka razy, zwłaszcza, że ma teraz więcej czasu wolnego – i za każdym razem zauważy coś innego. Jestem wdzięczny za taką możliwość.

MKKS ŻAK Koszalin zajmuje obecnie siódme miejsce w tabeli (bilans 7-5). Widać świetną atmosferę, chłodną głowę w końcówkach, dobrą defensywę i efektowne akcje. A w zespole mieszanka charakterów. Z czego to się bierze?

W mojej ocenie, dobra atmosfera to klucz do małych sukcesów. Wszystko bierze się z treningów. Ciężko pracujemy. Na treningach zdarzają się zgrzyty, niekiedy się ze sobą kłócimy, ale wynika to raczej z chęci rywalizacji i wygrywania. Nieraz było tak, że z Arturem Łabinowiczem mieliśmy spięcia podczas krycia i poszedł przysłowiowy łokieć. Ale idzie to w dobrym kierunku, bo później na meczu jest nam łatwiej.

Czyli sama szatnia odgrywa kluczową rolę.

Rozmowy w szatni, jak i samo podejście trenera Knapa, na pewno dużo nam daje. Podoba mi się jego stosunek do zawodnika. Nie korzysta może z konkretnych schematów, ale czujemy się sobą i fajnie to funkcjonuje. Nawet podczas ostatniej pomeczowej konferencji Jakub Dłoniak żartował z trenerem, a to pokazuje, że te relacje są naprawdę zdrowe i szczere.

Jakub Dłoniak, ale i równie doświadczony Wojciech Pisarczyk. Jak istotne jest posiadanie takich graczy w zespole i wspomnianej szatni?

Respekt do takich zawodników jest i musi być. W końcu, nie z jednego pieca chleb jedli. Często podpowiadają młodszym zawodnikom. Wojciech – wysokim, bo to jego pozycja, a Jakub obwodowym. Relacje są takie, jak z innymi. Tak samo rozluźniają atmosferę i żartują – i to z rzeczy, na które byśmy nie wpadli!

I liga to obecnie twoje miejsce?

Chciałbym wrócić do ekstraklasy i to mój cel. Muszę się jednak ograć i… nabrać masy mięśniowej. Nie oszukujmy się, ale między I ligą, a PLK przeskok jest ogromny. Moja atletyczność stoi na przeszkodzie i to jeden z elementów, nad którym chcę pracować. Na ten moment, I liga to dla mnie odpowiednie miejsce.

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Przed rozpoczęciem sezonu Milwaukee Bucks byli rozpatrywani jako jedni z głównych kandydatów do zdobycia mistrzostwa NBA. W połowie lutego drużyna ma jednak ogromne problemy i za chwilę może stracić przewagę parkietu w pierwszej rundzie play-offów. Dlaczego mistrzowie NBA z 2021 przechodzą taki kryzys?
16 / 02 / 2024 14:12
Los Angeles Clippers przerwali fantastyczną serię Golden State Warriors, wygrywając w Chase Center 130:125. Drużynie Steve’a Kerra nie pomógł nawet fantastyczny występ Brandina Podziemskiego, który zaliczył 25 punktów, 7 zbiórek oraz 8 asyst. Kolejnej porażki doznali natomiast San Antonio Spurs, którzy ulegli Dallas Mavericks 93:116, a Jeremy Sochan zapisał 10pkt/4zb/3prz.
15 / 02 / 2024 10:19
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
W meczach kończących fazę grupową europejskich rozgrywek regionalnych, w środę zagrają MKS Dąbrowa Górnicza i Start Lublin. W ramach rozgrywek Alpe Adria Cup rywalem MKS-u będzie czeski zespół Sluneta Usti nad Labem (początek o 18:00), a ostatnim rywalem Startu w rundzie grupowej rozgrywek ENBL będzie holenderski zespół Landstede Hammers Zwolle (mecz o 19:00). Transmisje na kanałach YouTube rozgrywek.