• Home
  • Europa
  • Mateusz Ponitka – bardzo dobry i bardzo zły w debiucie

Mateusz Ponitka – bardzo dobry i bardzo zły w debiucie

Share on facebook
Share on twitter

Ależ musi być wkurzony nasz skrzydłowy – jego Pinar Karisyaka wyraźnie przegrał u siebie z Banvitem Bandirma. Sam Mateusz Ponitka w pierwszym meczu w Turcji zdobył jednak 23 punkty i ze swojej gry może być zadowolony.

(Fot. Facebook.com)
(Fot. Facebook.com)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Najbardziej uśmiechnięci są inni nasi znajomi – trener zwycięskiego Banvitu Saso Filipovski, jego najlepszy strzelec Jeremy Chappell (22 punkty, 6/11 za trzy), którego pamiętamy ze Znicza Jarosław oraz Damian Kulig, rezerwowy środkowy gości. Gości, którzy w 1. kolejce tureckiej Superligi pewnie i zasłużenie wygrali w Izmirze 85:67.

Jak zagrali Polacy?

MATEUSZ PONITKA
36.46 minuty, 23 punkty, 8/14 z gry (3/7 za trzy), 4/4 z wolnych, 3 zbiórki, 3 asysty, 2 przechwyty, 4 straty

Grał najdłużej i był najlepszym strzelcem drużyny – widać, że trener Nenad Marković naprawdę widzi go w ważnej roli. Ponitka wyszedł w piątce obok czterech graczy z USA. Zresztą ciekawostka – w drużynie Pinaru są tylko Amerykanie, Turcy i on, Polak.

Najpierw był trochę z boku, czekał na odrzucenia kolegów, pierwszą dobrą akcją był wjazd pod kosz zakończony asystą do Josha Boone’a. Rozkręcał się powoli, ale jak się rozkręcił, to stał się Ponitką pamiętanym ze Stelmetu i reprezentacji.

Oczywiście bez przesady – nie był aż takim liderem, ale w pierwszym meczu w nowym zespole i tak zagrał bardzo dobrze. Trafił trzy trójki, co nie zdarza mu się często. Kilka razy ratował też drużynę w sytuacjach, gdy w ataku nie działo się nic, a do końca akcji pozostawały sekundy – brał piłkę, wymuszał faul, trafiał wolne.

Nie wszystkie jego wejścia kończyły się dobrze – Ponitka miał 4 straty, czyli złe podania w tłumie, a także faul ofensywny. Ale dwukrotnie zaatakował też kosz w swoim stylu – szukając dobitki. Pierwszą wykonał wsadem, bo rywale zapomnieli go zastawić. Drugą zaliczył po wyłuskaniu piłki w tłoku pod obręczą.

Obrona? Solidna, zakończona dwoma przechwytami, choć rywalizacja z nieco wyższym Edo Muriciem nie była łatwa. Nieco wyższy Słoweniec zdobył 12 punktów (6/8 z gry), kilka razy sprytnie ograł Polaka, kilka razy trafił pomimo jego dobrej obrony.

Podsumowując: bardzo udany debiut pod względem indywidualnym. Trenerzy i kibice Pinaru mogą być zadowoleni. Dostali gracza, który nie forsuje własnych akcji, potrafi zrobić coś z niczego, nie czuje obawy przed nowym wyzwaniem. Ponitka, obok Dajuana Summersa (22 punkty), był jedynym graczem Pinaru, o którym można powiedzieć, że zagrał dobrze.

DAMIAN KULIG
17.47 minuty, 6 punktów, 2/5 z gry, 2/2 z wolnych, 4 zbiórki, 2 asysty, przechwyt, 3 straty

Zdecydowanie bardziej na drugim planie, na boisko wszedł w połowie pierwszej kwarty – był w tym meczu zmiennikiem Gaspera Vidmara. Słoweniec był jednym z najlepszych graczy Banvitu: zdobył 17 punktów i miał 9 zbiórek.

Kulig nie dostawał oczywiście tylu podań, co on, kompletnie nie przypominał gracza, którego pamiętamy z Polski. Ofensywnej bestii grającej na pozycji nr 4, a czasem także na środku. Zawodnika rzucającego z dystansu, mijającego rywali.

W sobotnim meczu Kulig był po prostu środkowym, który szuka swoich szans w polu trzech sekund – w pierwszej kwarcie szybko zaliczył dwie zbiórki w ataku i skutecznie dobijał. Raz, zamiast grać tyłem do kosza, niepotrzebnie i niecelnie oddawał piłkę na obwód.

W drugiej połowie niewiele się zmieniło – Polak mógł zdobyć więcej punktów, bo był faulowany w kontrze pod koniec trzeciej kwarty. Zaliczył bardzo ładną asystę z obwodu do Chappella, który ściął pod kosz.

Podsumowując: solidny występ w roli drugiego środkowego w zespole, który zagrał bardzo dobrze w obronie, miał dyrygenta na obwodzie (15 punktów i 12 asyst Theodore’a), strzelca (22 punkty Chappella) oraz skutecznego gracza pod koszem (Vidmar).

Łukasz Cegliński

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>