Matt Barnes – pożegnanie twardego gościa

Share on facebook
Share on twitter

„Możecie kochać mnie, możecie nienawidzić, ale przynajmniej wszystko robiłem po swojemu” – napisał w instagramowym oświadczeniu Matt Barnes, oficjalnie informując o zakończeniu bogatej kariery w NBA.

Na boisku Matt Barnes nie bał się nikogo (fot. wikimedia)

PLK, NBA – obstawiaj na UNIBET i wygrywaj kasę! >>

Gdzie on nie grał? Pochodzi z Kalifornii więc, po 2 latach w D-League, zaczął od Los Angeles Clippers (46. numer draftu w 2002), ale potem szybko byli Sacramento Kings. Potem kolejno: Nowy Jork, Filadelfia i Golden State, którzy w latach 2006-08 byli pierwszym klubem, w którym zagrzał miejsce dłużej niż przez jeden sezon.

Potem znów tułaczka – Phoenix, Orlando, 2 sezony w Lakers, 3 sezony ponownie w LA Clippers (2012-15), gdzie grał swoją najlepszą koszykówkę, Memphis, znów Sacramento i na koniec, w ubiegłym sezonie raz jeszcze Golden State z nagrodą, w postaci tytułu mistrza NBA, pierwszego po 15 latach kariery.

Matt Barnes (obecnie 37 lat) przede wszystkim uznawany był za świetnego obrońcę, twardego gracza, czy wręcz jednego z ligowych „złych chłopców”.

Wielokrotnie płacił kary finansowe, m.in. 50 tysięcy dolarów za obrażenie matki Jamesa Hardena. Gdy liga ukarała go za zwymyślanie kibica, tłumaczył się, że chciał „jedynie” obrazić właściciela Phoenix Suns. Słynne stały się jego boiskowe sprzeczki z Kobem Bryantem, potrafił za rywalami gonić aż do szatni. W 2015 roku NBA zawiesiła go na kilka meczów za atak na Dereka Fishera, wówczas trenera Knicks, którego Barnes oskarżał o romans ze swoją byłą żoną. Kilkukrotnie aresztowała go policja, m.in. za przemoc domową, prowadzenie auta bez prawa jazdy oraz groźby pod adresem policjantów.

Ale grać wciąż potrafił. Jeszcze w marcu 2016, w barwach Grizzlies, zanotował swoje pierwsze w karierze triple double – miał 26 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst w wygranym meczu przeciwko Pelicans.

W marcu 2017 roku podpisał kontrakt z Warriors, po tym, jak Kevin Durant doznał kontuzji. Razem z playoff zagrał w 32 meczach, a nawet 5 razy wyszedł w pierwszej piątce. W zwycięskich finałach z Cavs nie odgrywał większej roli, ale mógł cieszyć się z mistrzowskiego pierścienia. A teraz zamierza cieszyć się życiem na emeryturze – ku szokowi wszystkich, którzy go znają, oświadczył, że zamierza poświęcić się działalności charytatywnej.

Gość był naprawdę szalony:

PLK, NBA – obstawiaj na UNIBET i wygrywaj kasę! >>




POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.